Czesi mają swojego Jana Bednarka. Wyraźna porażka na Wembley

Maciej Piętak

06 października 2026, 22:47 • 4 min czytania 1

Reklama
Czesi mają swojego Jana Bednarka. Wyraźna porażka na Wembley

Dużo słów zasłużonej krytyki za mecz z Bośnią i Hercegowiną zebrał Jan Bednarek. Stoper reprezentacji Polski sprokurował rzut karny w końcówce spotkania, po którym straciliśmy gola i ostatecznie przegraliśmy. Podobnie „usatysfakcjonowani” mogą być czescy kibice po występie ich kapitana, Vladimira Coufala. Prawy obrońca w niegroźnej sytuacji wpakował piłkę do własnej bramki, co okazało się tylko wstępem do kolejnych trafień Anglików.

Reklama

Anglia – Czechy. Różnica klas

Jeśli ktoś liczył, że po wbiciu siedmiu bramek Chorwacji podopieczni Thomasa Tuchela podtrzymają tempo, srogo się przeliczył. W pierwszej połowie intensywność z obu stron nie była najwyższa, a na pierwszy strzał z obrębu pola karnego czekaliśmy ponad dwadzieścia minut.

Wcześniej oglądaliśmy dwie warte odnotowania próby – po jednej z każdej ze stron – i w obie zamieszany był Trent Alexander-Arnold. Najpierw boczny defensor Realu Madryt świetnie uderzył z rzutu wolnego, ale jeszcze lepszą paradą popisał się Hornicek. Chwilę później Anglik nie zrozumiał się na własnej połowie z Judem Bellinghamem, co wykorzystał Kral, który zwieńczył akcję płaskim, niecelnym strzałem.

Jeśli chodzi o ofensywne działania Czechów, to by było na tyle w tym meczu. Łącznie wygenerowali 0,17 xG. Siedem kontaktów z piłką w polu karnym przeciwnika. Nie pomógł także Ondrej Lingr z Korony Kielce, który zjechał do bazy w przerwie po słabej pierwszej połowie, ani wprowadzony z ławki Ondrej Zmrzly z Górnika Zabrze. A skoro przy polskich wątkach jesteśmy, niedługo po Lingrze boisko opuścił równie przeciętny były gracz zabrzańskiej ekipy, Lukas Ambros, natomiast Michal Sacek nie podniósł się z ławki, podobnie jak Vaclav Sejk, który w przeszłości zaliczył epizod w Zagłębiu Lubin.

Skupmy się jednak na meczu, chociaż do pewnego momentu działo się naprawdę niewiele. Czesi całkiem nieźle się bronili, choć też Anglicy wyglądali na nieprzesadnie zainteresowanych zwiększeniem tempa. A to i tak w zupełności wystarczyło na naszych południowych sąsiadów.

Reklama

Dwóch kapitanów z golem

W 27. minucie Harry Kane dośrodkował piłkę z prawej strony i wydawało się, że nic z tej akcji nie wyjdzie. Vladimir Coufal miał sytuację pod kontrolą, a atakowanie go odpuścił nawet Eberechi Eze. Tyle że kapitan czeskiej kadry… wpakował futbolówkę do własnej siatki.

Stojący tuż przed nim Hornicek pokazywał i zapewne też krzyczał, że piłkę można zostawić, czasu jest sporo i tak dalej. Kapitan wiedział lepiej. I zawiódł.

Reklama

Pewnie jakiś Pavel Pačul z Vešlo.cz już szykuje się do nagrania materiału, czemu stawia się na Coufala kosztem Sacka.

Wracając do meczu, trochę lepiej we wtorkowy wieczór na Wembley radził sobie angielski kapitan. Kane, rozgrywający swój 125. mecz w narodowych barwach, wyrównując rekord Petera Shiltona, uczcił ten jubileusz w należyty sposób – do asysty przy samobóju Coufala dołożył dwie bramki. Przed przerwą wykończył akcję Andersona i Rogersa, na którą można by patrzeć godzinami. Każdy z trzech panów (głosem Podolińskiego) kapitalnie zagrał z pierwszej piłki, co wystarczyło do rozmontowania czeskiej defensywy.

Z kolei niedługo po zmianie stron Kane skutecznie główkował po dośrodkowaniu Halla z rzutu rożnego. W obu przypadkach Czesi kryli napastnika Bayernu Monachium na radar, trzymając bezpieczny dystans, żeby przypadkiem nie zarazić się dobrą grą.

Niewiele brakowało, a Kane schodziłby z boiska hat-trickiem, ale na początku drugiej połowy trafił w poprzeczkę. Swoich okazji nie wykorzystali również Eze, Alexander-Arnold czy Bellingham, zatem Czesi wyjechali ostatecznie z Londynu z bagażem trzech goli.

Reklama

Trudno powiedzieć, że to najniższy wymiar kary, bo, tak jak pisaliśmy, Anglicy przesadnie nie forsowali tempa i wydaje się, że gdyby potrzebowali pięciu goli, to bez większego problemu by je strzelili. Mimo wszystko różnica klas była aż nadto widoczna, a po tym meczu Czesi są coraz bliżej spadku do dywizji B. Podopieczni Thomasa Tuchela są z kolei o krok od awansu do ćwierćfinału Ligi Narodów.

Anglia – Czechy 3:0 (2:0)

  • 1:0 – Vladimir Coufal 27′ (samobój)
  • 2:0 – Harry Kane 40′
  • 3:0 – Harry Kane 57′

Fot. Newspix

1 komentarz
Maciej Piętak

Liczy, pisze i komentuje - nie zawsze w tej kolejności. Studiuje matematykę, a wcześniej przewinął się przez redakcje 90minut, FutbolNews oraz Żyjemy Futbolem. Prywatnie kibic Wisły Kraków oraz Chelsea. Ma beznadziejny gust muzyczny, jeszcze gorsze poczucie humoru, ale tyle dobrego, że czasem napisze jakiś niezły tekst

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Euro U-21

Brzęczek o awansie na Euro: Piłkarski Bóg wyciągnął wnioski

Jan Broda
1
Brzęczek o awansie na Euro: Piłkarski Bóg wyciągnął wnioski

Inne reprezentacje

Reklama