PSG wraca na fotel lidera! Rezerwowi zrobili robotę

Maciej Bartkowiak

26 października 2026, 22:27 • 5 min czytania 0

Reklama
PSG wraca na fotel lidera! Rezerwowi zrobili robotę

Pierwszy raz w tym sezonie PSG skończyło kolejkę Ligue 1 na fotelu lidera. Mistrzowie Europy pokonali przed własną publicznością 2:0 Olympique Lyon, choć lekka, łatwa i przyjemna wygrana miejsca nie miała. Trzeba było rezerwowych, żeby wreszcie przełamać strzelecką niemoc. Zmiennicy strzelili oba gole, a i oni mieli asysty przy obu trafieniach.

Reklama

Znów przełożyli mecz z Olimpijczykami

Historia lubi się powtarzać. Znów zaplanowany na przeddzień gali Złotej Piłki mecz PSG musiał zostać przełożony i nałożył się na ceremonię. I ponownie tak się złożyło, że rywalem drużyny Luisa Enrique byli Olimpijczycy, choć tym razem nie ci z Marsylii, a z Lyonu. No i tym razem mecz odbył się na Parc des Princes. Powód przesunięcia zawodów o 24 godziny był jednak zgoła inny niż przed rokiem. W zeszłym sezonie na przeszkodzie stanęły ulewne opady deszczu, które kilka godzin przed meczem nawiedziły Marsylię. Teraz chodziło o kolejną falę protestów.

Według oficjalnych danych francuskiego MSW w minioną sobotę protestowało 410 tys. osób, z czego 110 tys. w samym Paryżu. Mobilizacja służb w tygodniu poprzedzającym demonstracje sprawiła jednak, że nie doszło do takich rozrób, jak tydzień wcześniej. Co prawda zatrzymano 1300 osób, ale to dwukrotnie mniej niż w poprzedni weekend. 53 funkcjonariuszy odniosło obrażenia, ale dla porównania tydzień wcześniej rannych zostało 1144 przedstawicieli organów ścigania. Splądrowano też 24 sklepy, jednak tydzień wcześniej ucierpiały aż 1522 lokale.

Reklama

Kogo znów ominęła gala Złotej Piłki?

Przed rokiem zamiast na Velodrome paryskim Theatre du Chatelet zjawili się Ousmane Dembele (późniejszy laureat), Desire Doue i Joao Neves. Na Lazurowe Wybrzeże i tak nie mieli po co jechać, bo wszyscy trzej byli kontuzjowani. Na gali nieobecni byli natomiast Chwicza Kwaracchelia, Achraf Hakimi, Fabian Ruiz, Nuno Mendes i Vitinha. Zabrakło również Luisa Enrique, którego wybrano trenerem roku.

W tym roku do głównej nagrody nominowanych było już nie ośmiu, a dziewięciu graczy PSG. Do Londynu polecieć mogli Kwaracchelia, Dembele, Marquinhos, Mendes, bo leczą urazy. Na Parc des Princes mieliśmy za to Hakimiego, Nevesa, Vitinhę, Ruiza oraz Williana Pacho. Do tej wyliczanki dochodzą jeszcze nominowany do nagrody Kopy (czyli najlepszego piłkarza do lat 21) Warren Zaire-Emery i nominowany do nagrody Jaszyna Matwiej Safonow. No i jeszcze Luis Enrique znów znalazł się w piątce nominowanych do statuetki dla trenera roku.

Reklama

Kolejny hit i kolejne rozczarowanie

Przed startem tej kolejki PSG i Lyon zajmowały miejsca w pierwszej dwójce. To jednak OL był liderem dzięki lepszemu bilansowi bramek. Taki sam dorobek, czyli 14 punktów, mieli jeszcze Lille, Monaco i Paris FC. Po raz pierwszy w historii Ligue 1 zdarzyło się, żeby po siedmiu kolejkach wszystkie drużyny z TOP5 miały tyle samo punktów na koncie. Lyon jednak na Parc des Princes jako lider nie jechał, ponieważ na pierwsze miejsce wskoczyło Rennais. Wcześniej Paris FC przegrało w Lens, a Lille i Monaco w bezpośrednim starciu podzieliły się punktami.

W rozegranym w Księstwie meczu pierwsza połowa – z wyjątkiem gola Ethana Mbappe – nie porwała. Początek drugiego z hitów minionej już ósmej kolejki też pasjonujący nie był. Na dobrą sprawę pierwszy raz ciekawie zrobiło się pod koniec ćwiartki meczu, gdy Lyon źle wyprowadził spod własnej bramki piłkę. Olimpijczycy dwukrotnie w ciągu kilku sekund dali ją sobie odebrać. Obrońcy mieli jednak szczęście, że wszystko finalizował mający ostatnio rozregulowany celownik Ferran Torres. Mistrz świata z kilku metrów uderzył bowiem prosto w bramkarza.

Reklama

Lyon niczym dzień wcześniej Lille – rywale napierali, ale to goście byli bardziej konkretni. Choć w przypadku OL na gola to się nie przełożyło, bo skuteczny między słupkami był Safonow. Najpierw zatrzymał oddany po szybkiej kontrze groźny strzał Duranville’a, a chwilę później popisał się niezłą paradą po nieprzyjemnym (bo piłka po drodze skozłowała) uderzeniu zza szesnastki. Nieco odkupił winy za niepewne zachowanie sprzed chwili, gdy po wrzutce sparował piłkę prosto do Nuamaha. Ten od razu kopnął, ale na linii strzału stał Zaire-Emery.

W końcu wcisnęli gola

Safonow zaczął nam wyrastać na najbardziej wyróżniającą się tego wieczora postać. Pod koniec pierwszego kwadransa drugiej połowy zaliczył bowiem kolejną dobrą interwencję. Tym razem niczym bramkarz w piłce ręcznej zablokował strzał Niakhate po wrzutce z rożnego. Lyon dzielnie się trzymał, ale tak jak w meczu Lille – przewaga rywala (w tamtym przypadku Monaco) po przerwie tylko rosła i wreszcie musiało to znaleźć ujście. Skoro z szesnastki nic nie chciało wpaść, to Senny Mayulu uznał, że spróbuje sprzed niej. I decyzja młodziana przyniosła efekt.

Ze skraju pola karnego posłał petardę na bliższy słupek. Dominic Greif, który swoją drogą mógł w tej sytuacji ustawić się lepiej, nie miał najmniejszych szans na obronę tego atomowego uderzenia. Po serii trzech wyjazdowych goli Mayulu wreszcie trafił do siatki na Parc des Princes. Dodajmy, że 20-latek chwilę przed bramką zmienił Ferrana Torresa, którego kolejny słaby występ zwieńczył kiks po wystawce od Hakimiego. Asystę przy golu też zaliczył rezerwowy – Mika Godts, który zmienił Joao Nevesa tuż po jego ekwilibrystycznej przewrotce.

Reklama

Postawili stempel

A blisko kwadrans później mieliśmy niemal kopię trafienia Mayulu. Niemal, bo Godts uderzył z tego samego miejsca, ale na dalszy słupek. Belg zanotował pierwsze trafienie w koszulce PSG. Strzał niczego sobie, ale jeszcze większe brawa należą się Quentinowi Ndjantou, który posłał znakomite otwierające podanie. Dla nastolatka był to pierwszy występ od… dziesięciu miesięcy. Wtedy doznał kontuzji mięśniowej i przez resztę sezonu na boisku już się nie pojawił. Do kadry meczowej wrócił w sierpniu, jednak dopiero teraz Enrique dał mu szansę.

Pierwszy raz w tym sezonie PSG skończyło kolejkę Ligue 1 na fotelu lidera. Lyon tymczasem z pierwszego miejsca zleciał aż na piąte. PSG ósmą kolejkę zamykało, a następną otworzy. Już w piątek o 19 zmierzy się na wyjeździe z szorującym po dnie tabeli Le Havre. To jedyny w tym sezonie Ligue 1 zespół bez wygranej na koncie – w ośmiu meczach zdobyło tylko dwa punkty. Lyon zaś dzień później podejmie Angers.

Reklama

PSG – Olympique Lyon 2:0 (0:0)

  • 1:0 – Senny Mayulu ’72
  • 2:0 – Mika Godts ’84

fot. Newspix

0 komentarzy
Maciej Bartkowiak

Przede wszystkim fan uniwersum polskiej piłki i rodowity poznaniak, więc zainteresowanie Ekstraklasą było mu pisane. Kiedy pada zdanie, że "po takich historiach młodzi chłopcy zakochują się w piłce", to czuje się wywołany do tablicy w związku z mistrzostwem Leicester City. W wolnych chwilach lubi zmęczyć się bieganiem, a po nim zasiąść do czytania kryminału.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ligue 1

Reklama