Arruabarrena wreszcie strzela. I to jak!

redakcja

Autor:redakcja

04 maja 2009, 04:25 • 1 min czytania

Reklama
Arruabarrena wreszcie strzela. I to jak!

Jest! Wreszcie! Brawo „Arru”! Ten facet jest niesamowity – kiedy tylko znajdzie się w okolicy jakiejkolwiek bramki, od razu wali. I nie robi mu różnicy, czy to bramka własna, czy przeciwnika. Po prostu – jak na urodzonego snajpera przystało – trafia do siatki. Wielkie słowa uznania dla Mirosława Trzeciaka, że wynalazł chłopa z takim instynktem. Ostatnim snajperem tej klasy to był chyba Jean Pierre Papin!

Dzięki najnowszemu trafieniu, Arruabarrena ma już dwa gole w tym sezonie! Do zera z Legii dorzucił najpierw rzut karny dla Eibaru, a teraz to…

Reklama

A tak poważnie – to Trzeciak musiał się chyba z kimś założyć. To niemożliwe, żeby tego Jasia Fasolę na trzeźwo i na poważnie ocenić jako potencjalne wzmocnienie drużyny oraz uznać, że Robert Lewandowski jest słabszy. W każdym razie – Mirku, jeśli to był żart, to już się możesz przyznać. Dobry dowcip na pewno każdy doceni. Walter też.

Wszystkich, którzy się za Arruabarreną stęsknili uspokajamy – za chwilę wraca! Eibar spada do trzeciej ligi, więc raczej go nie wykupi z Legii. Na razie był tylko wypożyczony. Jak dobrze pójdzie, w następnych sezonach zostanie Sierantem/Fojutem warszawskiego klubu. Jego kontrakt na Łazienkowskiej wygaśnie w 2011 roku.

FOT. W.Sierakowski FOTO SPORT

Reklama

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Ameyaw się pożegnał. „Wiele rzeczy pozostaje dla mnie niezrozumiałych”

Jan Broda
10
Ameyaw się pożegnał. „Wiele rzeczy pozostaje dla mnie niezrozumiałych”

Weszło

Reklama