Marek Papszun odpowiedział Królewskiemu. „Życie uczy pokory”

Maciej Piętak

12 października 2026, 08:02 • 4 min czytania 26

Reklama
Marek Papszun odpowiedział Królewskiemu. „Życie uczy pokory”

Legia Warszawa wygrała u siebie 2:0 z Wisłą Kraków w hitowym meczu 10. kolejki Ekstraklasy. Po spotkaniu wypowiedział się Marek Papszun, który odniósł się nie tylko do przebiegu starcia, ale i do potencjalnie wakującej posady selekcjonera i wcześniejszych słów Jarosława Królewskiego.

Reklama

Bonus od depozytu do 1230 zł z kodem promo WESZLO i freebet 10 zł na start u legalnego bukmachera Betters – kliknij tutaj i sprawdź szczegóły 

Betters - oferta na start bukmachera

„Chodyna zagrał naprawdę dobry mecz”

Na początku konferencji Marek Papszun ocenił niedzielne spotkanie.

– Spotkanie po takim miniokresie przygotowawczym, rozpoczęliśmy nowy cykl. Zależało nam oczywiście, żeby wygrać, tak jak zawsze u siebie, przed fantastycznymi kibicami i cel zrealizowaliśmy. Gratulacje dla drużyny i to, co już powiedziałem w szatni, to musi tak wyglądać, że u siebie robimy wszystko, żeby wygrać, a dzisiaj zrobiliśmy to w sposób zasłużony, bo byliśmy drużyną konkretną – zaczął trener Legii.

Reklama

– Mieliśmy więcej sytuacji, strzeliliśmy dwa gole, z czego jesteśmy zadowoleni, mimo jakichś naszych trudności, które mieliśmy, ale w tym okresie urazowym. Chłopaki dali radę i z tego jestem zadowolony, bo, tak jak już mówiłem, z naszej perspektywy dobrze przepracowaliśmy ten okres i dzisiaj długimi fragmentami było to widoczne w różnych fazach i subfazach gry. Nie pozwoliliśmy przeciwnikowi na zbyt wiele – dodał.

Odniósł się również do Bartosza Kapustki i Jakuba Żewłakowa, którzy opuścili boisko poturbowani.

– Wydaje mi się, że Kapi to raczej zbicie. Został tam ostro potraktowany. Kuba z kolei może mieć jakiś problem z mięśniem dwugłowym, ale to musimy wykonać diagnostykę, natomiast myślę, że najgorszy okres za nami, bo już trenują Fukuda i Arsenić dzisiaj na ławce, ale tak jeszcze nie był gotowy do wejścia czy Wahan, który też trenuje, jednak jeszcze uznaliśmy, że to za wcześnie, żeby go spokojnie wprowadzać, zatem nasza sytuacja będzie się mimo wszystko poprawiała – przyznał.

Docenił także występ Kacpra Chodyny.

Reklama

– Cieszę się, że Chodyna zagrał naprawdę dobry mecz i sądzę, że godnie zastąpił Rubena, dał dobre sygnały. Jestem bardzo zadowolony z tego, jak przepracował okres. Dobrze wyglądał w treningu i to potwierdził w meczu. Mam nadzieję, że to będzie przełamanie z jego strony i powalczy o pierwszy skład – rzekł.

Papszun do Królewskiego: Życie uczy pokory

Trener Legii został zapytany o potencjalną przyszłość w reprezentacji Polski i zastąpienie Jana Urbana na stanowisku selekcjonera.

– Przede wszystkim mamy selekcjonera. To nie można wybierać kogoś, chyba że podwójnie mielibyśmy pracować, w duecie. Chociaż to jest też możliwe, bo chyba w Szwecji taki duet był i całkiem dobry. Może tam dorywczo jakiś drugi etat, to wtedy tak (śmiech). Nie no, ja już swoje pięć minut w tym układzie miałem i chyba to nie wyszło, więc… Mówiąc już tak zupełnie poważnie, ja jestem zadowolony z pracy w Legii. Chciałem tu przyjść i w żaden sposób tego nie żałuję – stwierdził.

– Jestem szczęśliwy, że mogłem pomóc w utrzymaniu się w Ekstraklasie. Teraz się rozwijamy i widać progres w zespole i punktujemy. Skupiam się tylko na tym, co tu i teraz w Legii i przyszłościowo chciałbym ten kontrakt wypełnić, ale co życie przyniesie, bo w zawodzie trenera to różnie bywa. Wierzę, że Jan Urban sobie poradzi i nie będzie potrzebował żadnego wsparcia i wyjdzie z tej trudnej sytuacji – powiedział.

Reklama

Odniósł się też do przedmeczowej zaczepki ze strony Jarosława Królewskiego. W jednym z naszych programów prezes Białej Gwiazdy stwierdził, że wolałby, żeby ten mecz był bardziej w stylu Białej Gwiazdy niż Legii Warszawa, bo inaczej zaśniemy.

– Mam nadzieję, że pan Jarosław nie zasnął. Było tam pod prądem cały mecz. Legia pokazała chyba tę bardziej ofensywną twarz, jeżeli chodzi o konkrety. Oczywiście mecz sam w sobie on gdzieś tam w liczbach był wyrównany, natomiast to, co się działo w „boxie”, to należało do nas i o to w piłce chodzi, o te konkrety, o tę esencję – zaczął

– Ja lubię pana Jarosława i traktowałem to bardziej w kategoriach takich zaczepek, ale trzeba też uważać, bo życie uczy pokory. To, że wygrało się tam parę meczów w Ekstraklasie po czterech latach niebytu i trochę tam płaczu czasami, to trzeba uważać, bo to nie jest takie wszystko łatwe, jak się okazuje – zakończył.

Reklama

Fot. Newspix

26 komentarzy
Maciej Piętak

Liczy, pisze i komentuje - nie zawsze w tej kolejności. Studiuje matematykę, a wcześniej przewinął się przez redakcje 90minut, FutbolNews oraz Żyjemy Futbolem. Prywatnie kibic Wisły Kraków oraz Chelsea. Ma beznadziejny gust muzyczny, jeszcze gorsze poczucie humoru, ale tyle dobrego, że czasem napisze jakiś niezły tekst

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama