Łukasz Milik o pracy z Podolskim. „Nie jest odpowiedzialny za każdy transfer”

Marcin Ziółkowski

07 października 2026, 17:04 • 5 min czytania 1

Reklama
Łukasz Milik o pracy z Podolskim. „Nie jest odpowiedzialny za każdy transfer”

Górnik Zabrze w ostatnim sezonie zajął drugie miejsce w Ekstraklasie i wygrał Puchar Polski. Było to zwieńczenie znakomitej pracy wykonanej poza boiskiem. Łukasz Milik, a więc dyrektor sportowy niedawnego uczestnika eliminacji europejskich pucharów, w rozmowie z BeIN Sports wyjawił kilka szczegółów dotyczących swoich obowiązków zawodowych i realiów ostatniego okna transferowego.

Reklama

Milik: „Trzeba rozumieć rynek”

Łukasz Milik bardzo lubi swoją pracę, ponieważ każdy dzień to inne wyzwania. Jego celem jest przede wszystkim stworzenie korzystnego środowiska do rozwoju, w którym piłkarze zrobią krok naprzód. To w konsekwencji może dać klubowi zarobek, a pieniądze z potencjalnego transferu – szansę na kontynuowanie obranego kursu.

– Chcemy pokazać innym klubom, agentom i piłkarzom, że Górnik Zabrze to dobre miejsce dla zawodników do rozwoju. Mamy własną wizję, każdego dnia ludzie w klubie pracują, aby było lepiej. Nie zamierzamy na tym poprzestać.

Trener Michal Gasparik z reguły myśląc o potencjalnym nowym zawodniku Górnika, patrzy na niego przede wszystkim pod kątem przydatności do stylu gry w klubie. Pion sportowy spogląda na ewentualny transfer z trochę innej perspektywy. Powoduje to, że nic nie zostaje pozostawione przypadkowi, bo zawodnik prześwietlony jest z wielu stron.

– Trener ocenia gracza przede wszystkim pod kątem potrzeb zespołu, jak funkcjonuje na boisku, a my patrzymy na to czy ma potencjał, czy może się rozwinąć, jaką ma sytuację kontraktową oraz to, co jest możliwe w kontekście sytuacji klubu. Dlatego ważne są różne perspektywy. Nie decydujemy na bazie jednej osoby. Dyskutujemy o zawodniku, oceniamy najważniejsze aspekty i szukamy rozwiązania najlepszego dla zespołu, a także dla klubu jako całości (…)

Reklama

Dyrektor sportowy Zabrzan zwrócił też uwagę, że w ostatnim czasie Górnik musiał dokonać zmian pod kątem letniej rekrutacji zawodników. Wszystko to ze względów finansowych.

– Liczy się to, że na koniec mamy ten sam cel i chodzi o to, aby podejmować jak najlepsze decyzje dla Górnika. Dlatego też ta praca jest tak interesująca. Każda sytuacja jest inna, a rynek transferowy ciągle się zmienia. Gdybyśmy byli w innej sytuacji finansowej, powiedzmy pięć miesięcy temu, mielibyśmy do czynienia z zupełnie inną grupą zawodników. Prawdopodobnie droższymi zawodnikami z rynku. Ale w ciągu ostatnich kilku miesięcy, od maja do końca okna transferowego, musieliśmy dostosować naszą strategię.

Reklama

– Zaczęliśmy znacznie uważniej przyglądać się zawodnikom, którzy stwarzali możliwości, a także zawodnikom, którzy mogliby się tu rozwinąć. Wiedzieliśmy dokładnie jakiego gatunku graczy nam potrzeba. Każdy transfer ma swoją historię. Potrzeba dobrych kontaktów, relacji z innymi klubami, agentami, reprezentantami. Trzeba rozumieć rynek.

Jak współpracuje się z Lukasem Podolskim? Co wnosi do projektu Górnika Zabrze? Milik wyjawił, że to temat bardzo otwarty, choć podkreślił jedno. „Poldi” nie zatwierdza każdego transferu.

Reklama

– Współpracujemy blisko siebie, mamy też jasno okreśłone obowiązki. Omawiamy różne sytuacje i rynki. Lukas może być bardzo pomocny, gdy jego doświadczenie lub kontakty dają nam dodatkową perspektywę. Czasem daję mu listę graczy i proszę, aby przyjrzał im się bliżej.

– Momentami to on zwraca moją uwagę na coś, to relacja obustronna. Lukas nie jest jednak odpowiedzialny za każdy transfer. Mamy skauting, dział rekrutacji, końcowe decyzje podejmowane są w klubie. Jego doświadczenie, sieć kontaktów i rozumienie futbolu jest jednak bardzo wartościowe dla nas. To daje nam odmienną perspektywę i próbujemy wykorzystać to jak najlepiej dla Górnika.

Reklama

A jak to było z transferami Petera Federico i Paulo Bernardo? Górnik w tych przypadkach skorzystał z rynkowej okazji. Takie tematy pozwalają w praktyce wykazać się osobom głownodowodzącym w kwestii bardzo sprawnego działania.

– W obydwu przypadkach, chodziło o okazję, timing i kontakty. Nie pracowaliśmy nad nimi rok czy dwa. Był właściwy moment i byliśmy gotowi zadziałać. Czasem trzeba działać w bardzo krótkim oknie pracy. Znać rynek, mieć kontakty i działać bardzo szybko. Tak było z Federico i Paulo Bernardo. Wykorzystaliśmy przewagę chwili (…) Na szczęście udało nam się dopiąć obydwa ruchy.

Co skłoniło Górnika do tego, aby ściągnąć do siebie Kacpra Urbańskiego? Przede wszystkim świadmość tego, że to talent, który potrzebuje wrócić na znany sobie poziom. W Zabrzu byli pewni, że mają do tego warunki, aby zapewnić mu większy spokój.

Reklama

– Widzieliśmy gracza, który ma duży talent, ale jednocześnie potrzebował odpowiedniego otoczenia, właściwych ludzi wokół niego. Czasem młody zawodnik potrzebuje po prostu, aby ktoś mu zaufał, dał mu pewność siebie. Znaliśmy jego mocne punkty, wiedzieliśmy też w jaką stronę może pójść jego rozwój. Potrzebował przestrzeni, aby poczuć się bardziej komfortowo, gdzie będzie grać, rozwijać się i znów mieć pewność siebie.

– Widać, jak ważne jest środowisko w Zabrzu. Wsparcie jest bardzo silne i to miejsce, w którym zawodnik naprawdę czuje, że ludzie go wspierają. On wciąż jest młody, nie mamy potrzeby zbytnio wywierać na nim presji. Chcemy dać mu warunki do gry, rozwoju, aby pokazał co potrafi. Wierzymy, że razem pomożemy mu wrócić na poziom, na którym już był.

Reklama

Fot. Newspix

1 komentarz
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Liga Narodów

Efekt Ligi Narodów. Tak daleko od Euro w XXI wieku jeszcze nie byliśmy

AbsurDB
0
Efekt Ligi Narodów. Tak daleko od Euro w XXI wieku jeszcze nie byliśmy

Ekstraklasa

Reklama
Ekstraklasa

Raków był już dogadany na duży transfer. Kontuzja pokrzyżowała plany

Mikołaj Duda
2
Raków był już dogadany na duży transfer. Kontuzja pokrzyżowała plany
Ekstraklasa

Angel Rodado zagra dla… reprezentacji Polski? „To byłby zaszczyt”

Mikołaj Duda
22
Angel Rodado zagra dla… reprezentacji Polski? „To byłby zaszczyt”
Ekstraklasa

Wahan Biczachczjan: Nie chcę odchodzić z Legii. Wiem, na co mnie stać [WYWIAD]

Wojciech Piela
17
Wahan Biczachczjan: Nie chcę odchodzić z Legii. Wiem, na co mnie stać [WYWIAD]