Dostaliśmy przed chwilą bardzo ciekawy tekst od kibica Legii, TeDe, który porównał wydatki „Wojskowych” z kilkoma innymi klubami, które awansowały do 1/16 finału Ligi Europy.
Wydaje się, że przeciwnik ma miękkie nogi, trzeba by tylko wziąć się w garść i posłać go na deski. Przecież o problemach Sportingu wiadomo nie od wczoraj. Jak na wieści z Lizbony zareagowały władze Legii? Parafrazując klasyka, „negatiwnie”. Bo jak inaczej nazwać sprzedanie dwóch podstawowych zawodników tuż przed startem rundy wiosennej? Pal licho, gdyby transfery były przyklepane już wcześniej, a w miejsce Borysiuka i Rybusa przyszli piłkarze grający przynajmniej na podobnym poziomie (znalezienie następcy przecinaka „Wizira” nie jest chyba aż tak trudne). Ale nie, wszystko było załatwiane niemal last-minute.
(…)
Jeśli to prawda, to w Legii mamy prawdziwy dom wariatów. No bo jak inaczej nazwać sytuację, w której prezes ds. ważnych z wiceprezesem ds. pierdół oceniają poziom sportowy potencjalnych celów transferowych klubu? Krawaciarze z ITI chcą być mądrzejsi od piątoklasisty Skorży i Jóżwiaka, którzy zajmują się piłką od lat? Kupić im Playstation albo Football Managera, niech tam realizują swoje pasje. A jeśli chodzi o sztukę wtrącania się w sprawy drużyny, Paweł Janas na pewno chętnie udzieli im korepetycji.
Aby przeczytać całość, kliknij TUTAJ.
Jeśli chcecie opublikować swój tekst w dziale „Blogi kibiców”, wyślijcie go mailem na [email protected].