W ostatnich latach pojawiło się wielu młodych zawodników z akademii Legii, którzy nie dostali szansy w pierwszym zespole i muszą przebijać się w innych miejscach. Jednym z takich przykładów jest Jakub Adkonis, który dwukrotnie był wypożyczany, a następnie definitywnie został oddany do Lechii Gdańsk. Opowiedział, że… koledzy delikatnie się z niego nabijali na wieść, że ma trafić do Trójmiasta.
Jakub Adkonis trafił do Gdańska, gdzie zdecydowanie należy do najbardziej istotnych zawodników w swoim zespole. W rozmowie z Kanałem Sportowym przyznał, że jest zadowolony z podjęcia takiej decyzji, ale spotkał się z żartami ze strony kolegów. W momencie podpisywania kontraktu w Lechii był jeden wielki bałagan po spadku z Ekstraklasy.
– Nie żałuję ani trochę. Na początku się trochę koledzy ze mnie podśmiechiwali, jak podpisywałem kontrakt z Lechią, bo był to trudny moment dla klubu. To był czerwiec, po spadku. Dla mnie też nie była to łatwa decyzja, ale zaufałem i na ten moment jestem bardzo zadowolony. Cieszę się, że tu przyjechałem i od początku mi się tutaj bardzo podoba – powiedział Jakub Adkonis w rozmowie z Kanałem Sportowym.
„Był na mnie duży hejt”. Młody talent wspomina grę na Śląsku
19-latek powiedział, że pojawiały się oferty z Ekstraklasy, jednak i zdecydował się przenieść na jej zaplecze. Lechia przekonała go dużą determinacją.
– Wiadomo, że gdzieś pewnie chciałem trafić do Ekstraklasy i propozycje były. Nie będę mówić konkretnie nazw klubów, ale były. Lechii jednak bardzo na mnie zależało i mi się to podobało. Tuż po spadku Lechii chwilę nie było odzewu, ale wiadomo klub przechodził zmiany. Jak się sytuacja unormowała, znów do mnie zadzwoniono i przedstawiciele klubu pytali, czy podjąłem już jakąś decyzję. Zależało im. Przyjechałem potrenować i zdecydowałem się zostać.
Jeszcze przed odejściem z Legii Adkonis był wypożyczony do Pogoni Grodzisk Mazowiecki, gdzie szło mu bardzo dobrze i był jednym z kluczowych zawodników. Jeszcze przed tym okresem został oddany do Ruchu Chorzów, gdzie już tak udanie nie było. Po czasie opowiada, że spotkał go duży hejt ze strony kibiców Niebieskich.
– Nie za dobrze wspominam pobyt w Ruchu Chorzów, ale uważam, że ten czas mnie zbudował jako piłkarza i jako człowieka. Był na mnie duży hejt ze strony kibiców. Miałem 17 lat, przegrywaliśmy wszystkie mecze jako drużyna, grałem słabo, krytyka spadała na mnie. Nie rozumiałem tego i też uważam, że nie powinno to tak wyglądać. Na początku mnie to bolało, ale potem zrozumiałem, że takie jest życie sportowca.
Po przenosinach do Lechii Jakub Adkonis szczególnie w pierwszych meczach stanowił o jej sile. Później zaczął pełnić rolę zmiennika, co nie zmienia faktu, że zagrał już w siedmiu ligowych spotkaniach. Zaliczył jedną asystę. Drugie ostatnie podanie dorzucił w Pucharze Polski z ekipą z Kluczborka.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix