Antoni Piechniczek i teoria feralnego lotu: gdyby nie czarter, wygralibyśmy z Irlandią

redakcja

Autor:redakcja

09 lutego 2013, 20:02 • 2 min czytania

Antoni Piechniczek i teoria feralnego lotu: gdyby nie czarter, wygralibyśmy z Irlandią

Dawno nie zabierał głosu Antoni Piechniczek i już zaczynaliśmy się martwić, czy mu czasem nie odcięli telefonu. Na szczęście chyba nie, ponieważ do byłego selekcjonera dodzwonił się dziennikarz „Sportu”. I teraz już wiemy, dlaczego Polacy przegrali z Irlandią.
– Zabrakło koncentracji w polskiej ekipie. Gdyby była należyta, wówczas w pierwszej połowie wykorzystalibyśmy którąś z sytuacji – powiedział Piechniczek. Od razu przedstawił też swoją wersję, co było przyczyną takiego stanu rzeczy: – Nie może być tak, że w czarterowym samolocie, obok 30 graczy i członków kadry, leci jeszcze 40 innych osób, trochę „przydupasów”, a także dziennikarzy. Ci ostatni wykonując swoją robotę, wiem… rozstawiają zawodników po kątach, biorą na rozmowy, na spytki. To wszystko wpływa na koncentrację.

Reklama

I bingo! Jesteśmy w domu! Polacy wygraliby z Irlandią, gdyby nie samolot czarterowy, którym lecieli także dziennikarze. W skrócie – wygraliby, gdyby nie dziennikarze (i cykliści). W całej teorii św. Antoniego jest jednak luka: nie było żadnego czarteru.

Moglibyśmy teraz wyśmiać całe to gadanie o ulotnej koncentracji, to niezmienne przekonanie, że gdybyśmy się tylko bardzo skupili, naprężyli, nadymali, zamyślili, wyciszyli – to wtedy wygralibyśmy z każdym, a już z Irlandią na pewno. Tylko – masz ci los – od lat jakoś się skoncentrować nie możemy, ponieważ rozpraszają nas dziennikarze, okoliczne ptactwo, kolorowe billboardy, srające psy i gderający Józef Oleksy.

Reklama

Moglibyśmy to zrobić, ale niestety nie możemy dojść do tego etapu, ponieważ teoria Piechniczka upada znacznie wcześniej: NIE BYفO CZARTERU. Cała ta opowieść jest od A do Z bezsensowna, nie trzyma się kupy w żadnym fragmencie. Gdyby czarter był, to wówczas dziennikarze weszliby pierwsi, zajęli miejsca z tyłu, po nich wsiedliby piłkarze i jedni z drugimi kontakt mieliby umiarkowany. Tak się dzieje na całym świecie. Zresztą, za czasów Piechniczka dziennikarze nie tylko latali z piłkarzami tym samym samolotem, ale jeszcze później spali im w nogach, żeby zaoszczędzić na dietach, a mimo to jakoś Irlandia nas nie lała.

Jednak czarteru nie było. Część reprezentantów Polski – ci, którzy byli na zgrupowaniu w Hiszpanii – poleciała do Irlandii samolotem rejsowym, bez dziennikarzy, za to ze zwykłymi pasażerami. Norma. Zdecydowana większość graczy – ci z zagranicznych klubów – przyleciała jednak bezpośrednio do Dublina ze swoich klubów, czy to z Dortmundu, czy to z Londynu, czy to z Turynu.

Piechniczek walnął więc typową dla siebie teorię spiskową, wedle której winny jest „wróg zewnętrzny” i inne „obce siły”, ale zapomniał, że każda teoria – nawet najgłupsza – musi chociaż trochę ocierać się o prawdę, musi zgadzać się chociaż tło zdarzeń, by ktokolwiek potraktował to poważnie.

Najnowsze

Anglia

„Wenger ma małe pojęcie o piłce”. Intrygująca opinia z Wysp Brytyjskich

Marcin Ziółkowski
1
„Wenger ma małe pojęcie o piłce”. Intrygująca opinia z Wysp Brytyjskich
Reklama

Weszło

Reklama
Reklama