Ekstraklasa 10. Kolejka

Quentin Boisgard 90"
Karol Świderski 71"

Tysiąc wrzutek, jedna dobra. Widzew kompletnie bez pomysłu

Antoni Figlewicz

11 października 2026, 17:07 • 4 min czytania 33

Reklama
Tysiąc wrzutek, jedna dobra. Widzew kompletnie bez pomysłu

Niewiarygodnie przykry był ten występ Widzewa w Gliwicach. Jeśli spodziewaliście się, że ekipa z Łodzi po przerwie reprezentacyjnej pokaże nam jakieś przyjemne oblicze, to jeszcze nie ten moment. Chyba że lubicie grę, z której nie wynika z przodu nic. A i z tyłu jest jakoś licho. W ogóle – jeśli lubicie słabą grę.

Reklama

Tytułowy „tysiąc” jest tu oczywiście chwytliwą hiperbolą, ale gdy oglądaliśmy kolejne akcje Łodzian w pierwszej połowie, to szybko się ich grą po prostu znudziliśmy. Poza dwiema kontrami napędzonymi przez Fornalczyka – i tylko Fornalczyka, bo za nim nadążał jedynie schowany w gąszczu wracających rywali Bergier – goście oferowali piłki posyłane w pole karne z bocznych sektorów. Do przerwy mieliśmy aż 21 prób takiego zagrania. Z czego trzy celne.

Piast – Widzew 2:1. Wrzutka na wrzutce i wrzutką pogania

Równocześnie oglądaliśmy kilka pomysłowych akcji Piasta, który był o wiele bardziej różnorodny. Potrafił coś zagrać z klepki, groźny był przy kontratakach, czasem też coś wrzucił. I po jednym z dośrodkowań był bardzo blisko gola – Sanca świetnie dograł na głowę Ntamacka, ten znalazł się w strefie, w której obrońcy w ogóle go nie pilnowali i uderzył naprawdę nieźle, tyle że w słupek.

Była też kontra, którą celnym strzałem, faktycznie zmuszającym Drągowskiego do wysiłku, zakończył Boisgard. W ogóle to fazy przejściowe zdawały się mocną stroną Piasta i jednocześnie słabą Widzewa. Dynamiczne wyjścia, szybkie powroty na własną połowę – Gliwiczanie w tym aspekcie gry czuli się naprawdę nieźle.

Natomiast z bardziej kombinacyjnej gry Widzewa wyłoniła się chyba tylko jedna pomysłowa akcja, kiedy Kornvig podciętym podaniem spróbował obsłużyć Bergiera. Wszystko to wyglądało obiecująco, lecz rozbiło się o Twumasiego, który wygrał walkę bark w bark z napastnikiem gości i przejął piłkę.

Reklama

Bilans pierwszej połowy? Cały jeden (tak, jeden) celny strzał, ten Boisgarda. Jeden strzał w słupek, ten Ntamacka. Poza tym niezliczone dośrodkowania piłkarzy Widzewa i lepiej lub gorzej zawiązywane kontrataki Gliwiczan. Nic specjalnego, więc i wynik niespecjalny, 0:0.

Gliwiczanie niepozorni, ale lepsi

Po zmianie stron szybko mogliśmy mieć jednak tak wyczekiwaną bramkę. Lima, który w przerwie zastąpił Lokilo, świetnie dośrodkował na piąty metr od bramki Widzewa, ale Sanca, niepilnowany, przestrzelił głową. Wściekł się zresztą na siebie za to wyjątkowo nieudane zagranie, ale my się wcale nie dziwimy – dobrych akcji było jak na lekarstwo. Przynajmniej do tamtego momentu.

Dwa kolejne celne strzały, aktywność Ntamacka i coraz gorsza gra Widzewa, który w ataku praktycznie przestał istnieć. Jedna akcja z udziałem Biuka i Świderskiego to za mało – Łodzianie mieli problem, żeby zbudować coś godnego uwagi i duża w tym wina teoretycznie odpowiedzialnego za kreowanie gry gości Alvareza. Dziś Hiszpan wszedł w tryb zupełnie bierny i wyglądał naprawdę cieniutko.

Nie zdziwiliśmy się więc specjalnie, kiedy proszącemu się o problemy Widzewowi w końcu problem się przytrafił. Po wstrzeleniu piłki w pole karne futbolówkę do własnej siatki skierował pechowo Papanikolaou. Nieco zaskakująca była natomiast odpowiedź Widzewa, który w końcu zrobił użytek z jakiegoś dośrodkowania. Grający średnie zawody Gazibegović z rzutu rożnego zaliczył asystę, do pięknego strzału głową złożył się Świderski i, no cóż, zdębieliśmy.

Reklama


Na szczęście Widzew nie krył już w swoim arsenale żadnych dodatkowych niespodzianek. Przeprowadził zresztą akcję, w której w ciągu minuty obejrzeliśmy aż pięć dośrodkowań – nic tylko nagrać, zapętlić i pokazywać młodym adeptom futbolu. Szkoda jedynie, że żadna z tych wrzutek nie była dobra…

Kara za bylejakość. W ataku kiepsko, w obronie też

Widzew pod wodzą Aleksandara Vukovicia nie robił wrażenia w ataku i to opinia trudna do podważenia. W tamtym sezonie Łodzianie jednak mieli bardzo solidną obronę, tym Vuković utrzymał zespół w Ekstraklasie. Na nowy sezon Serb chciał rozłożyć akcenty, co nie wychodziło mu najlepiej. I na razie nie wychodzi też Mateuszowi Stolarskiemu. Potencjał ofensywny Widzew ma, on istnieje, to nie jest yeti czy inny czupakabra. Gorzej, że rozregulowała się obrona, która dziś też wyglądała kiepsko, a dowodem jej bezradności jest gol Boisgarda na wagę wygranej gospodarzy.

Bo jasne – Lewicki posłał w pole karne Łodzian świetne podanie. Tak, Boisgard wbiegał w tempo, zachował się super. Ale strefowe krycie Widzewa nie działa i  nie jest to pierwszy raz w tym sezonie, kiedy trudno uznać występ łódzkich obrońców za dobry.

Reklama


W ogóle trudno uznać występ Widzewa za dobry. Musi się otrząsnąć, bo wygląda bardzo licho i raczej nie zaburza tego obrazu 39 (!) prób dośrodkowania w pole karne.

A Piast? Piast swoje, do przodu, cały czas solidnie. Tu też bez zmian, ale zmiany chyba nie są wskazane.

5
Gril
6
Lewicki
1
5
Czerwiński
1
yellow-card
6
Rivas
4
Twumasi
4
Vallejo
6 +
Boisgard
1
4
Łabojko
yellow-card
4
Lokilo
4
Sanca
5
Ntamack
Jarosław Przybył 4

Zmiany:

icon-swap
Ivan Lima
5
Jason Lokilo
icon-swap
O. Leśniak
Jakub Łabojko
icon-swap
Andreas Katsantonis
Samuel Ntamack
icon-swap
Oliwier Maziarz
Quentin Boisgard

Legenda

yellow-card
Żółta kartka
red-card
Czerwona kartka
yellow-card red-card
Dwie żółte / czerwona kartka
Zdobyte gole
Gole samobójcze
Asysty
Asysty drugiego stopnia
5.0
Ocena meczowa
+
Plus meczu
-
Minus meczu
swap
Zawodnik zmieniony
Reklama

Fot. Newspix

33 komentarzy
Antoni Figlewicz

Wolałby pewnie opowiadać komuś głupi sen Davida Beckhama o, dajmy na to, porcelanowych krasnalach, niż relacjonować wyjątkowo nudny remis w meczu o pietruszkę. Ostatecznie i tak lubi i zrobi oba, ale sport to przede wszystkim ciekawe historie. Futbol traktuje jak towar rozrywkowy - jeśli nie budzi emocji, to znaczy, że ktoś tu oszukuje i jego, i siebie. Poza piłką kolarstwo, snooker, tenis ziemny i wszystko, w co w życiu zagrał. Może i nie ma żadnych sportowych sukcesów, ale kiedyś na dniu sąsiada wygrał tekturowego konia. W wolnym czasie głośno fałszuje na ulicy, ale już dawno przestał się tego wstydzić.

Rozwiń
[email protected]

Informacja o meczu

Data:
niedziela, 11 października 2026 14:45
Sędzia:
Jarosław Przybył

Najnowsze

Reklama
Piłka nożna

Manchester City górą w angielskim hicie! Liverpool nie powstrzymał lidera

Braian Wilma
0
Manchester City górą w angielskim hicie! Liverpool nie powstrzymał lidera

Ekstraklasa

Reklama
Ekstraklasa

Świderski się przełamał, ale Widzew przegrał. „Dostajemy dzwona”

Mikołaj Duda
5
Świderski się przełamał, ale Widzew przegrał. „Dostajemy dzwona”