Adrian Siemieniec w ten weekend rozpocznie swoją sześciomeczową karę zawieszenia za wysłanie wiadomości do sędziego Kamila Wójcika. Jego obowiązki przy ławce rezerwowych przejmie asystent, a trener Jagiellonii zapowiada, że znajdzie sobie komfortowe miejsce, by na bieżąco przekazywać wskazówki. Podsumował też, jaki to był dla niego czas.
Adrian Siemieniec przez sześć kolejnych meczów ligowych nie będzie mógł siedzieć na ławce rezerwowych oraz brać udziału w pomeczowych konferencjach prasowych. Na te przedmeczowe zakaz nie obowiązuje, więc trener Jagiellonii mógł opowiedzieć o swoim pomyśle na rozwiązanie problemu. Zgodnie z medialnymi doniesieniami jego obowiązki będzie pełnił Mikołaj Łuczak.
– Najpierw musieliśmy dokładnie poznać przepisy, żeby nie łamać regulaminu. Zawieszenie dotyczy pełnienia funkcji pierwszego trenera bezpośredniego kontaktu przed meczem i w jego trakcie oraz przebywania w strefie meczowej. Komunikacja bezpośrednia jest niedozwolona. Będziemy więc korzystać z kontaktu pośredniego, żeby wymieniać się spostrzeżeniami, przekazywać moje uwagi i podejmować kluczowe decyzje zarówno taktyczne, jak i personalne. Mam duże zaufanie do Mikołaja Łuczaka i całego sztabu. Zmieni się tylko sposób komunikacji. Z szacunkiem do regulaminu będziemy się w tym poruszać – powiedział Adrian Siemieniec, cytowany przez TVP Sport.
I dodał: – Na swoim stadionie mamy różne możliwości obserwacji, trybuny albo pomieszczenia analityków, gdzie jest ciszej i łatwiej się skupić. Finalnej decyzji jeszcze nie podjąłem, ale znajdziemy rozwiązanie najlepsze dla drużyny. Na wyjazdach będziemy sprawdzać, jakie możliwości dadzą nam gospodarze. Nie planuję raczej oglądać meczu z trybun jako kibic. Fakt, że nie mogę bezpośrednio kontaktować się z zespołem, mediami czy sztabem, nie zdejmuje ze mnie odpowiedzialności za wynik, zespół i decyzje.
Siemieniec podsumował ostatnie tygodnie. „Ten czas dał mi dużo refleksji, pokory i wdzięczności”
Nie ma wątpliwości, że ostatnie wydarzenia mocno wpłynęły na całą Jagiellonię. Odbiło się to także na wynikach, bowiem od momentu wypłynięcia informacji o czynie Adriana Siemieńca jego zespół przegrał w lidze z Wisłą Kraków oraz Legią, a także w Lidze Europy z Olympiakosem.
Trener przyznaje, że te trzy tygodnie przerwy reprezentacyjnej były mu potrzebne, by ujarzmić emocje po całym zamieszaniu.
– Trzy tygodnie pozwoliły trochę odpocząć, popracować i nabrać dystansu. Ostatnie trzy porażki plus sytuacja wokół mnie tworzyły negatywną, emocjonalną narrację. Fakty są jednak inne: rozegraliśmy trzynaście meczów, większość wygraliśmy, awansowaliśmy do Ligi Europy. Przegraliśmy z Lechem w ostatniej minucie, z Widzewem mimo dobrej pierwszej połowy, z Legią mimo że nie byliśmy słabsi. Mecz z Wisłą był natomiast słaby i zasłużenie przegraliśmy. Z Olympiakosem przegraliśmy 2:1 w końcówce
– Ten czas dał mi dużo refleksji, pokory i wdzięczności za to, gdzie jesteśmy. Patrzę na kolejne wyzwania z optymizmem. Jutro fantastyczna okazja, żeby wygrać z liderem u siebie, poprawić nastroje i napędzić się na kolejne mecze. Nie mam doświadczenia w takiej sytuacji i nie cieszę się, że je zbieram w tych okolicznościach. Łatwiej przewidywać zagrożenia, gdy coś już przeżyło się wcześniej. Dlatego nie skupiam się na problemach, tylko szukam najlepszych możliwych rozwiązań dla drużyny. Będę na bieżąco oceniał wpływ tej sytuacji
Jagiellonia w ośmiu meczach ligowych zgromadziła 12 punktów, co daje jej obecnie dopiero 10. lokatę w tabeli Ekstraklasy. Ostatni raz zespół Adriana Siemieńca wygrał ponad miesiąc temu ze Śląskiem Wrocław.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix