„Święci” zmieszali City z błotem, aż miło było patrzeć

redakcja

Autor:redakcja

09 lutego 2013, 21:19 • 3 min czytania

„Święci” zmieszali City z błotem, aż miło było patrzeć

Dla wszystkich fanów Manchesteru City (jeśli gdzieś tacy istnieją) widzimy jeden powód do optymizmu – jeden, jedyny – najgorszy mecz sezonu ich zespół ma już raczej za sobą. Nie wyobrażamy sobie przynajmniej, że jest w stanie zagrać gorzej. Nie wiemy, czego musiałby jeszcze dokonać i ile wbić samobójów, żeby zostać bardziej zmieszanym z błotem niż dziś w spotkaniu z Southampton. Na tym jednak dobre wieści się kończą. Jeszcze tydzień temu Mancini zaklinał rzeczywistość, mówiąc, że strata do United na teraz nie jest wielkim problemem – można się będzie nią martwić, jeśli utrzyma się co najmniej do kwietnia. Czy się utrzyma? Dla nas bardziej aktualne pytanie: jak szybko się będzie powiększać?
Nie ma sensu się dłużej oszukiwać: znany mistrza Anglii sezonu 2012/13.

Reklama

Piłkarze Southampton potwierdzili wszystkie swoje atuty, które widzieliśmy w ich grze w ostatnich tygodniach. Ba, podnieśli je dzisiaj do trzeciej potęgi. W ofensywie tego zespołu naprawdę drzemie duży potencjał, oparty na ruchliwych skrzydłowych, kreatywnym Rodriguezie czy skuteczności Lamberta. Czekaliśmy tylko, kiedy – a raczej czy kiedykolwiek – Pochettino zdoła uporządkować ten ciągły bałagan w obronie.

Kibice „Świętych” szybko zaakceptowali Argentyńczyka, mimo że odejście Nigela Adkinsa było dla nich trudne do przełknięcia. Przy każdej możliwej okazji manifestowali, że nie jest im z tą decyzją po drodze, ale jednocześnie nie utrudniali roboty Pochettino. Dali mu szansę, jakby widzieli, że idzie ku lepszemu. Nawet jeśli zespół pod jego wodzą nie wygrał jeszcze spotkania.

Reklama

Stary lis Ferguson raczej nie przez przypadek i nie z jakiejś źle pojmowanej kurtuazji w stylu Wengera, przyznał przed paroma dniami, że mimo minimalnej porażki, to właśnie Southampton był najtrudniejszym rywalem, jaki w tym sezonie przyjechał grać na Old Trafford.

„Święci” po prostu zaczęli grać w piłkę.

W Espanyolu Pochettino też nie zaliczył oszałamiającego początku. Po czterech spotkaniach nie miał na koncie ani jednego zwycięstwa, aż w końcu odniósł je w starciu z FC Barceloną. Teraz ten sam scenariusz powtarza na Wyspach. Mniejsza już o dwie kuriozalne bramki, swojaka Barry’ego i półswojaka w wykonaniu Harta. „Święci” i bez nich byli dziś zdecydowanie lepsi. Niewiarygodne z jaką łatwością operowali piłkę, mając przed sobą mistrzów Anglii.

– Próbujemy przesunąć ciężar gry dalej od naszej bramki. Kiedy tracimy piłkę, musimy mieć mentalność zwycięzców, którzy chcą ją jak najszybciej odebrać, a później po prostu nią grać – stwierdził Pochettino przed meczem. – Może wam się wydawać, że w ostatnich tygodniach więcej biegamy. Nie, biegamy tylko w bardziej zorganizowany sposób – mówił dziennikarzom, którzy dopytywali o ciężkie treningi, które Argentyńczyk serwuje swoim piłkarzom dwa razy dziennie.

Cieszy, że jakąś cegiełkę do dzisiejszego wyniku dołożył też Artur Boruc. Długo wydawało się, że jego występ nie będzie się wiele różnił od kilku, które już w tym sezonie zaliczył, gdy przez większość spotkań nie miał ani jednej piłki do wybronienia, będąc bez szans przy straconych golach. Dziś w końcu miał się szansę wykazać, przynajmniej jedną, świetną obroną po przerwie. Jedną – co stanowi równocześnie dowód, jak bezradny był Manchester City.

***

Polskiej interwencji kolejki na Wyspach nie będzie jednak łatwo nam wybrać. W korespondencyjnym pojedynku Boruca ze Szczęsnym mamy dziś remis. Wojtek przez większość meczu z Sunderlandem miał prawo odrobinę przysypiać, ale w końcówce wzniósł się na najwyższy poziom, za co niejeden brytyjski serwis wybrał go najlepszym piłkarzem w zespole.

W ostatnich tygodniach zwykle bronił dobrze lub po prostu poprawnie, ale brakowało nam tego „czegoś”. Jakiejś spektakularnej parady, która mogłaby obiec wszystkie informacyjne serwisy. Wreszcie się doczekaliśmy (kliknij TUTAJ). Gdyby nie jego refleks w dwóch kolejnych akcjach gospodarzy, Wenger musiałby rozpamiętywać punkty stracone w ostatnich minutach.

Najnowsze

Anglia

„Wenger ma małe pojęcie o piłce”. Intrygująca opinia z Wysp Brytyjskich

Marcin Ziółkowski
1
„Wenger ma małe pojęcie o piłce”. Intrygująca opinia z Wysp Brytyjskich
Reklama

Weszło

Reklama
Reklama