Problem miękkiego kontaktu [NIEWYDRUKOWANA TABELA]

Antoni Figlewicz

20 października 2026, 14:05 • 5 min czytania 17

Reklama
Problem miękkiego kontaktu [NIEWYDRUKOWANA TABELA]

Tydzień temu mieliśmy tu taki sajgon, że teraz pewnie przez kilka tygodni będziemy się z niego odkręcać. Wygląda jednak na to, że za nami kolejka całkiem przyzwoita, choć nie da się wykluczyć, że uznajemy ją za taką tylko przez pryzmat ostatnich dokonań polskich sędziów. Odnotowaliśmy jeden poważny błąd i już samo to pozwala wierzyć, że gdzieś kiedyś czeka na nas kolejka całkowicie takich błędów pozbawiona. Może…

Reklama

Zacznijmy jednak od sytuacji, w której sędziowie wykonali swoją robotę dobrze. Starcie Widzewa Łódź z Wisłą Kraków i ostatecznie niewykorzystany przez Rodado rzut karny. Sprokurowany przez Visusa, który rozgrywał niezłe zawody, ale zablokował ręką strzał jednego z rywali. Werdykt nie mógł być w tej sytuacji inny – Białej Gwieździe należała się jedenastka, bez względu na to, czy Visus podpierał swoje ciało, czy nie.

Pamiętacie pewnie sytuację sprzed tygodnia, kiedy ręką zagrywał w polu karnym Jean Carlos. Tam mogliśmy dyskutować, czy była to ręka podpierająca czy nie, bo nie blokowała ona strzału, lecz podanie. Tutaj pola do dyskusji nie ma – ręka zablokowała strzał. Piłka zmierzała w kierunku bramki i choć trudno przypisywać Visusowi celowość nieprzepisowego zagrania, to mu się faktycznie przytrafiło. A ułożył ciało naturalnie, jedną rękę schował, wszystko wyglądało naprawdę w porządku. Czasem jednak trzeba gwizdnąć i takiego karnego, bo przepisy są w tej kwestii jasne.

Niewydrukowana tabela. Faul miękki czy niemiękki?

Dużo więcej odcieni szarości znajdziemy w meczu Cracovii z Legią. Mówimy szarości, bo opinie dotyczące tej sytuacji są wyjątkowo rozbieżne. 87. minuta rywalizacji i starcie Recy z Knapem, które do dziś budzi pewnie spore kontrowersje. Czy Knap dodał tu coś od siebie? Cóż, trudno uznać, że nie wyolbrzymił tego kontaktu. Czy kontakt był? Był i tutaj warto posiłkować się interpretacjami ekspertów. Zacznijmy od Arkadiusza Kamila Wójcika:

Reklama

– Powiedzmy, że siedzę z sędzią VAR w busie i zaczynam się go pytać. Czy zawodnik Legii walczy o piłkę, czy piłka jest w jego zasięgu? Nie. Czy zawodnik Legii dostawia stopę do stopy przeciwnika, czy nastąpiło nadepnięcie? Widzimy, że to nadepnięcie. Kto ma kontrolę nad piłką? No zawodnik Cracovii. Gdy odpowiemy sobie na te wszystkie pytania, sprawa jest jasna – karny.

Podobnego zdania jest w tej kwestii Rafał Rostkowski, który swoją opinię przedstawił na stronie TVP Sport:

– Fakty są jasne i oczywiste. To nie było mocne kopnięcie, to nie był żaden stempel – to było uderzeniem stopą w stopę. Niezbyt mocne, można to nazwać trąceniem, ale wystarczające, aby przerwać akcję rywala. Skoro tak, to był faul. Czy Knap wyolbrzymił powagę tego zdarzenia? Być może, ale nawet zdecydowanie nadmierna reakcja po faulu nie kasuje faulu ani go nie unieważnia.

Reklama

Mamy więc dwie mocne analizy, obie mające mocne podstawy i pokazujące, że Cracovia na rzut karny zasłużyła. Mamy też jednak analizę od Kolegium Sędziów, które ujmuje sprawę zupełnie inaczej. Tu też posłużymy się cytatem:

– Sędzia VAR, analizując zdarzenie, czy doszło do oczywistego błędu, wziął pod uwagę małą dynamikę ruchu nogą oraz uznał, że tak marginalny kontakt nie spowodował upadku przeciwnika i wsparł pierwotnie podjętą decyzję sędziego na boisku. Kolegium Sędziów, stojąc konsekwentnie na stanowisku, że piłka nożna jest twardą, „męską” grą, w której nie chcemy tak zwanych miękkich karnych, akceptuje i wspiera podjętą decyzję przez zespół sędziowski.


I teraz jeszcze jeden element układanki – opinia Adama Lyczmańskiego, która w tym wypadku jest zbieżna z opinią Kolegium. – Zwróćmy uwagę na obie nogi zawodnika Cracovii, podkurczone w kolanach. To utwierdza mnie w przekonaniu, że szukał on rzutu karnego. Słyszymy również o sznurowadle, które zostało przecięte czy rozwiązane. W mojej ocenie był to jednak kontakt, który nie powinien skutkować podyktowaniem jedenastki – przekonuje ekspert Canal+ Sport.

Reklama

My zachowamy stanowisko dosyć stanowcze, którego trzymaliśmy się też wcześniej. Nadepnięcie w polu karnym skutkuje rzutem karnym. Czy Knap dodał coś od siebie – tego nie będziemy już rozważać. Na wyciętym nagraniu powyżej widać, że piłkarz Legii nastąpił na stopę piłkarza Cracovii. Tyle.

Reszta? Było całkiem nieźle

Fajnie, że tak naprawdę tylko tę jedną – trudną do oceny – sytuację uznajemy za wyraźny i poważny błąd sędziów w tej kolejce. Bo tak, kontrowersje może budzić podobieństwo sytuacji z udziałem Reguły i Pereiry – rzut karny podyktowano tylko w jednym wypadku, ale w tego typu przypadkach decyzję w obie strony można uzasadnić. Choć, co oczywiste, chcielibyśmy, żeby interpretacje sędziów były spójne. Nie zawsze jest to jednak takie proste, szczególnie jeśli nie wszystko jest odpowiednio dokładnie opisane w przepisach.

Uznajemy też, że poważnego błędu nie popełnił sędzia Daniel Stefański, który nie uznał gola Wisły Płock. Wszystko dlatego, że jego zdaniem Sekulski nieprzepisowo popychał Ouattarę tuż przed zgraniem piłki do Kuna. I wiecie co? W tym wypadku to dobrze, że arbiter zareagował od razu i momentalnie sięgnął po gwizdek. Rzadko mamy do czynienia z tak szybką decyzją w podobnych sytuacjach, prędzej spodziewalibyśmy się puszczenia gry i potem pięciu minut analizy w centrum VAR. A to chyba nie było nikomu do niczego potrzebne.

Reklama

Sekulski wyprostowanymi rękami popycha Ouattarę, uniemożliwiając mu walkę o piłkę, to fakt. Ouattara pada teatralnie zanim jeszcze wpadnie na stojącego obok kolegę – to też widać. Sędzia jest jednak dobrze ustawiony, widzi całą sytuację i podejmuje decyzję, która, jakby nie patrzeć, ma solidne podstawy. Obie ręce na rywalu, widoczne pchnięcie. Decyzji arbitra raczej byśmy nie zmieniali, choć gdyby była całkiem odmienna… cóż, też byśmy jej raczej nie ruszali.

***

Poprawiliśmy więc ostatecznie tylko jedną sędziowską decyzję z 11. kolejki. To całkiem niezły wynik i powiedzmy sobie szczerze – mogło być o wiele gorzej. Po dramatycznej minionej serii gier sędziowie odbili się od dna i zaprezentowali się całkiem całkiem. Nadal jednak nie możemy się doczekać kolejki na czysto, powoli tracimy nadzieję.

Reklama

Fot. Newspix

17 komentarzy
Antoni Figlewicz

Wolałby pewnie opowiadać komuś głupi sen Davida Beckhama o, dajmy na to, porcelanowych krasnalach, niż relacjonować wyjątkowo nudny remis w meczu o pietruszkę. Ostatecznie i tak lubi i zrobi oba, ale sport to przede wszystkim ciekawe historie. Futbol traktuje jak towar rozrywkowy - jeśli nie budzi emocji, to znaczy, że ktoś tu oszukuje i jego, i siebie. Poza piłką kolarstwo, snooker, tenis ziemny i wszystko, w co w życiu zagrał. Może i nie ma żadnych sportowych sukcesów, ale kiedyś na dniu sąsiada wygrał tekturowego konia. W wolnym czasie głośno fałszuje na ulicy, ale już dawno przestał się tego wstydzić.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ligue 1

Mistrz świata nie wytrzymał ws. zamieszek we Francji. „Wracajcie tam, skąd przyszliście!”

Maciej Bartkowiak
1
Mistrz świata nie wytrzymał ws. zamieszek we Francji. „Wracajcie tam, skąd przyszliście!”
Inne sporty

Zmarł MVP koszykarskich mistrzostw Polski do lat 17

AbsurDB
3
Zmarł MVP koszykarskich mistrzostw Polski do lat 17

Ekstraklasa

Reklama