Trzeba się było zmierzyć z Manchesterem United, który ostatni raz tak źle wystartował tuż przed zatrudnieniem Alexa Fergusona, żeby Atletico mogło przerwać niechlubną serię. Mowa o meczach bez zwycięstwa nad angielską drużyną w fazie grupowej/ligowej Ligi Mistrzów. Udało się to dopiero za dwunastym razem. Ponad połowę tych starć przegrali.
Atletico przełamało klątwę
Na Metropolitano musiał przyjechać Manchester United, który zaliczył najgorsze wejście w sezon ligowy od 40 lat, żeby Atletico przerwało trwającą prawie 20 lat klątwę. Jak podaje portal „Squawka” Los Colchoneros dopiero pierwszy raz w historii pokonali angielski zespół na etapie fazy grupowej/ligowej Ligi Mistrzów. A na tym etapie rozgrywek z przedstawicielami Premier League mierzyli się aż dwanaście razy.
Pierwsze spotkanie miało miejsce dopiero w 2008 roku. Atletico wracało wówczas do Champions League po dwunastu latach. Sezon 1996/97, w którym mierzyło się choćby z Widzewem, był do tamtej pory dla madrytczyków jedynym w tych rozgrywkach. Ich grupowym rywalem był wówczas Liverpool. W obu meczach padł remis 1:1. W następnej edycji zremisowali u siebie 2:2 z Chelsea, od której dwa tygodnie wcześniej zebrali na Stamford Bridge oklep 0:4. Była to ostatnia rywalizacja Atletico z drużyną z Anglii na tym etapie Ligi Mistrzów aż do 2017 roku.
Chelsea 4-0 Atlético Madrid
2009/10 Champions League https://t.co/j7rGK9eUiQ— Archives (@CFCRetro) March 23, 2024
Ostatnio same porażki
Także osiem lat później zremisowało z Chelsea po uprzedniej porażce z The Blues. Wtedy jednak punkt zdobyło w zachodnim Londynie. W pierwszym meczu ówcześni mistrzowie Anglii wygrali 2:1. Swoją drogą tamten mecz był pierwszym w historii Ligi Mistrzów rozegranym na Metropolitano. Od tego czasu, aż do wizyty Manchesteru United, z ekipami z Premier League wyłącznie przegrywało. W sezonie 2021/22 oba grupowe mecze wygrał Liverpool – 3:2 i 2:0. Było to ostatnie spotkanie Atleti z angielskim zespołem do czasu wprowadzenia fazy ligowej.
Na inaugurację poprzedniej edycji Cholo Simeone ponownie zawitał na Anfield. Jego piłkarze przegrali 2:3 po bramce Virgila van Dijka z doliczonego czasu, choć jeszcze kilka minut wcześniej odrobili dwubramkową stratę. Także w tym sezonie Rojiblancos przegrali w czerwonej części Merseyside różnicą jednego trafienia. Tym razem to oni wypuścili z rąk prowadzenie. W międzyczasie, w październiku 2025 roku, była jeszcze wycieczka do północnego Londynu. Dostali 0:4 od Arsenalu, co było wyrównaniem ich najwyższej porażki w LM pod wodzą Simeone.
𝐆𝐎𝐋! 𝐆𝐎𝐋! 𝐆𝐎𝐎𝐎𝐎𝐎𝐋! 𝐕𝐈𝐑𝐆𝐈𝐋 𝐕𝐀𝐍 𝐃𝐈𝐉𝐊! 🔥🔥🔥 Liverpool znów to zrobił! 💪 Kapitan daje zwycięstwo The Reds! 🔴 https://t.co/3iDMoIRL4x
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) September 17, 2025
W fazie pucharowej bilans z angielskimi drużynami wygląda nieco lepiej, bo zwycięstw nie było już 8%, a 31%. Procentu wygranych w fazie zasadniczej z Anglikami w tym sezonie Atleti już nie poprawi, gdyż w fazie ligowej można spotkać się z maksymalnie dwiema drużynami z tego samego kraju. Oprócz Anglii w tej fazie ligowej zmierzy się jeszcze z dwoma przedstawicielami Bundesligi oraz norweskiej Eliteserien.
Za tydzień uda się do Stuttgartu, a na początku listopada podejmie Bayern. Pod koniec tego samego miesiąca do Madrytu przyjedzie także Viking, a w styczniu (!) piłkarzy Simeone czeka podróż na koło podbiegunowe. W międzyczasie wicelider La Liga uda się do Eindhoven. Na koniec fazy ligowej podejmie zaś Fenerbahce. Trzy dni przed wizytą w Stuttgarcie madrytczycy zagrają jeszcze w Barcelonie z Espanyolem.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
fot. Newspix