Choć dla wielu pewnie zabrzmi to jak herezja – dziś najlepiej wypada „Sport”, w którym znajdziemy dwa wywiady – z Michniewiczem i Błaszczykowskim.
SUPER EXPRESS
Rozmówka z piłkarzem Arki, Tomaszem Jarzębowskim przed dzisiejszym meczem z Legią.
– Jeśli strzelisz gola, będziesz okazywać radość?
– Najpierw to trzeba go strzelić (śmiech). Jeśli mi się to uda, to nie będę się cieszył. Tak jak kiedyś, gdy trafiłem do siatki Legii, grając w Bełchatowie. Jestem związany z tym klubem i nie umiałbym szaleć z radości. Bolałoby mnie serce, ale miałbym satysfakcję z dobrze wykonanej pracy.
– Legia ostatnio przeżywa kryzys. Dzięki temu łatwiej będzie ją wyeliminować?
– Kryzys to może za dużo powiedziane, raczej gra nie układa im się tak, jakby chcieli. Jednak kadrowo to cały czas najlepszy zespół w Polsce. Grę ciągną Miro Radović i Danijel Ljuboja, którzy są w stanie rozmontować każdą obronę w kraju. Poza tym Legia nie traci goli, więc będzie trudno ich „napocząć”. Całe szczęście, że podobno Duszana Kuciaka zastąpi w bramce Wojciech Skaba. Może on coś puści (śmiech).
I krótki tekst o nowych ambicjach życiowych Jacka Bąka.
Jacek Bąk (39 l.) nie próżnuje po zakończeniu piłkarskiej kariery. Najpierw gruchnęła informacja, że będzie jednym z udziałowców macierzystego Motoru Lublin, a teraz spotkaliśmy go w Londynie, gdzie uczył się… pieczenia chleba. Taka umiejętność będzie jak znalazł na zbliżające się święta.
– Nowy fach rzeczywiście się przyda – śmieje się Bąk. – Tym bardziej że nieźle się sprawdziłem w roli piekarza. Potrafiłem naraz sześć chlebów tą szuflą wyjąć z pieca, co jest bardzo dobrym wynikiem. Sam chleb też pyszny. To sieć piekarni mojego kolegi. Interes rozwija się bardzo szybko, podobno mają nawet dostarczać pieczywo dla zawodników w trakcie igrzysk w Londynie.
FAKT
„Fakt” posiłkuje się dziś wywiadem, którego Szczęsny udzielił Weszło, a konkretnie fragmentami o podróbkach i inwestycjach. Poza tym informacja, że Michniewicz chce ściągnąć do Polonii Nikę Dżalamidze.
– Ł»ałuję tylko jednego. Gdybym wiedział, że będę pracował w Polonii, dziś Dżalamidze grałby tutaj, a nie w Jagiellonii – powiedział nowy trener Polonii.
Jest też wzmianka o tym, że Cristiano Ronaldo zdobył w tym sezonie w lidze tyle bramek co Legia, a nasza liga ogólnie blado wypada w porównaniu z innymi pod względem strzelanych goli przez lidera.
PRZEGLĄD SPORTOWY
Relacja z meczu Ruchu z Wisłą. Naszą uwagę przykuł fragment rozmówki z Pawłem Abbottem.
Sędzia już wcześniej powinien podyktować rzut karny dla was po faulu Juniora Diaza na Macieju Jankowskim.
Kiedy wiślak faulował Maćka, byłem akurat w pobliżu, bo rozgrzewałem się obok sędziego liniowego. Wyraźnie było widać, że Diaz przekroczył przepisy. Spytałem liniowego, czy nie powinno być karnego. Odpowiedział, że tak. Dlatego dziwię się decyzji Pawła Gila.
Tekst z wypowiedziami Bruno.
Zaczęło się od meczu z ŁKS. Mimo że Polonia prowadzi 2:0, ale w drugiej połowie dochodzi do kłótni między trenerem Jackiem Zielińskim a Bruno, który został zmieniony w 70. minucie. – Bardzo mocno się wkurzyłem. Strzeliłem drugiego gola, grało mi się bardzo dobrze. Wchodzącemu za mnie Aviramowi Baruchyanowi powiedziałem, że nic do niego nie mam i życzę mu powodzenia. Miałem żal do trenera, bo byłem przekonany, że popełnia błąd. Pokłóciliśmy się przy ławce rezerwowych na oczach piłkarzy i kibiców. Potem przeprosiłem go za swoje zachowanie, ale nie wycofałem się ze słów, że nie była to dobra decyzja.
(…)
Po meczu ze Śląskiem Michniewicz mówi o Bruno: „Z nim trzeba się obchodzić jak z małym chłopcem, cały czas klepać po plecach”.
– Nie ukrywam, że dobre słowo to najlepszy sposób, by mnie zmotywować. Krytykę staram się akceptować, choć czasem przychodzi mi to dość trudno. Bywa, że dochodzi z tego powodu do scysji. Zwłaszcza, jeśli krytykują mnie osoby, które nie mają do tego prawa. Mam 25 lat, kilka sezonów gram już w piłkę na profesjonalnym poziomie i wiem, co mogę, a czego nie. Irytuje mnie, gdy ktoś każe mi zrobić coś, co z doświadczenia wiem, że jest niedobre. Ważny jest też sposób wydawania poleceń czy dawania rad. Gdy ktoś do mnie podejdzie w czasie treningu czy meczu i powie: „Brun,o zrób to tak”, moja odpowiedź jest zawsze taka sama: „OK, spróbuję”. Nie akceptuję jednak, gdy ktoś się na mnie wydziera bez powodu i racji.
SPORT
Całkiem ładna okładka.
Wywiad z Czesławem Michniewiczem.
Polonia liczy się w walce o czołowe lokaty, ale nie to było najważniejsze. Przede wszystkim znam ten zespół, bo spora część polonistów gra w lidze od dłuższego czasu. Gdyby propozycja z Krakowa padła w styczniu i miałbym czas na spokojne przygotowanie drużyny do rundy, pewnie bym się zdecydował. Ale w tym momencie, gdy nie ma czasu na pracę, a od utrzymania w lidze może zależeć być albo nie być klubu, nie mogłem zagwarantować powodzenia swej misji. Tak naprawdę przecież którego z tych piłkarzy znałem dobrze? Mateusza Ł»ytkę i Mateusza Bartczaka…
(…)
Pan usłyszał od niego owo zdanie: „chcę mistrzostwa”?
Nie powiedział tego wprost, ale to na pewno jest cel, który jeszcze można osiągnąć.
I z Jakubem Błaszczykowskim.
Grał pan kiedyś w takim meczu?
Nigdy. Zdarzały się różne spotkania, ale od 2:0, przez 2:3 do 4:4… Nie. Sposób, w jaki podnieśliśmy się po stracie trzech goli, zasługuje na uznanie. Nikt dziś nie powie, że Borussia jest w kryzysie, słabo wygląda fizycznie czy ma słabszy okres. Bramka stracona w doliczonym czasie gry to było kuriozum. Od kiedy jestem w Dortmundzie, nie pamiętam takiego klopsa, czyli nieporozumienia dwóch obrońców naprawdę europejskiej klasy.
(…)
Tylko, że schody zaczynają się teraz. Wolfsburg, Bayern, Schalke, Moenchengladbach…
Ten tydzień może rozstrzygnąć o mistrzostwie. Dobrze, że gramy co trzy dni. Nie ma czasu na myślenie. Tylko mecz, odnowa, odprawa i kolejny mecz.






