Kibicowski kryzys w klubie Polaka. Najgorsza frekwencja od lat

Maciej Bartkowiak

Opracowanie:Maciej Bartkowiak

20 października 2026, 10:44 • 4 min czytania 4

Reklama
Kibicowski kryzys w klubie Polaka. Najgorsza frekwencja od lat

W ostatni weekend Borussia Mönchengladbach Jana Leszczyńskiego – który niestety dopiero co doznał kontuzji kolana – ustanowiła swój niechlubny rekord w Bundeslidze. Wykręcanie tego katastrofalnego wyniku z wysokości trybun widziało 43 700 osób, co było najgorszą frekwencją Die Fohlen od dobrych kilku lat. Mimo koszmarnego startu sezonu zagorzali kibice zachęcają innych, by mobilizowali kogo tylko się da, i tłumnie przychodzili na stadion.

Reklama

Gorzej już nie być może? Ta…

Nasze oczekiwania były niskie, ale cholera jasna – chyba nic, tak jak ten znany mem, nie podsumowuje startu sezonu w wykonaniu Borussii Mönchengladbach. Przed rokiem także po sześciu kolejkach nie miała na koncie wygranej, ale chociaż zdołała uciułać dwa punkty. Teraz na tym samym etapie Bundesligi nie ma w dorobku choćby punktu. To najgorszy start w historii występów Die Fohlen w tych rozgrywkach. Przebili pięć porażek w pierwszych pięciu kolejkach z sezonu 2015/16. Mimo falstartu na koniec… awansowali do eliminacji Ligi Mistrzów.

Nieco lepiej jest pod względem strzelonych goli, bo wtedy było ich pięć, a teraz osiem, ale defensywa przecieka znacznie bardziej. Wówczas bramek straciła dwanaście, z czego sześć tylko w szalonym meczu z Eintrachtem, w którym przegrywała 0:6, a skończyło się 4:6. Teraz piłkę z siatki musiała wyciągać aż dwadzieścia razy. Jak się można domyślić, to najgorszy wynik w lidze. Ostatnio dwie bramki zaaplikowało jej Hoffenheim, które przed wyjazdem do Gladbach zaliczyło serię czterech porażek. A na siedem poprzednich meczów przegrało aż sześć.

Reklama

Najgorsza frekwencja od lat

Piłkarze Hoffenheim mogli w tamtym meczu poczuć się, jak u siebie, bowiem na ich stadionie prześwity na trybunach widać regularnie. Na Borussia Park przyszło 43 702 widzów, co – jak informuje Bild – jest najgorszą frekwencją na domowym meczu Gladbach od stycznia 2019 roku. Oczywiście, ograniczeń spowodowanych pandemią COVID-19 tu nie uwzględniamy. Wówczas na meczu z Augsburgiem, wygranym przez Gladbach 2:0, na trybunach zjawiło się 42 509 widzów. Paradoksalnie Borussia nie była wtedy w dołku – była trzecia w tabeli.

Bild dodaje, że średnia frekwencja w trzech dotychczasowych meczach Borussii wyniosła 48 487 widzów. Zaznaczmy, że mówimy o obiekcie, na który na ligowe mecze może teraz wejść 54 909 osób. To najgorsza średnia od sezonu 2010/11, w którym to Die Fohlen utrzymali się w Bundeslidze dopiero po barażach. Wówczas średnio na mecz przychodziło 45 088 osób. I pomyśleć, że jeszcze w sezonie 2024/25 Borussia ustanawiała klubowy rekord średniej frekwencji. Wtedy na domowy mecz Gladbach średnio przychodziło 53 078 kibiców.

Reklama

Apel o mobilizację

W kolejnym sezonie średnia frekwencja była nieco mniejsza, ale średnie wypełnienie stadionu w 95% wciąż robi wrażenie. Dlatego minionego lata klub postanowił przekształcić część miejsc siedzących w dodatkowe miejsca stojące. Dzięki temu na obiekt może wejść 867 osób więcej.

Wobec słabnącego zainteresowania meczami pogrążonego w kryzysie klubu grupa FPMG Supporters Club e. V., zrzeszająca ponad 6500 zagorzałych kibiców Borussii, wystosowała apel o mobilizację przed następnymi domowymi meczami.

– W ostatnich tygodniach z pewnością nie ubyło głosów osób, które przyznają, że obecnie nie mają absolutnie żadnej ochoty na cokolwiek związanego z klubem – ani na chodzenie na stadion, ani w ogóle na zajmowanie się Borussią. Zabierajcie swoich przyjaciół i znajomych na stadion, mobilizujcie ludzi stojących wokół was na trybunach, pobudzajcie do działania sąsiadów z miejsc obok i dołóżcie swoją cegiełkę do tego, abyśmy wspólnymi siłami wyciągnęli nasz klub z tego bagna – czytamy w oświadczeniu.

Kolejny domowy mecz Borussia rozegra 27 października. O godzinie 20:45 podejmie drugoligowe Karlsruher w ramach 1/16 finału DFB Pokal. Cztery dni wcześniej zmierzy się jeszcze ze Stuttgartem na otwarcie siódmej kolejki Bundesligi. Jeżeli przegra, pobije niechlubny rekord tych rozgrywek. Nikt w 63-letniej historii Bundesligi nie poniósł bowiem siedmiu porażek w pierwszych siedmiu kolejkach.

Reklama

 

Reklama

fot. Newspix

4 komentarze
Maciej Bartkowiak

Przede wszystkim fan uniwersum polskiej piłki i rodowity poznaniak, więc zainteresowanie Ekstraklasą było mu pisane. Kiedy pada zdanie, że "po takich historiach młodzi chłopcy zakochują się w piłce", to czuje się wywołany do tablicy w związku z mistrzostwem Leicester City. W wolnych chwilach lubi zmęczyć się bieganiem, a po nim zasiąść do czytania kryminału.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Inne sporty

Switolina rozstała się z Monfilsem. „W realiach wojny zmieniają się priorytety”

Maciej Piętak
0
Switolina rozstała się z Monfilsem. „W realiach wojny zmieniają się priorytety”

Bundesliga

Reklama