Sędziowski błazen roku? Ignacio Iglesias Villanueva

redakcja

Autor:redakcja

01 grudnia 2017, 12:58 • 2 min czytania

Reklama
Sędziowski błazen roku? Ignacio Iglesias Villanueva

Cudze chwalicie, swego nie znacie – aż ciśnie się na usta po tym, co odstawiają od dłuższego czasu hiszpańscy sędziowie. Albo po tym, co odstawia w ostatnich dniach niejaki Ignacio Iglesias Villanueva. To arbiter, który na przestrzeni tygodnia popełnił dwa tak niepojęte błędy, że aż ciężko je w ogóle ubrać w słowa. Jedno wydaje się pewne – podstawowym błędem pana arbitra był fakt, że – nazywając się Iglesias – swego czasu nie zajął się śpiewaniem.

Reklama

U nas narzekamy na VAR, analizujemy sytuacje klatka po klatce, zgłębiamy tajniki kreślenia linii na zatrzymanym obrazie, wyciągamy szczegółowe przepisy dotyczące momentu podania i dalej nie mamy pewności, czy popełniono błąd. A wczoraj w Hiszpanii – jeb! – sędzia dyktuje jedenastkę po zagraniu ręką w odległości chuj-wie-ile od linii pola karnego. I robi to ten sam parodysta, który w niedzielę nie zauważył gola Leo Messiego, pomimo że piłka była widoczna za linią nawet ze stacji badawczej NASA. Zobaczcie zresztą sami.

Tutaj piłka w oczywisty sposób nie przekroczyła całym obwodem linii:

A tutaj ewidentna jedenastka:

Reklama

Wydaje się, że w Hiszpanii ktoś po prostu robi sobie jaja i podarował gwizdek niewidomemu, ewentualnie debilowi. Jak można wytłumaczyć taką serię? To tak, jakby piłkarz strzelił dwa samobóje, a po trzech dniach poprawił hat-trickiem do własnej bramki. Wyznaczenie tego arbitra w kolejnym spotkaniu może grozić wznowieniem gry z autu po wypadnięciu piłki z koła środkowego. Tak jak na świecie obowiązuje dość oczywista zasada „piłeś, nie jedź”, tak wśród hiszpańskich arbitrów powinni natychmiastowo wdrożyć „nie widzisz, nie sędziuj”. I naprawdę jest to trochę dziwne, że posiadanie oczu wciąż nie stanowi u nich wymogu.

Pan Villanueva, poza dostarczaniem beki, zwyczajnie psuje rywalizację. W niedzielę wypaczył mecz na szczycie ligi hiszpańskiej i nie będzie wielkiego nadużycia w stwierdzeniu, że jest współwinny utraty punktów przez Barcelonę. Wczoraj natomiast podarował gola Espanyolowi w wygranym 3:2 meczu z Teneryfą w Pucharze Króla. A to dosyć istotna różnica – przegrać lub zremisować. Pojawiła się nawet teoria, że Villanueva jest po prostu kibicem Espanyolu, ale wtedy należałoby napisać, że jest też najbardziej nieudolnym drukarzem w historii futbolu.

Ogólnie więc Hiszpanie powinni się z nami zamienić i albo wziąć naszych arbitrów, by poziomem bardziej pasowali do piłkarzy, albo wziąć naszych piłkarzy, by poziomem pasowali do ich arbitrów. My mamy VAR i narzekamy, że – zamiast wyeliminować 100 procent błędów – wyeliminował jakieś 90. A oni mają Ignacio Iglesiasa Villanuevę. I to chyba wystarczy za cały komentarz.

Reklama

Najnowsze

Reklama

La Liga

Reklama
La Liga

Cancelo pochwalił kolegę z Barcelony. „Jest duszą zespołu”

Maciej Piętak
0
Cancelo pochwalił kolegę z Barcelony. „Jest duszą zespołu”
La Liga

Sprytny pomysł Szczęsnego. Użył kolegi przy zażywaniu używki

Mikołaj Duda
15
Sprytny pomysł Szczęsnego. Użył kolegi przy zażywaniu używki
La Liga

Vinicius Junior podjął decyzję. „To klub moich marzeń”

Maciej Piętak
1
Vinicius Junior podjął decyzję. „To klub moich marzeń”