Z zawodu – pan prezes. Wprawdzie bez sukcesów, ale ciągle najwyraźniej poszukiwany na rynku pracy. Jeśli zastanawiacie się, co wspólnego ma chaos w Kolei Śląskich (pasażerów wożąâ€¦ autobusy) z piłką nożną to odpowiadamy: głównego bohatera!
Bohater nazywa się się Marek Worach.
W tekście „Gazety Wyborczej” z lutego 2010 roku czytamy: Bilans prezesury Marka Woracha w GKS-ie Katowice prezentuje się beznadziejnie. Jeśli szef katowickiego klubu nie dokona szybkich i radykalnych zmian w „Gieksie”, to ma szansę przejść do historii jako najgorszy prezes w dziejach klubu.
I dalej:Worach objawił się jako działacz klubu niespełna rok temu, gdy objął stanowisko wiceprezesa. – Gdybym nie wiedział, że są możliwości pozyskania nowych sponsorów dla klubu, tobym tutaj nie przychodził – zadeklarował. Niedługo potem, po interwencji prezydenta Katowic Piotra Uszoka, który bał się utraty wpływu na klub, Worach pożegnał się z członkostwem w zarządzie GKS-u. Jednocześnie powierzono mu funkcję dyrektora ds. marketingu. Nic nie wiadomo o tym, aby w ciągu kilku miesięcy urzędowania na tym stanowisku, w znaczący sposób, przyczynił się do poprawy klubowych finansów. Dlatego sporym zaskoczeniem było objęcie przez niego fotela prezesa „Gieksy”. Nominacja z czerwca ubiegłego roku miała być jednak czysto symboliczna, bo do przejęcia GKS-u szykował się Centrozap. Jako, że negocjacje z katowicką firmą zakończyły się fiaskiem, Worachowi przyszło sprawować na dłużej realne rządy na Bukowej.
W artykule wyszczególnione są sukcesy i porażki Woracha, chociaż warto podkreślić, że sukcesów brak.
I teraz – co za zaskoczenie – Worach się odnalazł. Jak się okazało, jest specjalistą ds. kolei. Już wiemy, czemu „GW” zatytułowana swój materiał słowami „Bajkopisarz z Bukowej”. Przeczytajcie ten świeży cytacik (z „Rynku Kolejowego”): – Stanowczo dementuję, że pociągi zostały odwołane. To w porozumieniu z PKP PLK w celu ustabilizowania sytuacji podjęliśmy taką decyzję, ażeby wprowadzić komunikację zastępczą. To nie jest odwołanie pociągów. Po prostu jest tam wprowadzona innego rodzaju komunikacja. W uzgodnieniu z PKP PLK wprowadziliśmy zastępczy transport autobusowy w niektórych relacjach.
Cóż za piękne, stanowcze dementi. To nieprawda, że pociągi zostały odwołane! Nie zostały! Po prostu przemieniły się w autobusy i zamiast po torach, jeżdżą po ulicach. Wypada zapytać: skoro pociągi nie zostały odwołane, to czemu ludzie nie mogą nimi pojechać, tylko muszą tłuc się autobusami? Czyż to nie zbyt wielkie rozpasanie? I pociągi i autobusy równocześnie?
O Worachu pewnie jeszcze nie raz usłyszymy, bo to chyba człowiek o szerokich horyzontach. Jeśli za rok będzie stawiał na nogi Stocznię Gdańską, nikt nie powinien być zdziwiony.
Na zdjęciu pociąg Kolei Śląskich