Mądrości Bartosza Karwana

redakcja

Autor:redakcja

21 maja 2009, 13:14 • 2 min czytania

Reklama

Bartosz „chyba coś mnie boli” Karwan od lat jest jednym z naszych faworytów. To typowy przykład piłkarza, który kiedyś wyrobił sobie nazwisko i na tym nazwisku jedzie od lat. Co nas dziwi – kolejni trenerzy dają się nabierać, że facet może być przydatny. A nie może, bo ma nie po kolei w głowie, jest zmanierowanym i zblazowanym leniem. Tak z innej beczki – wiecie, że on już trzy lata gra w Arce Gdynia i cały czas… mieszka w hotelu? Nie, to nie jest normalne.
Dzisiaj w „PS” powiedział naszą ulubioną kwestię – „Chyba nikt nie ma wątpliwości, że popełniono błąd w przygotowaniach”. To dlatego Arka dołuje. Nie wspomniał oczywiście, że nie trafił do pustej bramki w meczu z Piastem, choć trafiłoby nawet dziecko. Nie, błąd w przygotowaniach! Typowe zrzędzenie polskich piłkarzy. Piotr Świerczewski we Francji, kiedy czuł, że potrzebuje więcej treningu, wychodził na boisko i biegał. Sam. Ale Karwanowi w życiu by to do głowy nie przyszło. U niego hierarchia ważności jest taka – ładna fryzura, ładna opalenizna, ładny samochód. Może dlatego bilans jego ostatnich ośmiu lat wygląda tak…

Reklama

2001/2002 – 9 pełnych meczów
2002/2003 – 0 pełnych meczów
2003/2004 – 0 pełnych meczów
2004/2005 – 1 pełny mecz
2005/2006 – 11 pełnych meczów
2006/2007 – 2 pełne mecze
2007/2008 – 11 pełnych meczów
2008/2009 – 5 pełnych meczów

39 meczów. W następnym sezonie jeszcze ze trzy dorzuci, do końca kariery powinien dobić do pięćdziesiątki.

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Ameyaw się pożegnał. „Wiele rzeczy pozostaje dla mnie niezrozumiałych”

Jan Broda
12
Ameyaw się pożegnał. „Wiele rzeczy pozostaje dla mnie niezrozumiałych”

Weszło

Reklama