Chcieliśmy strzelaninę, dostaliśmy 2:1. Na naprawdę wysokim poziomie

redakcja

Autor:redakcja

21 czerwca 2016, 22:33 • 2 min czytania

Reklama
Chcieliśmy strzelaninę, dostaliśmy 2:1. Na naprawdę wysokim poziomie

Mocno defensywne mamy to Euro: pada stosunkowo mało goli i zespoły grają raczej asekuracyjnie. Nie, żebyśmy się nudzili, ale mógłby ktoś chętniej napastować siatkę w bramce. Po czym, jak nie po meczu Hiszpanów z Chorwatami, mogliśmy oczekiwać strzelaniny bez pieprzenia się w tańcu? Może chcielibyśmy zobaczyć jedno-dwa trafienia więcej, ale nie bądźmy wybredni. Poziom był naprawdę wysoki.

Reklama

Na pewno dostaliśmy towar najbardziej wartościowy, czyli emocje. Przy stanie 1:1 Hiszpanie mieli rzut karny, trzeba to powiedzieć: dość wątpliwy. Vrsaljko niby wytrącił z rytmu Silvę, ale trudno, żeby tego nie zrobił, skoro Hiszpan wszedł mu w tor biegu – obrońca nie chciał go zahaczyć, ale musiałby mieć supermagiczną moc przenikania, żeby tego nie zrobić. Sędzia dał się nabrać i tyle. Skoro nie było karnego, to nie było też gola. Ramos mocno się skupił, żeby trafić w bramkę i nie zrobić powtórki z uderzenia w stratosferę, ale zrobił to na tyle nieudolnie, że bramkarz odbił jego strzał. I dobrze – chcemy goli, ale nie po karnych z kapelusza.

Do tego rozstrzygnięcie w końcówce – no cudo, jeśli chodzi o scenariusz rozegrania tego meczu. Kontra Chorwatów, Perisić dostał piłkę na lewym skrzydle, wcześniej osiągając prędkość nowego Lamborghini i pokonał de Geę, który popełnił błąd, bo puścił strzał przy krótkim słupku. Ale kto będzie o tym pamiętał?

Dwie bramki padły jednak wcześniej, już w pierwszej połowie. Hiszpanie zagrali świetną kombinację, Silva podał w pole karne do Fabregasa, a ten wyłożył patelnię Moracie. Chorwaci odpowiedzieli w ostatniej chwili, przed gwizdkiem sędziego zapraszającego na przerwę. Perisić dośrodkował z lewej strony, na tyle dokładnie, że Kaliniciowi nie zostawało nic innego, jak tylko wpakować tę piłkę do bramki.

Reklama

Ta część gry miała swoje dwa etapy. W pierwszym myśleliśmy, że mistrzowie Europy zjadą rywala niezwykle łatwo, nawet się przy tym nie męcząc. Atakowali z pomysłem, ale na końcu zawsze brakowało dokładności – ostatnie podanie nigdy nie było dopieszczone na tyle, żeby pokonać rywala. Chorwaci czuli respekt, atakowali nieśmiało, jednak dopięli swego. Masę pecha miał Rakitić, gdy strzelił w słupek po błędzie de Gei. Drugiej sytuacji Chorwaci już nie zmarnowali.

W ogóle, to zobaczyliśmy naprawdę dobry mecz. Dużo jakości – w porównaniu do naszego spotkania – piłkarze mieli dużo więcej kultury piłkarskiej. Z naszej drabinki wypada Hiszpania, ale co by nie mówić – ewentualne spotkanie z Chorwacją wcale nie wydaje się teraz być znacznie atrakcyjniejszą perspektywą.

Reklama

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Raków był już dogadany na duży transfer. Kontuzja pokrzyżowała plany

Mikołaj Duda
0
Raków był już dogadany na duży transfer. Kontuzja pokrzyżowała plany
Ekstraklasa

Angel Rodado zagra dla… reprezentacji Polski? „To byłby zaszczyt”

Mikołaj Duda
15
Angel Rodado zagra dla… reprezentacji Polski? „To byłby zaszczyt”

Weszło

Reklama