Miał rację Leszek Miller ubolewając, że Anna Maria Żukowska nie korzysta z szansy, jaką jest dla niej milczenie. My również żałujemy, że Pani poseł zmarnowała złotą okazję do niewypowiadania się. Tym razem polityczka Nowej Lewicy zabrała głos w sprawie zamknięcia sektora gości Legii przed meczem z Wisłą Kraków.
Przypomnijmy, Legia postanowiła wznowić bojkot kibiców Wisły Kraków, pod pretekstem konieczności remontu sektora gości. Wojskowi powołując się na pisma z Zarządu Zieleni, Policji oraz Prezydenta Warszawy oficjalnie zablokowali przyjazd zorganizowanej grupy kibiców Białej Gwiazdy na zaledwie 3 doby przed rozpoczęciem meczu. Więcej o tej sprawie przeczytacie TUTAJ oraz TUTAJ.
Trzeba sporej dawki naiwności, by sądzić, że bynajmniej nie jest to kontynuacja nieformalnego bojkotu kibiców Wisły, zapoczątkowanego latem 2023 roku. Kolejne kluby w 1. Lidze, pod naciskiem tzw. „kumatych” wymyślały najróżniejsze powody, byle tylko nie dopuścić do przyjazdu fanów z Krakowa. Apogeum tych wydarzeń miało miejsce w marcu tego roku, kiedy to Biała Gwiazda zbojkotowała spotkanie ze Śląskiem w odpowiedzi na zakaz wstępu swoich kibiców na stadion we Wrocławiu.
Żukowska popiera Legię. Nie chce „maczeciarzy” w Warszawie
Posypały się kary, walkowery i temat na jakiś czas przycichł, bo dotychczas każdy kolejny rywal klubu z Reymonta decydował się na wpuszczenie zorganizowanej grupy kibiców Wisły. Aż do teraz, gdy Legia załatwiła sprawę inaczej, decydując się na remont sektora gości.
Jak nietrudno się domyślić, pod Wawelem spotkało się to z powszechnym oburzeniem, w którym prym wiedzie Jarosław Królewski. W aktualnej stolicy z kolei panują zgoła inne nastroje. Anna Maria Żukowska, posłanka Nowej Lewicy, postanowiła odnieść się do sprawy i wypowiedzieć swoje zdanie. – Full support dla Legii. Nie potrzebujemy maczeciarzy w Warszawie – skomentowała.
Cóż, przykro nam, że Pani poseł nie posłuchała rady Leszka Millera, który mówił, że milczenie w jej przypadku nie jest złotem, a szansą. Równie dobrze moglibyśmy – stosując podobne uogólnienie do tego, po które sięgnęła ona sama – określić ją i cały jej polityczny obóz mianem komunistów. Byłaby to jednak zbyt daleko idąca, niesprawiedliwa i krzywdząca generalizacja. Moglibyśmy również być złośliwi i powiedzieć, że wykazała się błyskotliwością godnej innej Pani Żukowskiej (dawniej Mizgalskiej), która zasłynęła z jedzenia kamienia z czajnika.
Dlatego też, aby dać Pani Żukowskiej przykład, na tym poprzestaniemy i więcej pastwić się nie będziemy.