– Był ważnym ogniwem, ale nie potrafił uszanować kibiców i klubu. Ja w ogóle nienawidzę ludzi, którzy nie identyfikują się z zespołem, za nic mają herb, który noszą na koszulce – powiedział (w “PS”) prezes Lecha Andrzej Kadziński na temat Sławomira Peszki.
Czy to nie czysta hipokryzja, kiedy ludzie, którzy jednego dnia skasowali istniejący klub i przerzucili się na inny, tworząc legislacyjną mieszankę dwóch podmiotów, nagle opowiadają o przywiązaniu do barw i herbu? Czy to nie jest troszkę obrzydliwe, gdy takie słowa padają od grupy biznesmenów, którzy Lecha pokochali w celach zarobkowych i dokonali fuzji na pewno daleko bardziej niesmacznej, niż przenosiny piłkarza z polskiej ligi do niemieckiej?
Skoro pan Kadziński, pan Pogorzelczyk, czy pan Rutkowski tak bardzo szanują herb, to wypada spytać – gdzie jest wasz herb? Coście zrobili z tymi trzema sympatycznymi wronami?