Lech przegrał trzy na cztery mecze w Lidze Europy. Tym razem Kolejorz uległ 1:3 Benfice, znów tracąc gola w pierwszych minutach. Co więcej, mistrzowie Polski są na szarym końcu tabeli fazy ligowej, ale Michał Gurgul woli widzieć szklankę do połowy pełną. – To nie był taki zły performance z naszej strony – przekonuje.
Niestety, musimy się nie zgodzić. Owszem, nie było tak, że Lech rozłożył przed Benfiką czerwony dywan, jednak na sam koniec liczy się rezultat. A ten, w przypadku Kolejorza po raz kolejny, nie jest korzystny. Podopieczni Nielsa Frederiksena znów szybko stracili gola i w efekcie przegrali trzeci z czterech meczów w Lidze Europy. Gorszym bilansem w całych rozgrywkach legitymuje się Ararat-Armenia.
I choć powodów do pesymizmu jest sporo, to przeciwnego zdania jest Michał Gurgul. Lewy obrońca przed kamerami Polsat Sport stwierdził, że w sumie gdyby nie wynik, to tak naprawdę można tylko się cieszyć. Zupełnie, jakby uniknięcie blamażu było sukcesem samym w sobie.
„To dla nas cenna lekcja”. Lechu, lepiej ucz się od Ferencvarosu
– Mimo wyniku to nie był taki zły performance z naszej strony. Potrafiliśmy wykreować sytuacje, mieliśmy całkiem dobry moment po strzeleniu gola na 1:2. Bardzo szkoda, że nie udało się zdobyć jeszcze jednej bramki, bo były ku temu możliwości. Oczywiście trzeba oddać Benfice, że to światowej klasy zespół. Wykorzystali bezlitośnie sytuacje, które mieli i to świadczy o ich jakości – oświadczył.
Słusznie jednak zauważył negatywną tendencję w grze swojego zespołu, a mianowicie początki meczów. W starciach z Crystal Palace, Sunderlandem i teraz Benfiką mistrzowie Polski tracili bramki w kolejno dziesiątej, drugiej i szóstej minucie. Najdłużej, ale i tak tylko pół godziny, Mateusz Lis nie skapitulował w konfrontacji z Bayerem Leverkusen.
– To jest bardzo irytujące, że znowu tracimy bramkę w pierwszych minutach. Nastawiamy się na zacięty mecz, a dostajemy szybko gola i ciężko jest zyskać taką pewność siebie w takich sytuacjach. Musimy temu zapobiec. Wiemy, że to wynika z jakości rywala, ale zdecydowanie zbyt szybko i zbyt łatwo traciliśmy te gole w Lidze Europy, co przeszkadza w równej rywalizacji – dodał.
Na koniec Gurgul podsumował, że „mecze w Lidze Europy to cenna lekcja”. Szkoda, że Kolejorz nie uczy się tak szybko jak chociażby Ferencvaros, który tego samego wieczora przyjechał na San Siro jak do siebie i przejechał się po Milanie 2:0, w dodatku kończąc w dziesiątkę.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix