Turcja ma nowego selekcjonera. Nietypowy wybór

Jan Broda

Autor:Jan Broda

20 października 2026, 21:43 • 3 min czytania 0

Reklama
Turcja ma nowego selekcjonera. Nietypowy wybór

Reprezentacja Turcji ma nowego opiekuna. Zdymisjonowanego Vincenzo Montellę zastąpił Sergen Yalcin. 53-latek dostał od tureckiej spory kredyt zaufania w postaci czteroletniego kontraktu na dwa cykle eliminacyjne. 

Reklama

Przypomnijmy, Turcja pozostawała bez selekcjonera od 9 października br., kiedy to zwolniony został Vincenzo Montella. Włoch przypłacił głową nie tylko za kompromitujący występ na mundialu, na którym typowana do roli czarnego konia reprezentacja znad Bosforu nie wyszła z grupy, przegrała dwa z trzech meczów i wygrała tylko spotkanie o honor, ale przede wszystkim za jesienną Ligę Narodów.

Gwiazdy Półksiężyca w dywizji A są regularnymi chłopcami do bicia. Cztery mecze, cztery porażki, zero punktów, bilans 2:11. Nic więc dziwnego, że czara goryczy w końcu się przelała. Trudno zresztą, żeby było inaczej, bo pod wodzą Montelli Turcy wyrównali niechlubny rekord.

Turcja znalazła następcę Montelli. Nietypowy wybór

Jego następcą został właśnie oficjalnie niejaki Sergen Yalcin. O wyborze nowego selekcjonera Turecka Federacja Piłkarska poinformowała w oficjalnym oświadczeniu:

– Zarząd Tureckiej Federacji Piłki Nożnej na dzisiejszym posiedzeniu podjął decyzję o powierzeniu stanowiska selekcjonera naszej reprezentacji narodowej Sergenowi Yalçınowi. Z 53-letnim szkoleniowcem i jego sztabem zostanie podpisany 4-letni kontrakt – czytamy.

Reklama

Dla Turka to debiut w roli selekcjonera. Wcześniej 53-latek prowadził liczne tureckie kluby, najbardziej kojarzony jest jednak z Besiktasem, na ławce którego spędził dwie kadencje (2020-2021 i 2025-2026). Największym sukcesem jest krajowy dublet w sezonie 2020/21.

Turcja pod wodzą Yalcina zmierzy się po raz pierwszy 12 listopada z Belgią w Izmirze, trzy dni później w Bordeaux podejmą Francję.

Reklama

Fot. Newspix

0 komentarzy
Jan Broda

Pasją do futbolu zaraził go tata, za co jest mu dozgonnie wdzięczny - głównie dlatego, że pierwszym meczem, jaki zaliczył z trybun, był bezbramkowy paździerz Wisły ze Śląskiem jesienią 2010 roku. Skoro przetrwał tamto 0:0, przetrwa już wszystko. Dumny wychowanek Bronowianki Kraków, którego nieuchronny marsz po Złotą Piłkę brutalnie zweryfikował chroniczny brak talentu i drewniane nogi. Zamiast więc w piłkę grać, zaczął o niej pisać. Z wykształcenia politolog, którego bardziej niż cyrk odbywający się w Sejmie interesuje wpływ rządów Nicolae Ceaușescu na sukcesy Steauy Bukareszt w latach 80. XX wieku. Kręci go piłkarski plankton, outsiderskie historie spoza mainstreamu i wersy Kaza Bałagane. Baczny obserwator zjawisk na styku świata sportu i brudnej dyplomacji. Z ciekawości nauczył się kilku języków, w tym rumuńskiego, ale najwięcej do powiedzenia ma chyba po polsku. W przeszłości związany m.in. z Tygodnikiem „Piłka Nożna".

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Inne reprezentacje

Reklama