Remigiusz Jezierski był gościem Kanału Sportowego i w rozmowie poruszono m.in. temat nadchodzącego meczu Legii Warszawa z Wisłą Kraków. Widowisko w stolicy odbędzie się bez kibiców Białej Gwiazdy. Prezes Śląska Wrocław ma w tej kwestii doświadczenie, aczkolwiek przyznał jeszcze jedną rzecz. Pieniądze, które jego klub dostaje od miasta to… nie jest jego zdaniem duża kwota. Wypowiedź co najmniej interesująca.
Jezierski zapytany o remont na stadionie. „Będą inwestycje w przyszłym roku”
W najbliższych dniach odbędzie się mecz Legii Warszawa z Wisłą Kraków. Głośno o tym spotkaniu choćby z uwagi na to, że podczas starcia na Łazienkowskiej zabraknie kibiców gości. Według oświadczenia stołecznej drużyny, na trybunie dla kibiców przyjezdnych ma dojść do prac remontowych, co oznacza, że domowe mecze drużyna Marka Papszuna rozegra do końca 2026 roku wyłącznie przy własnych kibicach.
Uznano, że w związku ze zmianą zezwolenia na organizację imprez masowych nadrzędne znaczenie mają przepisy dotyczące bezpieczeństwa. Sprawa trafi też pod lupę organów licencyjnych PZPN. Nie wszyscy wierzyli w takie okoliczności, choć decyzja ta zyskała uznanie choćby ze strony poslanki Anny Marii Żukowskiej, która nazwała niektórych fanów z Krakowa „maczeciarzami”.
Jezierski ma doświadczenie z kibicami Wisly po głośnej sprawie o odmowie wpuszczenia kibiców na trybuny we Wrocławiu. Drużyna z Krakowa odmówiła przyjazdu na mecz, sprawa skończyła się walkowerem dla Śląska. Jest to więc dobry moment na to, aby zapytać go, co sądzi o całej sytuacji z meczem w Warszawie. Spytano go również o potencjalny remont na wrocławskiej Tarczyński Arenie, pod kątem przyjazdu kibiców z Krakowa w marcu przyszłego roku na mecz ligowy.
Ciekawe, czy Remigiusz Jezierski zna takie przysłowie: „Mowa jest srebrem, a milczenie złotem”.
— Filip Trokielewicz (@Filipinn009) October 9, 2026
– Kilka inwestycji mamy wkalkulowanych na przyszły rok, rzeczywiście. Choćby startując o środki wsparcia ze strony właściciela, czyli miasta. Trochę tych inwestycji jest po naszej stronie, chcemy ten klub rozwijać. Remont dotyczy innej spółki, my stadion tylko wynajmujemy, więc wymijająco odpowiem, że to nas nie dotyczy.
W roli prezesa Jezierski nauczył się, że kwestie bezpieczeństwa są absolutnym priorytetem. Jest więc zdania, że jeśli kibice gości nie pomagają w widowisku, a raczej przeszkadzają swoim zachowaniem, to kluby powinny mieć możliwość odmowy wpuszczenia ich na trybuny.
– Będę mówił za siebie. Gdy zostałem prezesem, to ten aspekt bezpieczeństwa, z którego nie zdawalem sobie sprawy, jest istotny i bardzo ważny pod kątem odpowiedzialności za eventy, które tu tworzymy. 35 tysięcy widzów w skali roku na tym stadionie nie jest zbyt częste. Odpowiedzialność za bezpieczeństwo, jak się zrozumie ile procesów tu się odbywa, dla wszystkich służb (…) jest ważna, zwracamy na to mocno uwagę. W tym kierunku powinna pójść dyskusja środowiskowa – dlaczego tak się dzieje.
– Polecałbym nie zmuszać klubów, bo niby piłka nożna dla kibiców, ale jak ktoś ma zamiar psuć widowisko, choćby przez brzydkie przyśpiewki… Chyba możemy już w tym świecie wpływać na to. Eliminowaliśmy transparenty poprzez kary, może zróbmy podobnie z kibicowaniem? Żeby goście byli współodpowiedzialni za bezpieczeństwo i dobry odbiór widowisk. Jeśli nie, gospodarze powinni mieć przywilej i prawo do tego, aby odmówić udziału.
Komunikat Legii Warszawa
➡️ https://t.co/hoAg39drbS https://t.co/W9sfT1Wfin
— Legia Warszawa (@LegiaWarszawa) October 8, 2026
Całkiem interesującą kwestią jest fakt, że Jezierski mówi o tym po raz kolejny w kontekście związanym z Wisłą Kraków. W rozmowie zwrócono uwagę, że to klub organizujący spotkanie powinien zadbać o zabezpieczenie imprez, a także, że na stadion wielu fanów przychodzi dla dopingu, śpiewania, a przyśpiewki na sędziego czy na PZPN to coś w polskich realiach naturalnego i nie da się tego całkowicie wyplenić.
– Jest to trudne, ale jestem idealistą, uważam, że można. Spiker często zagłusza brzydkie przyśpiewki, jesteśmy w stanie (…) Idźmy dalej w rozwoju cywilizacyjnym, żeby tego nie było, takich prawdziwych zagrożeń – powiedział prezes Śląska.
A później zaskoczył słowami: – Te wielkie środki miejskie na Śląsk Wrocław to pewna forma zaspokojenia mieszkańców, i te 30-40 milionów złotych to nie jest duża kwota. To ułamek tego, co przekazuje się na kulturę.
Jezierski jest zdania, że kluby piłkarskie powinny uczyć kultury. Jego dawny kolega z szatni, Rafał Gikiewicz, wytknął mu jednak, że on przecież nigdy nie narzekał pod tym kątem na jakość dopingu z trybun.
– Ja się z tym nie zgadzam. Są walki bokserskie czy sztuki walki i nie ma tam wyzwisk, a ludzie przeżywają emocje. Doping powinien być nakierowany na własny zespół. Wolność słowa nie oznacza, że można kogoś obrażać, to się potem przekłada na internet, gdzie jest to znacznie groźniejsze. To zaczyna się też na stadionie. Uczenie kultury jest naszym obowiązkiem – zakończył Jezierski.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix