W drugiej kolejce fazy ligowej Ligi Konferencji Jagiellonia Białystok podejmie Ararat-Armenia. Zespół prowadzony przez Adriana Siemieńca jest zdecydowanym faworytem tego meczu. Jeśli gdzieś ma punktować, to właśnie w takich meczach. No ale do tego potrzeba przełamania, bo po głośnej aferze SMS-owej Jagiellonii idzie po prostu kiepsko. Ekipa z Białegostoku ma problemy, które wskazał sam trener.
– Wierzę, że jutro postawimy pierwszy krok, żebyśmy lepiej wyglądali i notowali lepsze wyniki. (…) Mamy wpływ na wiele rzeczy. Błędy z mojej perspektywy to jedno, a drugie, jak prezentujemy się jako drużyna. Przede wszystkim to jest do poprawy – mówił na przedmeczowej konferencji prasowej Adrian Siemieniec.
Jagiellonia ma swoje problemy, ale jest faworytem. Kto zagra w ataku?
Wyniki Jagiellonii w ostatnim czasie pozostawiają wiele do życzenia. Wszyscy pamiętamy, jaki skandal sędziowski (niejeden) miał miejsce w meczu z Górnikiem Zabrze, natomiast – abstrahując od pracy arbitrów – była to już czwarta z rzędu porażką Jagi. Ostatnia taka passa przydarzyła się drużynie Siemieńca latem 2024 roku, kiedy przegrała sześć kolejnych meczów w Ekstraklasie, eliminacjach Ligi Mistrzów i eliminacjach Ligi Europy.
Siemieńcowi nie podoba się drużynowa gra w obronie.
– Musimy lepiej prezentować się jako drużyna, skuteczniej bronić i atakować. Możemy mówić o wielu rzeczach, ale fakty są takie, że w ostatnich meczach za dużo tracimy goli, a zdecydowanie za mało strzelamy. Nie patrzę na to z perspektywy błędów indywidualnych. Rozliczam drużynę i siebie przez pryzmat tego, jak bronimy jako cały zespół. A nie bronimy dobrze. Na tym musimy się przede wszystkim skupić. Poprawić naszą sytuację, wrócić do równowagi, balansu, zbudować pewność siebie, wrócić do fundamentu. Fundamentem tego zespołu w okresie przygotowawczym było zero z tyłu – przyznał trener.
– Potrzebujemy większej koncentracji, dyscypliny, determinacji, głodu, zaangażowania i intensywności bez piłki. To samo dotyczy działań z piłką. Żeby kreować więcej sytuacji, potrzebujemy więcej głodu w polu karnym – dodał.
Jagiellonia ma też pewne problemy kadrowe. Gotowy do gry jest co prawda Taras Romanczuk, ale nie zagrają kontuzjowani Norbert Wojtuszek i Nik Prelec. To podstawowy prawy obrońca i podstawowy napastnik. Kto zastąpi Słoweńca w ataku? Na pewno nie będzie to Dimitris Rallis, który nie został zgłoszony do Ligi Europy.
– Na 75 procent wiem już kto zagra w ataku, ale jest jeszcze trening, jeszcze jest noc i długi dzień, także może coś mi się jeszcze przestawi. Mogę powiedzieć, że są cztery możliwości: Jesus Imaz, Youssuf Sylla, Ousmane Sow i Jeremy Agbonifo – zdradził Adrian Siemieniec. – Ta ostatnia pewnie państwa zaskoczy, ale sprawdzałem ją w treningach. Taki profil Pululu, ten sam numer, podobna charakterystyka – dodał żartobliwie 34-letni szkoleniowiec.
Mimo problemów Jagiellonii czekamy na jej pierwsze zwycięstwo w fazie ligowej Ligi Europy. Pierwszy gwizdek w Białymstoku o godzinie 21:00.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix