Piątka wbita z dziecinną łatwością. Real strzela i się bawi

redakcja

Autor:redakcja

07 stycznia 2017, 16:31 • 2 min czytania

Reklama
Piątka wbita z dziecinną łatwością. Real strzela i się bawi

Chyba każdy kiedyś poznał to uczucie. Kosz od pierwszej dziewczyny w gimnazjum. Pierwsza przegrana bójka. Idiotyczna odpowiedź podczas odpytywania przy tablicy. Zawstydzenie, zakłopotanie, może wręcz ośmieszenie. Dziś w rolę uczniaka mylącego bitwę pod Grunwaldem z bitwą o Helmowy Jar wcielił się Roberto Roman „Tito”. Obrońca Granady, którym Marcelo zakręcił jak karuzelą, zajechał absolutnie i doszczętnie, po czym wrzucił piłkę wprost na głowę Cristiano. Akcja lewego obrońcy jest symbolem minionego meczu.

Reklama

Brazylijczyk zadebiutował w Realu dokładnie dziesięć lat temu, 7 stycznia 2007 roku. W dniu jubileuszu zagrał tak, jakby nie był wyjadaczem z 10-letnim stażem, ale pretendentem, który przez 90 minut ma przekonać do siebie nowego pracodawcę. Gość gry na tej lewej obronie nie traktuje jak wysiadywania dupogodzin w pracy, tylko angażuje się we wszystko w co może. Tu rajd, tu drybling, tu chociaż skromna wrzutka w pole karne. A w najgorszym wypadku będzie celebrował gola Casemiro wymierzając mu kolejne „liście” na kark. Był wszędzie, jakby próbował dzisiaj nagrać od razu swoje „Marcelo, the best of 2007-2017”. Swoją drogą, Real miał dziś wielu bohaterów. Kolejny to choćby James Rodriguez, faktyczny strzelec bramki celebrowanej przez Brazylijczyków – jak ulał pasuje tu ukuty przez nas termin: Kolumbijczyk strzelił gola Casemiro.

Efektowności graczom Realu odmówić dziś nie mamy prawa. Luka Modrić grał na swoim poziomie, dostosowywać się do niego postanowili i Isco (dwa gole), i James (asysta, ale przede wszystkim kolejny dobry mecz). Wysyłano ich w hiszpańskich mediach na wypożyczenia po Tottenhamach i Malagach, a nowy rok rozpoczęli z przytupem i zaznaczeniem, że może on należeć właśnie do nich. Przy podobnym rozwoju sytuacji w kolejnych tygodniach może obydwaj zmieszczą się do składu. Dziś zresztą spędzili razem chwilę na boisku, ale pięć minut nas nie zadowoliło. Ich w takiej formie chce się oglądać non stop.

Reklama

W 90. minucie goście mieli jeden jedyny zryw, gdy mogli uśmiechnąć się na Bernabeu z okazji innej, niż zrobienie sobie przedmeczowego selfie na Santiago. Kravets urwał się i stanął sam na sam z Navasem, nawet w takiej sytuacji jednak Granada nie potrafiła zdobyć honorowego gola.

Inna sprawa, że w drugiej połowie Real i tak leciał na tym doskonale już znanym autopilocie. Wszystko rozstrzygnięte, nie ma co forsować tempa, trzeba zbierać siły na kolejne wyzwania w tej kampanii. Poklepać już tylko dla przyjemności. Nie poobijać się przesadnie. Udało się w stu procentach.

Real Madryt fantastycznie rozpoczął rok i rozgrzewa się na najważniejsze mecze w rundzie. 3:0 w pierwszym meczu, dziś piątka wbita bez słyszalnej zadyszki. Jeśli będzie grał tak dalej, wszyscy rywale – i w Hiszpanii, i w Europie – mogą mieć z nimi tej wiosny potężny problem.

Najnowsze

Reklama

La Liga

Reklama
La Liga

Cancelo pochwalił kolegę z Barcelony. „Jest duszą zespołu”

Maciej Piętak
0
Cancelo pochwalił kolegę z Barcelony. „Jest duszą zespołu”
La Liga

Sprytny pomysł Szczęsnego. Użył kolegi przy zażywaniu używki

Mikołaj Duda
14
Sprytny pomysł Szczęsnego. Użył kolegi przy zażywaniu używki
La Liga

Vinicius Junior podjął decyzję. „To klub moich marzeń”

Maciej Piętak
1
Vinicius Junior podjął decyzję. „To klub moich marzeń”