W Como miały być gole, ale nie dopłynęły. Bezmyślny Malen

Marcin Ziółkowski

11 października 2026, 14:52 • 4 min czytania 0

Reklama
W Como miały być gole, ale nie dopłynęły. Bezmyślny Malen

Stało się! W 54. meczu sezonu Serie A doszło do pierwszego bezbramkowego remisu. Mało kto spodziewał się jednak, że dojdzie do tego w Como, w dodatku w hicie kolejki. Podopieczni Cesca Fabregasa mieli Romę na widelcu, grali de facto około 40 minut w przewadze jednego zawodnika – to wszystko jednak na nic. W beznadziejny sposób osłabił Romę Donyell Malen, który ze sporym impetem sfaulował Kaikiego. Pierluigi Gollini godnie zastąpił Mile Svilara, a Rzymianie od momentu gry w osłabieniu skupili się tylko na jednym.

Reklama

Okoliczności meczu

Drużyna Como po raz pierwszy w historii występuje w rozgrywkach Ligi Mistrzów i w nowych okolicznościach przyrody póki co odnalazła się doskonale, Lariani rozjechali Lipsk 4:1. Ciut gorzej wygląda to na krajowym podwórku, bo na pięć kolejek już dwukrotnie stracili punkty. Cesc Fabregas odrobinę zaskoczył, bo zdecydował się pozostawić na ławce Martina Baturinę.

Roma z Fenerbahce zremisowała, ale w Serie A była bez porażki i naprawdę mocno weszła w sezon, choć szkoda wypuszczenia dwubramkowego prowadzenia z Interem w meczu u siebie. Gian Piero Gasperini dość nieoczekiwanie postawił od pierwszej minuty na duet Marten de Roon (prawdopodobnie w roli „plastra” na Nico Paza) – Lorenzo Pellegrini. Włoch wrócił do składu po sześciu miesiącach przerwy.

Po raz pierwszy od lutego 2024 roku, Roma w bramce musiała radzić sobie bez Mile Svilara, który doznał pechowego urazu na treningu i wypadł z gry na miesiąc. Zakończył tym samym passę 95 meczów ligowych z rzędu. A wiecie ile trwała poprzednia tego typu passa u bramkarza Romy? Prawie dziewięć lat! Franco Tancredi był nie do zajechania w latach 1980-1989.

Kibice z niecierpliwością czekali na kolejne trafienia Donyella Malena.

Reklama

Como XI: Butez – Couto, Ramon, Chalobah, Kaiki – Perrone, Da Cunha – Diao, Paz, Caqueret – Douvikas,

Roma XI: Gollini – Mancini, Ndicka, Hermoso – Molina, de Roon, Kone, Wesley Franca – Dybala, Pellegrini – Malen.

Reklama

Dużo emocji w pobliżu słynnego jeziora. Nikt nie odstawiał nogi

Tak jak można się było tego spodziewać, od początku było intensywnie. Tempo Premier League i ofensywny futbol z obu stron – to calciomaniacy lubią najbardziej. Pierwszy kwadrans to koncertowo zmarnowana okazja Paulo Dybali, udana interwencja sam na sam w sytuacji pomiędzy Nico Pazem i Gollinim, a także słupek Lorenzo Pellegriniego.

Gospodarze z czasem mocniej nacisnęli. Gianluca Mancini popełnił kiks, a do sytuacji strzeleckiej doszedł Maxence Caqueret – minimalnie chybił. Chwilę później, Malen rozpędzony ominął bramkarza, który omal nie zderzył się ze swoim obrońcą. Holender nie zwiększył znacząco swojej szansy na gola, trudno było z tego kąta z pierwszej piłki umieścić piłkę w siatce. Było więc co prawda 0:0, ale mecz na naprawdę niezłym poziomie.

Como miało więcej posiadania piłki, ale optycznie lepiej wypadali Rzymianie. Do przerwy było bez bramek. Pod koniec mieliśmy małą kontrowersję. Rozpędzony Assane Diao upadł na murawę po kontakcie z Wesleyem Francą, po otrzymaniu świetnego podania za linię obrony. Michael Fabbri nie odgwizdał jednak przewinienia.

Como aktywne, ale beznadziejne w wykańczaniu. Roma dzielna, ale bez Malena

Żaden z piłkarzy nie odstawiał nogi na Stadio Giuseppe Sinigaglia. Kartki otrzymywali jednak wyłącznie piłkarze Romy. W 53. minucie po agresywnym wejściu w Kaikiego, z boiska wyleciał Donyell Malen. Trudno nazwać je pechowym, trudno w ogóle zrozumieć zachowanie Holendra, zwłaszcza, że Roma miała względnie korzystny wynik.

Reklama

Zmienić rezultat mógł Tasos Douvikas, ale uderzył mocno w boczną siatkę.

Do gry wszedł za to… arbiter techniczny. Simone Sozza musiał zastąpić Michaela Fabbriego, który doznał urazu. Jak podsłuchano, czuł problem za każdym razem, gdy musiał się zerwać do biegu. Piłkarze mieli więc kilka minut przerwy.

Reklama

Kapitalnym uderzeniem popisał się za to Nico Paz, ale Pierluigi Gollini godnie zastępował Svilara. Włoch był bardzo pewnym punktem Giallorossich. Argentyńczyk zapewne się z tego powodu gotował, bo nie potrzeba było wiele czasu, aby Gollini zatrzymał go ponownie.

Como mimo przewagi nie potrafiło tego przekuć na jedną, dopracowaną okazję. Powtarzalność, schematyczność w ruchach – to wszystko grało na korzyść Romy. Fabregas postanowił, aby jeden ze stoperów poszedł bardziej do przodu i faktycznie, Jacobo Ramon robił trochę wiatru.

Reklama

Roma od czerwonej kartki w ogóle nie atakowała bramki Buteza. Mimo to, Lariani naprawdę nie mieli sposobu na pokonanie Golliniego. Jesus Rodriguez w 95. minucie uderzył minimalnie obok słupka.

Oznaczało to, że w 54. meczu Serie A w sezonie doszło do pierwszego 0:0

Como – AS Roma 0:0

Fot. Newspix

Reklama
0 komentarzy
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Piłka nożna

Reklama
La Liga

Media: Rodrygo powalczy o miejsce w składzie. O rozstaniu nie ma mowy

Antoni Figlewicz
0
Media: Rodrygo powalczy o miejsce w składzie. O rozstaniu nie ma mowy