Zupełnie nie rozumiemy, o co chodzi Franciszkowi Smudzie i jego piłkarzom. Powiedzieliby: „Zagraliśmy wprawdzie z trzecią lub czwartą reprezentacją Argentyny, ale to wciąż są dobrzy piłkarze, którzy są w stanie zmusić nas maksymalnego wysiłku. Pamiętajmy, że mecz organizowany był w ostatniej chwili, a my nie mieliśmy wpływu na to, w jakim składzie przyjedzie przeciwnik. Ale tak czy siak, zwycięstwo cieszy. Zwłaszcza, że nasi rywale naprawdę mieli wysokie umiejętności indywidualne”.
I co? Przyczepiłby się ktoś? Nikt. Sama prawda – trudno byłoby dyskutować.
Ale nie, selekcjoner i piłkarze są zbyt dumni, im coś takiego przez usta nie przejdzie. Smuda nazywa „nienohmalnymi” tych, którzy twierdzą, że graliśmy z Argentyną C lub D i kiedy powiedział to na głos trener przeciwników, to „Franz” skomentował: – Też bym tak mówił, gdybym przegrał… Robert Lewandowski, znany kłamczuszek, dopowiada: – Panowie, jaka rezerwowa Argentyna?! Przecież oni przywieźli zawodników grających w tak silnych klubach, że połowa reprezentacji z całego świata marzyłaby o tym, aby mieć takich w składzie.
I tak dalej. Co jedna wypowiedź, to lepsza. Wyjaśnijmy tę sprawę raz na zawsze i sprawdźmy, czy naprawdę „połowa reprezentacji z całego świata marzyłaby o tym, aby mieć takich w składzie” (rozumiemy, że Robertowi nie chodziło o reprezentacje Singapuru, Burundi i Kostaryki)…
Adrian Gabbarini – podstawowy zawodnik Independiente (szóste miejsce w lidze argentyńskiej)
Pablo Zabaleta – uznany piłkarz, podstawowy zawodnik Manchesteru City (trzecie miejsce w lidze angielskiej).
Emiliano Insua – piłkarz walczący o pierwszy skład Galatasaray (ósme miejsce w lidze tureckiej)
Mateo Musacchio – podstawowy zawodnik Villarreal (czwarte miejsce w lidze hiszpańskiej)
Federico Fazio – podstawowy zawodnik Sevilli (piąte miejsce w lidze hiszpańskiej)
Cristian Ansaldi – podstawowy zawodnik Rubina Kazań (siódme miejsce w lidze rosyjskiej)
Jonathan Botinelli – podstawowy zawodnik San Lorenzo (czternaste miejsce w lidze argentyńskiej)
Pablo Piatti – podstawowy zawodnik Almerii (dwudzieste miejsce w lidze hiszpańskiej)
Nicolas Gaitan – podstawowy zawodnik Benfiki, czasami wchodzi z ławki (drugie miejsce w lidze portugalskiej)
Mario Bolatti – walczący o pierwszy skład w Internacionalu, wcześniej w tym sezonie głęboka rezerwowa we Fiorentinie (Inernacional – dziesiąte miejsce w lidze brazylijskiej)
Nicolas Bertolo – walczący o pierwszy skład w Realu Saragossa (trzynaste miejsce w lidze hiszpańskiej)
Fernando Belluschi – podstawowy zawodnik FC Porto (pierwsze miejsce w lidze portugalskiej)
Alejandro Cabral – walczący o pierwszy skład zawodnik Legii (trzecie miejsce w lidze polskiej)
Mauro Fórmica – nie zagrał nawet minuty w Blackburn Rovers (piętnaste miejsce w lidze angielskiej)
Jonathan Cristaldo – rezerwowy w Metaliście Charków (trzecie miejsce w lidze ukraińskiej)
Marco Ruben – rezerwowy w Villarreal (czwarte miejsce w lidze hiszpańskiej)
Dobra, może jesteśmy czepialscy, ale nas ten skład nie rzuca na kolana. To w skali europejskiej zawodnicy średniej klasy. Tylko tyle i aż tyle. Dwóch gra regularnie w naprawdę topowych klubach Europy, ale obaj nie są w tych klubach postaciami wiodącymi i obaj przeciwko nam zagrali po połówce. A pamiętajmy, że i my na boisku mieliśmy trzech mistrzów Niemiec, wicemistrza Turcji, zawodnika Arsenalu Londyn…
– Argentyńczycy nie grali w najsilniejszym składzie, że brakowało im Messiego, czy kogoś tam jeszcze – przyznał Kamil Grosicki. „Kogoś tam jeszcze”. Dobre. Kogoś tam jeszcze, czyli: Teveza, Higuaina, Aguero, Mascherano, Cambiasso, Pastore, Milito, Di Marii, Gago, Zanettiego, Burdisso, Banegi… Jesteśmy gdzieś tak w połowie wyliczanki.
Jeśli chcecie traktować Argentyńczyków, którzy zagrali przeciwko nam jako prawdziwych reprezentantów Argentyny, to musicie uznać Tomasza Nowaka za prawdziwego reprezentanta Polski za czasów Smudy. Nowak aktualnie gra w Łęcznej…
Cała ta krytyka kadry Argentyny wynika z głupoty naszych kadrowiczów i naszych trenerów. Sami prowokują te dyskusje, wygadując absolutne głupoty.