Sypnęło brakiem licencji w pierwszej lidzie. Niektórzy w panice, niektórzy zdezorientowani. Na tę chwilę uspokajamy kibiców Zawiszy Bydgoszcz – sytuacja tego klubu jest dobra i w następnym terminie powinien otrzymać licencję nie tylko na grę w pierwszej lidze, ale i na grę w ekstraklasie. Gorzej z Termaliką, która jako klub jest organizacyjnym zjawiskiem, nie za bardzo mieszczącym się w jakichkolwiek przyjętych ramach. Dodatkowo ma ona olbrzymie problemy infrastrukturalne i wiadomo, że na swoim obiekcie grać w ekstraklasie nie będzie mogła. Pytanie – jeśli nie u siebie, to gdzie? Czasu coraz mniej, a klub z Niecieczy wciąż nie ma podpisanej umowy z żadnym innym obiektem, który byłby na tę chwilę zatwierdzony do ekstraklasy. Zegar tyka. Zdążą czy nie zdążą? Mogą nie zdążyć.
Mówi się, że klub z Niecieczy miałby swoje mecze rozgrywać w Tarnowie, ale tam też nie ma stadionu spełniającego wymagania. Kolejna opcja – Hutnik Kraków. No i znowu wcale nie jest pewne, czy Hutnik wymagania spełnia, nikt tego jeszcze nie badał. Na przykład zapasowe zasilanie dla stacji telewizyjnych – jest tam zamontowane czy nie? No właśnie, raczej nie… „Raczej”, ponieważ na razie rzucane są różne koncepcje, a żadna z nich nie jest profesjonalnie przygotowana.
Jeśli więc nie wejdzie Termalica, wtedy z trzeciego miejsca awansuje Cracovia. O licencję na ekstraklasę już praktycznie nie walczy Flota. Trudno powiedzieć, czy to efekt słabych wyników, czy zwykłych organizacyjnych zaniedbań.
Warta jest w krytycznej sytuacji, Okocimski w znacznie lepszej, więc pewnie się utrzyma (biorąc pod uwagę brak licencji na pierwszą ligę dla Polonii, i tak spadają „oficjalnie” trzy drużyny). Póki co, bardzo kiepsko wygląda przyszłość GKS-u Katowice, zadłużonego po uszy. Terminy są bardzo napięte, wiele klubów zlekceważyła obowiązki licencyjne, sądząc, że – jak w poprzednich latach – jakoś to będzie.