Koszmar powrócił. Zamach terrorystyczny pod stadionem Besiktasu

Piotr Tomasik

11 grudnia 2016, 11:33 • 2 min czytania

Koszmar powrócił. Zamach terrorystyczny pod stadionem Besiktasu

38 zabitych i ponad 150 rannych – tak na tę chwilę wyglądają statystyki wczorajszego zamachu, którego terroryści dopuścili się w centrum Stambułu po meczu ligowym lokalnego Besiktasu. I choć to zapewne nie koniec fatalnych informacji, bo wiele ofiar wciąż walczy w szpitalu o życie, to już możemy mówić o jednej z większych tragedii w historii.

Najpierw eksplodował samochód-pułapka, który znajdował się tuż obok autokaru z funkcjonariuszami. Chwilę później zamachowiec-samobójce zdetonował ładunek na sobie, wchodząc uprzednio między grupę policjantów.

Reklama

Do aktu agresji doszło niedługo po zakończeniu spotkania pomiędzy Besiktasem, a Bursasporem. I choć eksplozja miała miejsce w pobliżu stadionu, to, jak podaje rzecznik prasowy zespołu, wszyscy kibice (około 30 tysięcy) zdążyli już rozejść się do domów. Nie oznacza to jednak, że w trakcie zamachu nie ucierpieli cywile, bo dwóch z nich zginęło, a około 100 zostało rannych.

Wybuch słyszalny był między innymi w oficjalnej telewizji klubu podczas pomeczowego wejścia na żywo:

Reklama

Od razu pod adresem ofiar i rannych zaczęły spływać kondolencje, a prezydent kraju przyznał, że zamach nie miał żadnego związku z wydarzeniem sportowym, a stanowił jedynie możliwość uderzenia w tureckie siły bezpieczeństwa skupione na tę okoliczność w jednym miejscu.

Dziś od samego rana wciąż trwa sprzątanie po krwawym zamachu i dalsze poszukiwanie sprawców. Póki co schwytano 13 osób zamieszanych w napaść, choć turecka policja twierdzi, że na wolności wciąż przebywają jeszcze ludzie stojący za tą tragedią.

Najnowsze

La Liga

Ter Stegen zabrał głos po kontuzji. „To dla mnie wyjątkowo trudne”

Mikołaj Duda
0
Ter Stegen zabrał głos po kontuzji. „To dla mnie wyjątkowo trudne”
Reklama

Weszło

Reklama
Reklama