Latal po powrocie – kumpel Hitchcocka

redakcja

Autor:redakcja

01 października 2016, 12:05 • 2 min czytania

Reklama
Latal po powrocie – kumpel Hitchcocka

Radoslav Latal powrócił do Gliwic w białym garniturze, białych mokasynach i na na białym koniu, by wprowadzić nudę. Nudę walk Władimira Kliczki, nudę Drużyny A, nudę zeszłego sezonu – dzień dobry, Piast jestem, przyjechałem wam ukraść punkty. Oczywiście byli tacy, którzy sugerowali, że zawiedzie, choćby dlatego, że z rozprzedanego i Latal nie naleje, ale nikt nie mógł się spodziewać, że Czech porzuci trenerkę i zacznie kręcić surrealistyczne thrillery. 

Reklama

Te wyniki. Te mecze. Na papierze – doskonałe materiały pod typowe ligowe lanie wody. Gdyby były daniem, to chlebem na wodzie. A potem włączasz Piast – Górnik Łęczna i serwują ci ucztę, na której pękłby z przepicia i przeżarcia nawet Zagłoba. 3:0 po dwóch kwadransach, Piast jest Sprite, a Górnik pragnienie, Piast jest Borussia, Górnik to Legia. A potem Piesio i dwie bramki podróbki Chicharito w ostatnich sekundach, 3:3. Niepojęte.

Co może nadejść po takim odcinku serialu? Tego nie wie nikt. Nadeszła więc Wisła, która poprzednio wygrała – na oko – za króla Kraka, gdy Żurawski i Frankowski łączyli grę dla Białej Gwiazdy ze służeniem w elitarnej jednostce grodowych wojów. Ta Wisła z Piastem się budzi, ostrzeliwuje bramkę Jaszyna  Szmatuły cały mecz, by ostateczne – a jakże, w końcu to Ekstraklasa – wygrać po farfoclu, golem najlepszego snajpera ligi, Rykoszeta, oczywiście w ostatnich sekundach. Asystował Małecki.

Naprawdę cenimy widowiska, jakie reżyseruje po powrocie Latal, ale prawdą jest też, że jak się włączy mecz Piasta w 90 minucie, na samo zakończenie filmu, to też jest to jakieś rozwiązanie – zawsze się załapiesz na jakieś trzęsienie ziemi. Śląsk – Piast nie było meczem marzeń, ale Biliński trafił z karnego, już świętował, już wrocławianie zastanawiali się na co wydadzą premię, a tu guzik. Hebert, 1:1. Hebert, którego już na boisku nie powinno być, żeby było zabawniej.

Dzisiaj Arka – Piast, czyli umówmy się: są w Polsce mecze o większej historii, większym ciężarze gatunkowym. Ale i ta rywalizacja ma zupełnie niecodzienną historię – tysięczny mecz Piasta w I lidze to 2:2 z Arką, gdzie Piast przecierał szlaki powiedzeniu „2:0 to niebezpieczny wynik”. Poprzednia batalia Arki z Piastem w Ekstraklasie była bojem o życie – 29 kolejka, jedni i drudzy z nożem na gardle. Arka wygrała 2:1, jedynego gola dla gliwiczan strzelił… Glik (tak, to było parę lat temu – sezon 09/10), a Piast więcej ekstraklasowych bramek w tamtym sezonie nie strzelił.

Reklama

 

Arka – Piast. Cichy faworyt do miana czarnego konia kolejki? Jesteśmy za.

Najnowsze

Reklama
Polecane

Chwalińska docenia Świątek po wygranej. „To żyjąca legenda”

Marcin Długosz
0
Chwalińska docenia Świątek po wygranej. „To żyjąca legenda”
Ekstraklasa

Niemczycki robił co mógł, ale Motoru nie zatrzymał. Koledzy nie pomogli…

Mikołaj Duda
13
Niemczycki robił co mógł, ale Motoru nie zatrzymał. Koledzy nie pomogli…

Weszło

Reklama