Krzysztof Ostrowski na testach w Śląsku – dlaczego nie zabrał posiłków z ośrodka?

redakcja

Autor:redakcja

08 stycznia 2013, 13:45 • 1 min czytania

Krzysztof Ostrowski na testach w Śląsku – dlaczego nie zabrał posiłków z ośrodka?

Wesołe jest życie piłkarza. Możesz zawiesić karierę, biegać dla rekreacji, w międzyczasie się przebranżowić, założyć ośrodek leczenia uzależnień, ale wystarczy, że masz kilkanaście kilometrów na stadion, a klub zgłosi się sam. I to taki, który aspiruje do pucharów.
Krzysztof Ostrowski. Gdyby nie fakt, że założył klinikę dla ćpunów i hazardzistów, pewnie nikt by już o nim nie pamiętał. Ostatnią rundę spędził za biurkiem w ośrodku, a poprzednie dwa sezony w barwach Widzewa. Ogółem kopie się po czole mniej więcej od 2009, kiedy przeszedł do Legii, w której kompletnie sobie nie poradził. I tak to się kręci… Cztery lata przebierania się za piłkarza, jeden telefon od klubu i testy załatwione.

Reklama

Dziwimy się tylko Krzyśkowi, że nie zabrał ze sobą kilku chłopaków z kliniki. Skoro Śląsk bierze kogo popadnie, to można by zrobić na nich niezły biznes. Przecież nie byliby gorsi od Cetnarskiego czy Voskampa.

Najnowsze

Igrzyska

Siniaki, brak toru i… ucięty palec. Jak nasze bobsleistki trafiły na igrzyska

Sebastian Warzecha
0
Siniaki, brak toru i… ucięty palec. Jak nasze bobsleistki trafiły na igrzyska
Reklama

Weszło

Reklama
Reklama