No i stało się. Wprawdzie przypadkiem, ale „Przegląd Sportowy” po raz pierwszy zamieścił u siebie nazwę, której NIGDY SIĘ NIE ZAMIESZCZA. Biorąc pod uwagę, że czyta nas więcej osób niż „PS”, a dziennikarze tej gazety co pięć minut sprawdzają, co u nas nowego, taktyka udawania, że nie istniejemy była głupawa, ale niespecjalnie zaskakująca.
Co do okładki, której fragment widzicie powyżej, to zdecydowanie wśród „sportowych hitów internetu” zabrakło dwóch rzeczy – kapcia Kality – TUTAJ – i rozmów Tuzimka z Chrystusem z Rio – TUTAJ. Aha, jeszcze jedno: cenzurowanie Grzegorza Skwary jest bez sensu, to jak cenzurowanie „Psów”. „Jesteśmy KURWA beznadziejni” powiedział Skwara, a nie „jesteśmy beznadziejni”, a to naprawdę robi zajebistą różnicę.