Przed rokiem pierwszy raz w historii mistrzostw Kanady zespół spoza MLS dostał się do finału tych rozgrywek. Musiał tam jednak uznać wyższość Vancouver Whitecaps. Drużyna Thomasa Muellera tego trofeum nie obroniła, ponieważ w półfinale wyrzucił ją za burtę inny członek MLS. W finale faworyt jednak sprawił niespodziankę – przegrał z występującą w kanadyjskiej lidze ekipą.
Przełomowa edycja
W nocy z 21 na 22 października czasu polskiego rozegrano finał 19. edycji mistrzostw Kanady. Turniej ten rozgrywany jest w formacie fazy pucharowej. W zakończonej właśnie tegorocznej edycji udział wzięło piętnaście drużyn – trzy z MLS, wszystkich osiem z kanadyjskiej Premier League i czterej mistrzowie półamatorskich rozgrywek Premier Soccer Leagues. Jako że liczba uczestników była nieparzysta, obrońca tytułu w 1/8 finału otrzymał wolny los. Tym zespołem był aktualny lider Konferencji Zachodniej MLS – Vancouver Whitecaps Thomasa Muellera.
Vancouver Whitecaps przed rokiem po mistrzostwo Kanady sięgnęło po raz piąty w historii, a czwarty raz z rzędu. W finale pokonało inny klub ze swojego miasta – Vancouver FC. Był to pierwszy w dziejach tego turnieju przypadek, by do finału awansowała drużyna spoza MLS. Wcześniej wszystko rozstrzygało się między Whitecaps, Toronto FC i CF Montreal. Najwięcej spośród tego trio mistrzostw Kanady zdobyło Toronto – osiem.
Jeszcze większa historia
W tym roku lepszej okazji na zdobycie tego trofeum pierwszy raz od 2021 roku nie mógł sobie wymarzyć zespół z Toronto. Pierwszy w historii awans do tej fazy wywalczyło Forge FC. To wicelider Premier League, który na kolejkę przed końcem sezonu zasadniczego ma tyle samo punktów, co lider. Klub ten istnieje ledwie siedem lat i już ma na koncie cztery wygrane sezony Premier League.
Teraz pierwszy raz w historii zespół z Hamilton zgarnął inne trofeum niż za rozgrywki ligowe. W finale Canadian Championship pokonał bowiem Montreal po rzutach karnych. Tuż przed przerwą The Hammers objęli prowadzenie, ale chwilę po starcie drugiej połowy faworyt wyrównał. Minęło jednak kilka minut i dla gospodarzy zrobił się problem. Dosłownie dla gospodarzy, gdyż mecz odbywał się na stadionie Montrealu. Czerwoną kartkę obejrzał stoper, który ledwie tydzień wcześniej musiał w MLS odbębnić mecz zawieszenia za nadmiar żółtek.
RED CARD🟥
#CFMTL’s Brayan Vera is sent off as he earns his second yellow card of the game for simulation inside Forge’s box😬
🔴 Watch the #CanChamp FINAL on OneSoccer https://t.co/eJsSx5blyQ
— OneSoccer (@onesoccer) October 22, 2026
Ostatni obecnie zespół Konferencji Wschodniej MLS dotrwał do dogrywki, a potem do karnych, ale konkurs jedenastek rozpoczął się dla niego fatalnie. Po pierwszej serii goście prowadzili 1:0. W trzeciej Montreal mógł wrócić do żywych, jednak Ukrainiec Hennadij Synczuk się pomylił. W następnej serii obaj gracze trafili, więc zaczynający piątą James mógł przyklepać i przyklepał rzeczywiście historyczny sukces. Bramkarz wyczuł kierunek strzału, jednak piłki nie sięgnął.
FORGE FC WINS THE VOYAGEURS CUP IN THE SHOOTOUT 🏆
#CanChamp https://t.co/T2ggBGdzPH
— TSN (@TSN_Sports) October 22, 2026
Dzięki tej wygranej Forge FC zakwalifikowało się do przyszłorocznej edycji Ligi Mistrzów CONCACAF. Zmagania w niej rozpocznie od pierwszej rundy, w której udział biorą 22 zespoły. Jedenastu zwycięzców dołącza potem do pięciu drużyn. W zakończonej już tegorocznej edycji Forge FC też brało udział, jako że wygrało sezon zasadniczy Premier League. Nie przeszło jednak meksykańskiego Tigres, które potem dotarło do finału.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
fot. Newspix