Przerażająca znieczulica, czyli فazarek i korupcja…

redakcja

Autor:redakcja

11 listopada 2009, 13:11 • 3 min czytania

Reklama
Przerażająca znieczulica, czyli فazarek i korupcja…

Raz na jakiś czas ktoś w PZPN bąknie, że związek aktywnie walczy z korupcją, w końcu stworzono nawet funkcję wewnętrznego prokuratora (puk, puk – pracuje pan tam jeszcze?). Ale jak trzeba przejść od słów do czynów, to coś nikt specjalnie się nie pali. Przytaczaliśmy nie tak dawno fragmenty wywiadu z Grzegorzem Polakowem z „Magazynu Futbol”, w których dość brutalnie przejechał się po Wojciechu فazarku i opowiadał o kupowanych przez byłego selekcjonera meczach. Stwierdził nawet, że Łazarek to człowiek, który wprowadził prawdziwą korupcję do polskiego futbolu…
A że Łazarek jest w PZPN ważną personą, to można było spodziewać się jakiejś reakcji. W końcu – teraz będzie fragment naiwny – to związkowym działaczom powinno najbardziej zależeć, by eliminować z własnego grona osoby skorumpowane i skompromitowane.

Reklama

Tymczasem nie wydarzyło się nic. Nic. Nawet nikt się nie zająknął. Wywiad w zasadzie przeszedł niezauważony. فazarek spokojnie szefuje komisji do spraw wysokiego wyczynu, pisuje felietony, wybiera selekcjonera itd. Przerażająca znieczulica. Korupcja tak już wszystkim spowszedniała, że przestała być jakąkolwiek przeszkodą w zawodowym realizowaniu się. Prezes, jeśli ktoś się go zapyta o wspomniany wywiad, zapewne powie, że nie czytał. O ile się ktoś zapyta, bo i to jest wątpliwe. W końcu co to za różnica, czy Łazarek kupował mecze, czy nie? Dawno to było. A jak dawno, to nieprawda.

Wyobrażacie sobie, że w Anglii ktoś publicznie zarzuca byłemu selekcjonerami, a zarazem aktywnemu działaczowi piłkarskiej centrali, że kupował mecz za meczem? Albo w Niemczech? To naprawdę byłoby trzęsienie ziemi. U nas nawet nie ma małej zawieruchy. Przeczytaliśmy, pośmialiśmy się i tyle. Za miesiąc następny numer – zobaczymy, kto tym razem oberwie.

Nie twierdzimy, że Polakow musiał mówić prawdę – może zmyślał (tylko po co?), może mu się pomyliły fakty. Ale chyba ktoś, do jasnej cholery, powinien spróbować to sprawdzić! Chyba wypadałoby, by Łazarek publicznie zajął jakieś stanowisko, ustosunkował się do zarzutów. Nie zrobił tego sam, to należy go przymusić. A jeśli się miga – wykluczyć ze związkowych struktur.

Jeszcze raz się okazuje, że ci, którzy handlowali meczami po 2003 roku to ostatnie szuje i gnidy, ale ci, którzy robili to znacznie wcześniej, to po prostu sympatyczni spryciarze. Wdowczyka skazuje się na siedem lat zakazu pracy w zawodzie, na potrzeby mediów, ale już takiego فazarka nawet nie prosi o wyjaśnienie. Lepiej siedzieć cicho, niech sprawa przyschnie.

Reklama

PZPN ma prokuratora, pana Petkowicza. Czy wszczął jakieś postępowanie w sprawie sprzed 30 lat? Przesłuchał choć jedną osobę? Czy chociaż przeczytał wspomniany wywiad? Jeśli znaczenie mają mecze sprzed 6 lat, to dlaczego nie te sprzed 30? Jaka jest różnica? W końcu korupcja wedle statutu PZPN nie podlega przedawnieniu i choć nie grozi za nią odpowiedzialność karna, to już dyscyplinarna – jak najbardziej.

فazarek zaraz będzie w jakimś programie telewizyjnym. Ale to nie będzie program w stylu wizyty Dariusza Wdowczyka u Tomasza Lisa. Nie będzie rozmowy o korupcji, tylko o tym, jak kopulują słonie. فazarek zacznie opowiadać te swoje durne anegdoty, ku ogólnej uciesze. W końcu to taki fajny, rubaszny facet. A że ktoś zarzuca mu korupcję? E tam, porozmawiajmy z nim o słoniach.

Najnowsze

Reklama
Mundial 2026

Zagrali tak źle, że dziennikarz zapytał, czy… nie było zatrucia pokarmowego

Maciej Piętak
2
Zagrali tak źle, że dziennikarz zapytał, czy… nie było zatrucia pokarmowego

Weszło

Reklama