30 czerwca wygaśnie też umowa Mateusza Bartczaka. To właśnie ten jedyny zawodnik, którego bezwarunkowo chciałby zatrzymać Szatałow. Bartczak ma jednak do rozwiązania dylemat osobisty. – Byłem w Krakowie trzy miesiące bez rodziny i nie najlepiej się z tym czułem. Gdybym miał tu zostać, to musiałbym sprowadzić najbliższych – powiedział pomocnik, który na stałe mieszka w Legnicy.
Cóż, no to chyba po Bartczaku. Operacja sprowadzenia rodziny z Legnicy do Krakowa z logistycznego punktu widzenia jest po prostu NIE DO OGARNIĘCIA.
Pozostaje życzyć sukcesów w grze dla Miedzi.
* * *
– Z pobytu w Gdyni jestem zadowolony, oczywiście z wyjątkiem tego, że drużyna spadła z ekstraklasy. Grałem większość meczów w podstawowym składzie, wróciła pewność na boisku…
… mówi Paweł Zawistowski. No, poza tym, że grał słabo, a Arka spadła ligi, tak zupełnie poza tym, to faktycznie w Gdyni było zajebiście. Aż przypomina nam się cytat z filmu.
– Hej, panowie, obudźcie się, chyba jesteśmy na miejscu.
– No, mam przeczucie, że jesteśmy blisko.
– Wiecie, co, pójdę sprawdzić, co jest za górką (Bąbel i Serfer sikają, a Laska idzie na górkę).
– I co, są bunkry? (pyta Bąbel Laski).
– Bunkrów nie ma, ale też jest zajebiście.