Ararat to szczyt, mający ponad 5000 m n.p.m. Żeby go zdobyć, trzeba dysponować niezłą wydolnością i być zdeterminowanym. Ararat to też ambitny zespół z Armenii, który przyjechał do Białegostoku, żeby w drugiej kolejce fazy ligowej Ligi Europy sprawić niespodziankę. Ale nie wyszło. Zespół Adriana Siemieńca wygrał 3:1, wreszcie, po serii czterech kolejnych porażek. To nie był mecz napastników, choć jeden z nich trafił do siatki. Dobrze w ofensywie wyglądała natomiast prawa strona Jagiellonii, doszło też do wielkiego wydarzenia – Kamil Jóźwiak strzelił gola! Nie uwierzycie, ile czasu były skrzydłowy Lecha Poznań czekał na bramkę.
Jagiellonia przystąpiła do tego spotkania, mając na koncie cztery kolejne porażki. Niekorzystna seria zaczęła się po wybuchu afery sms-owej z udziałem Adriana Siemieńca. W Krakowie przeciwko Wiśle (0:2) była kompletnie bezradna, później w meczach z Olympiakosem (1:2) i Legią (1:3) zagrała nieco lepiej, a w domowym spotkaniu z Górnikiem Zabrze (1:3) ewidentnie skrzywdzili ją sędziowie. Mecz z Araratem miał dać odpowiedź, czy Jagiellonia wychodzi z kryzysu. Jeżeli kogoś pokonać w fazie ligowej Ligi Europy, to właśnie zespół z Armenii na własnym stadionie.
Udało się. Gospodarze zasłużenie sięgnęli po trzy punkty.
Jagiellonia Białystok pierwsza straciła bramkę. Ale potrafiła odpowiedzieć po dwóch minutach
Goście jednak naprawdę nieźle weszli w mecz. Nie było to wielkim zaskoczeniem, bo w pierwszym spotkaniu co prawda ulegli 1:4 Sparcie Praga, ale mieli swoje okazje. Ararat był odważny, szukał swoich szans i w 11. minucie było 0:1. Nie oglądaliśmy na boisku Nika Prelca, bo słoweński napastnik doznał kontuzji i czeka go kilka tygodni przerwy.
Siemieniec postawił z przodu na Ousmane’a Sowa. Senegalczyk nie jest klasyczną „dziewiątką”. Co prawda był w niedawnych sparingach testowany w tej roli i wypadło to nieźle, ale przeciwko Araratowi widać było, że to nie jest jego ulubiona pozycja. Właśnie on stracił w prosty sposób piłkę. Goście ją odzyskali, piłkę dostał Zidane Banjaqui (nazwany na cześć wiadomo kogo) i przy bierności Bernardo Vitala i Rodrigo Conceicao pokonał Sławomira Abramowicza.
Konsternacja. Ale na szczęście na krótko.
Wiecie, kiedy Kamil Jóźwiak ostatni raz trafił do siatki? To wręcz niebywałe, ale trzeba się cofnąć do 10 maja 2023 roku i spotkania US Open Cup przeciwko Orlando, gdy był zawodnikiem Charlotte FC. Ostatni jego gol w lidze? Tu cofamy się do 16 kwietnia tego samego roku i meczu MLS, w którym jego Charlotte zremisowało 2:2 z Colorado Rapids, a przy bramce asystował mu… Karol Świderski. Przeciwko Araratowi Jóźwiak strzelił gola po 1254 dniach. W tak długą przerwę aż trudno uwierzyć. W 13. minucie skrzydłowy dobrze podłączył się do akcji, pokazał ciąg na bramkę i wykorzystał spóźnienie jednego z obrońców. Mieliśmy w Białymstoku remis.
Gol Araratu i… BŁYSKAWICZNA odpowiedź Jagiellonii ⚡
📺 Super Polsat, Polsat Sport 1 i PS Premium 1
#UEL https://t.co/Yv3vKgNR92
— Polsat Sport (@polsatsport) October 15, 2026
Prawa strona Jagiellonii, choć zestawiona trochę eksperymentalnie, wyglądała z przodu dobrze i potwierdzenie tego mieliśmy w 38. minucie. Conceicao co prawda nie popisał się przy bramce dla gości, ale to on ruszył do przodu, dostał bardzo dobre podanie od Andersa Klynge (świetny mecz Duńczyka) i wykorzystał sytuację.
RODRIGO CONCEICAO DAŁ JAGIELLONII PROWADZENIE PRZED PRZERWĄ ☄️
📺 Super Polsat, Polsat Sport 1 i PS Premium 1
#UEL https://t.co/vZ5FYBxg64
— Polsat Sport (@polsatsport) October 15, 2026
Jagiellonia do przerwy mogła prowadzić 3:1, ale dobrą okazję na swojego drugiego gola w meczu zmarnował Jóźwiak.
Jagiellonia Białystok prezentuje się w Lidze Europy lepiej od Lecha Poznań. Ale ma też łatwiejszych rywali
W drugiej połowie Jagiellonia dość szybko uspokoiła sytuację, podwyższając prowadzenie. Można powiedzieć, że Ararat zachował się w tej sytuacji jak drużyna z Podlasia w meczu z Olympiakosem: goście próbowali krótko wyprowadzić piłkę spod własnej bramki, ale zrobili to nieudolnie. Odbiorem popisał się Jesus Imaz, zagrał do Sowa i Senegalczyk, któremu do tego momentu raczej nie szło, podciął piłkę nad bramkarzem w stylu Tomasza Frankowskiego.
Świetne wejście Jagiellonii w drugą połowę 👏
📺 Super Polsat, Polsat Sport 1 i PS Premium 1
#UEL https://t.co/JXZltMq6DK
— Polsat Sport (@polsatsport) October 15, 2026
3:1 i było praktycznie po meczu. Później Siemieniec dokonywał korekt. Zdjął Jóźwiaka, który mógł się podobać, choć trzeba też oddać, że po jego faulach goście mieli groźne rzuty wolne. Wprowadził na atak Jeremy’ego Agbonifo, a do środka pola Eryka Kozłowskiego. Jagiellonia miała trudniejsze momenty, momentami za głęboko się cofała, ale dowiozła wynik do końca. Powinna nawet wygrać wyżej, ale w końcówce, po kontrataku, najpierw beznadziejnie zachował się Agbonifo (słaba zmiana), a chwilę później Conceicao trafił w poprzeczkę.
Jagiellonia po dwóch kolejkach fazy ligowej Ligi Europy ma na koncie trzy punkty. Zespół z Podlasia wygląda lepiej od Lecha, który oba swoje mecze przegrał po 0:4, ale Poznaniacy mieli mimo wszystko sporo cięższych rywali. Lech na początku na najtrudniejsze mecze, a Jagiellonia wręcz przeciwnie – zaczyna od łatwiejszych przeciwników. Spotkania kolejno – z Sunderlandem, Crystal Palace i Lyonem – czekają ją dopiero w piątej, szóstej i siódmej kolejce.
Za tydzień Jagiellonia zmierzy się na własnym boisku z Anderlechtem. Poprzeczka pójdzie do góry, ale wydaje się, że zespół Siemieńca stać na wygranie również tego spotkania.
Jagiellonia Białystok – Ararat 3:1 (2:1)
- 0:1 Banjaqui – 11′
- 1:1 Jóźwiak – 13′
- 2:1 Conceicao – 38′
- 3:1 Sow – 51′
Fot. Newspix.pl