Działacze Bełchatowa – jako że roztrwonili wszystkie pieniądze, jakie mieli do dyspozycji (i jeszcze więcej) – nie za bardzo mają z czego wypłacić Orestowi Lenczykowi milion złotych odszkodowania. Postanowili więc – wedle informacji “PS” – przed sądem udowodnić, że Lenczyk był rasistą, co – przynajmniej naszym zdaniem – jest skrajnie żenujące. Dopóki ten szkoleniowiec wygrywał (a był przecież twórcą największych sukcesów w historii klubu), to jakoś nikt jego rasistowskich zachowań nie dostrzegał.
Lenczyk może i swoje odchyły ma, ale jak się podpisuje umowy, to trzeba się z nich wywiązywać. Więc – płaćcie i płaczcie, drodzy działacze!
Od siebie dodamy, że Lenczyk podejście do zawodników ma dziwaczne, ale także do tych białych. Pierwszego dnia w Bełchatowie w szatni Łukasz Garguła wyciągnął do niego rękę, na co Lenczyk odparł: – A skąd przypuszczenie, że chciałbym panu podać rękę?
Innym razem tłumaczył piłkarzom: – Słuchajcie, jak nam wypadnie lewy obrońca, to mamy na tę pozycję masażystę. Jak nam wypadnie masażysta, to mamy drugiego masażystę. A jak wypadnie nam drugi masażysta, to mamy Marcina Komorowskiego… “Komorowi” do śmiechu oczywiście nie było.
Warto też dodać, że nie tylko zachowanie Bełchatowa jest żenujące, ale także styl pracy PZPN. Jak to możliwe, że pierwsza rozprawa odbędzie się dopiero w maju?! Mało tego – wciąż na pierwszą rozprawę czeka Czesław Michniewicz, pozostający w konflikcie z Zagłębiem Lubin. Czeka… półtora roku! Czy ktoś w związku upadł na głowę?