Juventus przegrał u siebie z Lazio aż 0:3, a po spotkaniu pojawiły się pytania o metody pracy Luciano Spallettiego. W obronie szkoleniowca stanął Gleison Bremer. Brazylijczyk podkreślił, że trener może przekazywać wskazówki taktyczne, ale to piłkarze muszą realizować je na boisku. Zwrócił też uwagę na problem zespołu z reagowaniem na niepowodzenia, mocno uderzając w mental swoich kolegów.
Bremer wskazuje odpowiedzialnych za kryzys Juventusu
Porażka z Lazio na Allianz Stadium była dla Juventusu bolesnym doświadczeniem. Gospodarze stwarzali sobie okazje na początku spotkania, między innymi za sprawą Alajbegovicia i Nicka Woltemadego, ale nie potrafili zamienić ich na bramki. W 37. minucie Oliver Provstgaard wyprowadził gości na prowadzenie, a po przerwie Gustav Isaksen i Fisayo Dele-Bashiru przypieczętowali zwycięstwo Rzymian.
Grande Lazio! Banda Gattuso złoiła Juventus jak juniorów
Luciano Spalletti, który nie mógł prowadzić drużyny z ławki z powodu zawieszenia, oglądał, jak jego zespół traci kontrolę nad spotkaniem. Po meczu Gleison Bremer został zapytany o to, czy metody pracy szkoleniowca wymagają zmian. Stoper nie chciał jednak przerzucać odpowiedzialności na trenera.
– To prawda, trener przekazuje wskazówki, ale to my musimy realizować je na boisku – powiedział Bremer w rozmowie ze Sky Sport Italia.
Brazylijczyk zaznaczył, że Juventus prezentował się dobrze do momentu straty pierwszej bramki. Problemem okazała się reakcja na gola rywali.
– Mieliśmy swoje szanse i graliśmy dobrze aż do ich bramki. Fakt, że strzelili gola przy swojej pierwszej okazji, wywołał w nas ogromną frustrację – przyznał.
„Musimy natychmiast przeanalizować błędy”
Zdaniem Bremera Juventus musi jak najszybciej wyciągnąć wnioski z porażki. Obrońca podkreślił, że zespół nie ma czasu na rozpamiętywanie niepowodzenia, a kluczowe będzie przeanalizowanie własnych błędów i powrót na właściwe tory.
– Musimy przeanalizować nasze pomyłki i natychmiast wrócić na właściwą ścieżkę, bo nie ma czasu na nic innego – stwierdził.
Bremer odniósł się również do swojej roli w drużynie. Jak przyznał, stara się wspierać kolegów i rozmawiać z nimi, ale możliwości wpływania na postawę całego zespołu są ograniczone.
– Staram się pomagać, rozmawiam z nimi. Możemy motywować ich tylko do pewnego momentu – powiedział. Piłkarz zwrócił przy tym uwagę na różnice w charakterze poszczególnych zawodników, co może mieć znaczenie w trudnych momentach spotkań. Zasugerował, że nie wszyscy radzą sobie w trudnych sytuacjach.
– Są tacy, którzy chowają się w trudnościach, gdy sprawy idą źle. Są tacy, którzy słyszą gwizdy i może się boją – powiedział Brazylijczyk
#Bremer: “Abbiamo giocato bene fino al loro primo gol. Il mister dà indicazioni, ma in campo andiamo noi. Io non posso prender in braccio tutti, arrivo fino a un certo punto. C’è chi si nasconde nelle difficoltà quando le cose vanno male. C’è chi sente i fischi e magari ha paura” https://t.co/Lj2uB8YTdm
— Nicolò Schira (@NicoSchira) October 18, 2026
Wszystko fajnie, doceniamy szczerość piłkarzy, ale nie może nam umknąć fakt, że Bremer w niedzielnym meczu z Lazio sam był jednym z najgorszych aktorów widowiska. Maczał palce przy dwóch straconych przez „Starą Damę” bramkach, w tym przy jednej w sposób niepodlegający dyskusji.
Bianconeri zajmują 8. miejsce w tabeli po siedmiu kolejkach. Notują bilans 3-2-2. W Lidze Europy piłkarze ze stolicy Piemontu wygrali oba mecze, a już w czwartej zmierzą się z Rennes.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
fot. Newspix