Pierwszy taki incydent: trening Holendrów z lekkim akcentem „fuck Euro”

redakcja

Autor:redakcja

06 czerwca 2012, 22:12 • 2 min czytania

Reklama
Pierwszy taki incydent: trening Holendrów z lekkim akcentem „fuck Euro”

Zdaje się, że po raz pierwszy od kiedy reprezentacje uczestników Euro zaczęły zjeżdżać się do Polski, komuś przyszło do głowy publicznie pokazać swój negatywny stosunek do turnieju. Na dodatek podczas oficjalnego treningu kadry. Do tej pory wszystko szło jak w scenariuszu. Hiszpanów na Pomorzu witano chlebem i solą ( a potem biedni nie wiedzieli co z tym mają zrobić). Mało medialnych Irlandczyków oglądało piętnaście tysięcy ludzi, a Włochom w Krakowie odegrano nawet hejnał. Wszędzie – od początku do końca – było miło, gościnnie i sympatycznie. Aż do dzisiejszego treningu Holendrów.
Wśród ponad dwudziestu tysięcy kibiców na stadionie Wisły znalazło się kilkudziesięciu zwolenników zupełnie innej, popularnej ostatnio (przynajmniej w kręgach tych fanatycznych) tezy, którą najkrócej można by zawrzeć w dwóch słowach: fuck Euro. Na jednej z trybun, którą zwykle zajmują najzagorzalsi fani Wisły rozwieszono więc transparent z przekreślonym logo mistrzostw, a dalej poszło z górki…

Reklama

Repertuar okrzyków był bogaty. Od „Wisła! Kraków!” i „pierwsza liga, pierwsza liga, Cracovia!” aż po „polska kibolska!” i „jebać frajera, co obce barwy ubiera”. To zresztą tylko kilka pierwszych haseł, jakie postanowiła zamanifestować – cytując tu jedną z przyśpiewek – „banda kiboli, co całe Euro pierdoli”. W końcu pojawił się nawet Mazurek Dąbrowskiego. Brakowało już chyba tylko „Roty”, a potem marszu odwetowego przeciwko wystrojonym na pomarańczowo Euro-entuzjastom. Całe szczęście, w porę się z tej utopijnej wizji obudziliśmy…

Służby porządkowe też miały chwilową zagadkę, co w tej kłopotliwej sytuacji zrobić. Problem jednak szybko sam się rozwiązał. Dziesięć, góra piętnaście minut i fuckowanie Euro ucichło na dobre. Później były już tylko „ochy” i „achy” nad kadrą Oranje, która zaserwowała sobie i kibicom blisko dziewięćdziesięciominutowy trening. Ogółowi musiało się podobać, skoro na koniec pojawiła się nawet meksykańska fala…

Reklama

Najnowsze

Reklama

Weszło

Reklama