Szymański nie ma prawej nogi, Bednarek to człowiek-nieszczęście. Noty Polaków

Patryk Idasiak

05 października 2026, 23:42 • 6 min czytania 14

Reklama
Szymański nie ma prawej nogi, Bednarek to człowiek-nieszczęście. Noty Polaków

Wszystko zwiastowało nam kolejny nudny remis 0:0 z Bośnią i Hercegowiną. Gospodarze nie potrafili oddać nawet celnego strzału. Ale wtedy Jan Bednarek stwierdził, że nie może tak być i postanowił podarować przeciwnikom rzut karny. W ataku brakowało nam chyba wszystkiego, a Sebastianowi Szymańskiemu na pewno prawej nogi. Oto nasze oceny. 

Reklama

Liga Narodów. Oceny Polaków za rewanż z Bośnią

Chyba już na dobre skończyliśmy granie trójką stoperów, a Przemysław Wiśniewski po złomowaniu od Viktora Gyokeresa i formie prezentowanej w Widzewie – na razie nie ma czego szukać. Wyklarował się za to nowy środkowy pomocnik – trzeci raz z rzędu od początku zagrał wysoko oceniany Wiktor Nowak. Ale już Karol Świderski (absolutnie beznadziejny z Rumunią) – miejsce w składzie zachował. Największy brak to oczywiście pauza za kartki Roberta Lewandowskiego. W jego miejsce pojawił się Mateusz Żukowski i wziął na klatę ciężki numer – dziewiątkę.

BRAMKARZ:

Marcin Bułka – 5

Trudno go winić za wpuszczonego karnego. Wściekał się, bo dobrze wyczuł Ivana Basicia, lecz był to mocny i precyzyjny strzał. Kilka razy wychodził i udanie piąstkował, nie nawalił na przedpolu. Raz uciekła mu piłka, ale nic takiego się nie stało. Tak naprawdę miał… zero czystych obron. Odbił jeden strzał, choć i tak nie byłoby bramki, bo napastnik rywali pomógł sobie ręką, więc w statystykach tego nie ma. Podobnie nie ma tam „strzału” Kiwiora, który był bliski swojaka. Mimo wszystko po prostu zrobił to, co miał zrobić.

OBROŃCY:

Matty Cash – 6

Reklama

To był nasz najlepszy zawodnik. Jeśli nie wierzycie, to dobrze odpalić sobie pierwsze 45 minut. Dał dwa piękne, crossowe przerzuty i przede wszystkim bardzo dobrze pilnował się w defensywie, oddał też jeden strzał, choć akurat średnio mu wyszedł. Wiedział, kiedy się włączyć. Tym razem bywał częściej w ataku niż ostatnio (zresztą miał podobną liczbę kontaktów, co Frankowski po 1 poł.).

Bośniacy nie przedzierali się jego stroną, a i zdarzyło mu się w drugiej połowie dwa razy świetnie zbiec do środka i uprzedzić napastnika w dosłownie ostatniej chwili. Naprawdę zero pretensji do Matty’ego za to spotkanie. Żal, że musiał zejść z kontuzją, bo dobrze wyglądał.

Jan Bednarek – 2

Ten człowiek ma w sobie jakiś gen nieszczęścia. Nawet jak Bośniacy nie grali jego stroną, tylko bardziej pomiędzy Kiwiorem a Frankowskim, to i tak potrafił coś spierdzielić. Zaczynamy wierzyć w teorię, że przyciąga podobne sytuacje. Bo przecież dobrze grał na wyprzedzenie, wygrywał główki. Tylko że później w kompletnie niewytłumaczalny sposób zapomniał, że to nie lata 80., a kamera jest w stanie zarejestrować trzymanie kogoś wpół. Przecież wystarczyło być blisko przeciwnika, a on go ordynarnie złapał za chabety.

Reklama

Mecz zmierzał w stronę nudnego 0:0, Bośniacy nie oddali przy tym ani jednego strzału, bo wszystko ładowali obok albo ponad bramką. A on postanowił, że nam go przegra.

Jakub Kiwior – 3

Tak jak Bednarek przyciąga nieszczęście, tak Kiwior był w tym meczu w czepku urodzony. Prawie wpakował sobie samobója, później to jemu uciekł Tabaković, kiedy mieliśmy farta ze spalonym, a następnie jeszcze w innej sytuacji przegrał pozycję przy dobitce, tylko uratował go asekurujący Bednarek. No i do tego za często nerwowo było po lagach granych pomiędzy Frankowskiego a Kiwiora właśnie. Komunikacja, panowie. Na plus wygrane główki i dużo wybić. Ocena wyżej od kolegi z obrony, bo lepiej mieć stopera, który kilka razy powie sobie „ufff”.

Przemysław Frankowski – 3

Reklama

Za grę w ataku solidna piątka, a za grę w obronie pała. No to wyciągamy średnią. Chyba należałoby mu nadać ksywę „Radar”, bo praktycznie za każdym razem był metr od przeciwnika na skrzydle. Tak łatwo wszystko przepuszczał, że pewnie ruletą nabrałby go tego wieczoru słoń Dumbo. Puszczał swoją stroną jak ten słynny ochroniarz na stadionie Tottenhamu. Za to z przodu… oddał dwa groźne uderzenia, robił też miejsce Nicoli Zalewskiemu. Tylko, że obrońca ma przede wszystkim bronić.

Franek jak zawsze, metr od przeciwnika. 

POMOCNICY:

Wiktor Nowak – 5

Reklama

Miał trudne wejście w mecz. Nie był już tak widoczny jak z Rumunią czy Szwecją. Jakby bał się trochę po dwóch niecelnych zagraniach pod nogi przeciwników, które mogły napędzić kontry. Potem się rozkręcił – to on znalazł prostopadłym podaniem Świderskiego. Zrobił też jedną godną zapamiętania akcję, kiedy zaczął wszystko od czystego odbioru, a skończył strzałem. Nie podejmował tylu bezpośrednich pojedynków – jak ze Szwecją było go pełno w walce – tak tutaj miał tylko 4/6. Było po prostu w porządku.

Piotr Zieliński – 4

Jakiś nieswój był tego wieczoru nasz kreator. Wolno doskakiwał do przeciwników, nie kontrolował pleców, gdzie co chwilę zbiegali bośniaccy pomocnicy po piłkę. Lepiej wyglądał w drugiej połowie, gdzie już częściej wychodził do gry i wreszcie przypomniał sobie, że ma na sobie opaskę kapitana. Podsumowaniem występu „Zielka” niech będzie sytuacja z 90. minuty, kiedy chciał ruletą czy czymś podobnym wykiwać Bośniaków, a wykiwał się sam. Bardzo dużo strat jak na niego – aż sześć. Na pewno takiemu technikowi nie pomagał stan murawy.

Sebastian Szymański – 3

Reklama

Prawa noga, żeby wsiadać nią do tramwaju. Kiedy należało załadować z całej pety i można było zapytać jeszcze w który róg, to kopnął tak, że nie otworzyłby niedomkniętych drzwi, gdyby niósł w ręku dwa piwa. Pomagał w obronie, ale w ataku było go mało, tylko 3/10 udanych podań progresywnych, czyli tych realnie napędzających akcję. Raz fajnie sklepał z Zielińskim, ale było tego za mało. I to dużo za mało.

Szymański przez trzy miesiące powinien na treningach ładować tylko prawą nogą… 

Nicola Zalewski – 5

Reklama

Jak to on, wygrał kilka pojedynków. W zasadzie ciągle robił to samo, a i tak potrafił na to nabierać. To duża sztuka, by wiedzieć, kiedy dryblingu się podjąć. Może był mało precyzyjny przy dośrodkowaniach. No i nie oddał żadnego, nawet niecelnego strzału, co może być w jego przypadku zaskakujące. Odzyskał za to sporo piłek – aż sześć. Przynajmniej próbował coś wykreować i stworzyć indywidualną przewagę. Możemy jedynie mieć pretensje, że robił to za rzadko, bo przecież mu wychodziło.

NAPASTNICY:

Mateusz Żukowski – 4

Widać, że jest silny. Kilka razy potrafił utrzymać się przy piłce, odegrać, oddał trzy strzały. Miał ogromnego farta, że sędzia nie podyktował karnego za jego kopnięcie. „Popisał” się wyjątkową nieuwagą. Szczęście, że był w tej sytuacji spalony. Zresztą, „Żuko” miał strach w oczach, kiedy sędzia nasłuchiwał komunikatu z VAR. Nie był to tak dobry mecz, jaki rozegrał ze Szwedami, gdzie głębiej wychodził po piłkę i odgrywał w zasadzie wszystko dobrze. Tutaj przeplatał 50/50 straty z udanymi odegraniami.

Karol Świderski – 3

Reklama

Momentami mieliśmy wrażenie, że więcej czasu spędza na ziemi niż w pozycji stojącej. Miał doskonałą sytuację, ale ją zepsuł. No i – na leżąco, a jakże – mógł zanotować asystę do Szymańskiego. Na pewno nie można mu odmówić waleczności, bo pobrudził sobie spodenki, niemniej wydawało nam się, że ciągle jest źle ustawiony przy dośrodkowaniach. Może taki był cel, trudno wyrokować, natomiast a to piłka trafiła go w kant głowy, innym razem był w rozkroku. Zalewski wygrywał pojedynki, a potem nie mógł znaleźć Świderskiego na wprost bramki.

REZERWOWI:

Norbert Wojtuszek – 4

Bardzo dobrze zaczął, od agresywnej gry. Raz się nawet tak poprzebijał z piłką, że wykreował nam dobrą szansę. Ale… na tym poprzestał. W końcówce już dał się zapamiętać głównie z fauli i tego, że przeciwnicy nabijali sobie na nim czas.

Marcel Reguła – 3

Reklama

Dokładnie to samo, ale chyba nawet gorzej. Bo zaczął od naprawdę fajnego odbioru, ale się zapędził. Później, kiedy trzeba było podawać do Pietuszewskiego, to tego nie zrobił. Było go bardzo mało, w ponad pół godziny zanotował zaledwie 10 kontaktów z piłką, gdzie teoretycznie w końcówce goniliśmy wynik i dominowaliśmy. Portal Whoscored podaje, że wykonał raptem dwa podania, Sofascore to potwierdza. Jedno celne, jedno niecelne. Na 10 kontaktów z piłką pięć to utracone posiadanie. Nie brzmi to dobrze.

Reszta grała zbyt krótko, choć Pietuszewski chyba i tak zrobił więcej niż Reguła, bo przynajmniej wywalczył rzut wolny.

Fot. Newspix

Reklama
14 komentarzy
Patryk Idasiak

Jeżeli akurat nie pisze o piłce nożnej, to na pewno o niej czyta lub z kimś o niej rozmawia. Człowiek paradoksów, bo z jednej strony ma zarośnięte pajęczyną, osławione zero tituli, a z drugiej... mnóstwo tituli w ostatnich latach. Co to oznacza? Że mocniej bije jego serce, gdy na bramkę strzela Kamil Grosicki lub Erling Haaland. Ten mniej znany z rodziny Idasiak. Pogadasz z nim o filmowych klasykach lub starych teleturniejach. Uważa "Lot nad kukułczym gniazdem" za najwybitniejsze dzieło w historii. Chciałby zagrać kiedyś w "Milionerach", ale paraliżuje go możliwość ośmieszenia się na pierwszym pytaniu dotyczącym kulinariów. Może się przełamie, daj mu Boże.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Liga Narodów

Reklama