Tomas Chory nie jest zdrowy. Czech znowu się popisał [WIDEO]

Jan Broda

Autor:Jan Broda

18 października 2026, 13:02 • 2 min czytania 6

Reklama
Tomas Chory nie jest zdrowy. Czech znowu się popisał [WIDEO]

Musimy przyznać, że do Tomasa Chorego jego nazwisko pasuje w sam raz, bo zdrowy – przynajmniej na umyśle – to on na pewno nie jest. Czeski napastnik już wcześniej wielokrotnie dał się poznać jako, nazwijmy to delikatnie, barwna postać. Tym razem snajper Slavii Praga pokazał środkowy palec sędziemu. 

Reklama

Chorego lista przewinień jest niezdrowo długa. Dość powiedzieć, że od sierpnia 2025 do teraz obejrzał aż pięć czerwonych kartek. Za co? Za niewinność oplucie rywala, nokaut w genitalia, kopanie leżącego, uderzenia łokciami… Doszło nawet do tego, że po haniebnych wydarzeniach przy okazji ostatnich derbów Pragi ze Spartą, prezes Slavii osobiście odsunął go od składu.

31-latka do zespołu przywrócił jednak trener Jindrich Trpisovsky, który nie chciał sprzedawać ani rezygnować z krnąbrnego króla strzelców czeskiej ekstraklasy. Trudna jest to relacja. Szkoleniowiec Slavii przekonał się o tym podczas spotkania z Hradec Kralove (0:0), gdy w 55. minucie Chory znów wyleciał z boiska. Tym razem za pokazanie sędziemu środkowego palca.

Reklama

Tomas Chory nie jest zdrowy. Czech znowu się popisał [WIDEO]

Trpisovsky na pomeczowej konferencji prasowej nie krył złości po kolejnym wybryku swojego podopiecznego. Zapowiedział również, że poza zawieszeniem ze strony ligi czeka go surowa kara wewnątrz klubu.

– To absurd, nie rozumiem tego, jest to dla mnie niezrozumiałe. Przekroczył granicę. Nie mam dla niego żadnego usprawiedliwienia. Teraz czeka go surowa kara i od razu mówię, że nie poleci z nami do Stambułu na Ligę Mistrzów. Nie wyobrażam sobie, żeby teraz był z nami. Zobaczymy, co będzie dalej. Nie rozmawiałem z nim. Dzisiaj nawet nie chcę go widzieć – grzmiał.

– Zawiódł wszystkich, którzy go wspierali. Jestem tym rozczarowany, zdezorientowany, zdruzgotany i mógłbym wymienić jeszcze mnóstwo innych określeń. Chcieliśmy, żeby z nami został. Wierzyliśmy, że już niczego nie zrobi. A potem dochodzi do tego podczas przerwy w grze. Takie reakcje nie mają miejsca na boisku, a w jego przypadku powtarzają się regularnie – dodał.

Niewykluczone więc, że był to ostatni mecz Chorego w barwach Slavii Praga. Kontrakt wycenianego na 2,2 mln euro napastnika mistrzów Czech obowiązuje do czerwca 2027 roku. Co ciekawe, latem interesowała się nim Legia Warszawa oraz Górnik Zabrze. Mimo wszystko bylibyśmy szczerze zaskoczeni, gdyby ktoś z Ekstraklasy dał się na niego nabrać. Strzelać może i potrafi, ale jak mu coś strzeli do głowy…

Reklama

Fot. Newspix

6 komentarzy
Jan Broda

Pasją do futbolu zaraził go tata, za co jest mu dozgonnie wdzięczny - głównie dlatego, że pierwszym meczem, jaki zaliczył z trybun, był bezbramkowy paździerz Wisły ze Śląskiem jesienią 2010 roku. Skoro przetrwał tamto 0:0, przetrwa już wszystko. Dumny wychowanek Bronowianki Kraków, którego nieuchronny marsz po Złotą Piłkę brutalnie zweryfikował chroniczny brak talentu i drewniane nogi. Zamiast więc w piłkę grać, zaczął o niej pisać. Z wykształcenia politolog, którego bardziej niż cyrk odbywający się w Sejmie interesuje wpływ rządów Nicolae Ceaușescu na sukcesy Steauy Bukareszt w latach 80. XX wieku. Kręci go piłkarski plankton, outsiderskie historie spoza mainstreamu i wersy Kaza Bałagane. Baczny obserwator zjawisk na styku świata sportu i brudnej dyplomacji. Z ciekawości nauczył się kilku języków, w tym rumuńskiego, ale najwięcej do powiedzenia ma chyba po polsku. W przeszłości związany m.in. z Tygodnikiem „Piłka Nożna".

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Inne ligi zagraniczne

Reklama