Political fiction – dzwonię do pana w bardzo nietypowej sprawie

redakcja

Autor:redakcja

05 maja 2011, 21:57 • 2 min czytania

Reklama

[telefon]

Reklama

– Donald, słucham?
– (zachrypnięty głos) Synu, co ty odpierdalasz?
– ale…
– Chłopcze, jest 21:00, ja teraz zaczynam czytać program wyborczy SLD, a ty spotkaj się ze swoimi i przemyśl, czy na te parę miesięcy przed wyborami chcesz, żeby w You Can Dance po wakacjach sędziował Kalisz.
– Ale… przecież mamy umowę…
– Tak, kurwa, i właśnie ukradłeś mi milion netto z biletów!
– Przecież musiałem działać…
– Przestań beczeć, synek. Deal jest prosty: o 8 rano Biuro Prasowe ode mnie wydaje komunikat o wydaniu 302 zakazów stadionowych na podstawie precyzyjnych zapisów bydgoskiego monitoringu, informując, że jest to 98 procent uczestniczących w burdach kibiców. Któryś z twoich może się podłączyć, że to dzięki jego nieprzespanej nocy, ale ma czas do dziś do trzeciej i niech nie gwiazdorzy jak ostatnio, bo Fakty powiedzą, że twój komendant wydał na helikoptery więcej, niż na pielgrzymkę Papieża.
– I zdołacie ich wszystkich przez noc… złapać? Zidentyfikować?
– Chuj Cię obchodzi, skąd i co to będą za ludzie. Ty masz jutro rano 300 zakazów na tacy i konferencję prasową z okazji wygranej wojny z kibolstwem, a ja wysyłam człowieka na pokojowe negocjacje z twoim wojewodą. Kończą o 13 obustronnym porozumieniem, otwarciem stadionów, masażem pleców i triumfalnym raportem o gotowości do Euro. Jakieś pytania?
– Nie zjedzą mnie media?
– A wiesz, że ten program SLD naprawdę mi się zaczyna podobać?

Najnowsze

Reklama

Weszło

Reklama