Pierwszy sprawca letniego zamieszania – kim jest człowiek, który wystawił Lecha na rzecz Legii?

redakcja

Autor:redakcja

06 czerwca 2013, 18:48 • 3 min czytania

Reklama
Pierwszy sprawca letniego zamieszania – kim jest człowiek, który wystawił Lecha na rzecz Legii?

To już nie prztyczek w nos, tylko soczysty sierpowy. Lech Poznań zaprosił do rozmów Henrika Ojameę, wziął go na mecz z Koroną, pokazał trochę miasta, ale Estończyk grając na Wyspach w Motherwell szybko nauczył się terminu znanego jako „angielskie wyjście”. Po 22-letnim skrzydłowym w Wielkopolsce nie ma już śladu – zniknął, bo zadzwoniła Legia. Szybki wjazd windą na Pałac Kultury, wycieczka na Łazienkowską 3 i wkrótce zapewne doczekamy się ogłoszenia pierwszego sporego transferu letniego okienka w Polsce.
Przyznajemy, że nie słyszeliśmy jeszcze o dobrym Estończyku, więc skoro gość wywołał takie zamieszanie – jakimiś papierami na grę się legitymuje. Jego CV wyglądałoby nieźle, bo poważną przygodę z piłką zaczynał przed trzema laty w Derby County. Tyle że o jakimkolwiek szale na boiskach Championship nie było mowy, bo debiutu się nie doczekał i non-stop odpalano go na kolejne wypożyczenia. A to do Alemannii Aachen (z miejsca przenosiny do rezerw po jednym występie w seniorach), a to do Fortuny Sittard (siedem meczów w pierwszym zespole) i wreszcie do fińskiego RopS. Tam Ojaama dał sobie ostatnią szansę na zrobienie jakiejkolwiek kariery i po roku zbierania pozytywnych recenzji doczekał się drugiej szansy na Wyspach. Tym razem w Motherwell.

Reklama

Nie przesadzimy jeśli napiszemy, że ruch do Szkocji był akurat strzałem w dziesiątkę. I to dla obu stron, bo początek reprezentant Estonii miał piorunujący – pierwsze pięć meczów i cztery bramki. Później zamiast goli jego znakiem rozpoznawczym były już patelnie wystawiane partnerom. I tak w swoim drugim sezonie zebrał już pokaźną liczbę 16 asyst (najwięcej w całej lidze) i 4 trafień. Chłopak tym samym zrealizował swój cel, bo jak jeszcze mówił przed rokiem: – Nie chcę być jednorazowym hitem, który miał pojedynczy wyskok, ale potem cieniował.

O cieniowaniu nie było mowy, bo w Poznaniu o Ojamiee mówili w zasadzie od dwunastu miesięcy. Mówili, zapraszali do miasta, ale kawę na ławę wyłożyła znów Legia z bezlitosnym dla poznaniaków prezesem Leśnodorskim. Już można się spodziewać, że w przyszłym sezonie na Bułgarskiej nowy skrzydłowy (bądź napastnik) wojskowych doczeka się najgorętszego przyjęcia obok Bereszyńskiego…

Z football-fiction zrobiło się mission (im)possible. Na forum Wiary Lecha kibice łudzili się do samego końca. Pisali, że skoro sprawę podłapał „Fakt”, to tak jakby w Anglii o transferze za pięć dwunasta donosiło „The Sun”. Ale to już było błagalne szukanie światełka w tunelu…

A tak można się powoli oswajać z myślą, że ten oto gracz w przyszłym sezonie zagra dla mistrzów Polski. Przy okazji w brodę może pluć sobie Śląsk, który testował go jeszcze zimą przed dwoma laty…

Reklama

Swoją drogą – chłopak ma talent do wpadania w kłopoty, bo przed kilkoma dniami nie pojechał na kadrę, bo tłumaczył się egzaminami na studia. A wtedy jeszcze bratał się z poznaniakami…

Najnowsze

Reklama
Piłka nożna

Zaliczył dwa spadki z rzędu. Tottenham pobije dla niego rekord transferowy!

Braian Wilma
2
Zaliczył dwa spadki z rzędu. Tottenham pobije dla niego rekord transferowy!

Weszło

Reklama