Bułka ocenia defensywę. „To nie oznacza, że nie umiemy bronić”

Antoni Figlewicz

04 października 2026, 17:45 • 3 min czytania 1

Reklama
Bułka ocenia defensywę. „To nie oznacza, że nie umiemy bronić”

Hierarchia w gronie naszych bramkarzy zaczyna przypominać stałą strukturę. Marcin Bułka jest pierwszym wyborem Jana Urbana podczas trwającego zgrupowania i również w starciu z Bośnią i Hercegowiną to golkiper saudyjskiego NEOM stanie między słupkami Biało-Czerwonych. Przed spotkaniem w Zenicy Bułka spotkał się z dziennikarzami i przyznał, że wieńczący zgrupowanie mecz będzie dla naszego zespołu bardzo ważny.

Reklama

– Może najważniejszy – ocenia nasz bramkarz.

Przyznaje też, że do miejsca między słupkami polskiej bramki prowadziła go niełatwa droga. – Czuję się dobrze, a wróciłem po poważnej kontuzji. Mija rok, odkąd chodziłem o kulach, a teraz wychodzę na mecze kadry i mogę grać w pierwszym składzie. Cieszę się z każdej minuty – przyznaje Bułka.

Marcin Bułka naszą „jedynką”. W kadrze w końcu mógł poczuć się pewnie

Obchodzący dzień przed spotkaniem swoje 27. urodziny bramkarz pokusił się również o krótką analizę zbliżającego się meczu z Bośnią. Bośnią, która – jak z pełnym przekonaniem stwierdzili niektórzy dziennikarze – będzie chciała wygrać…

– Nie dziwi mnie, że Bośniacy chcą wygrać mecz, ciężko, żeby było inaczej – zaczął Bułka. – Graliśmy już tydzień temu, nie udało się wygrać po… całkiem dobrym spotkaniu z naszej strony. Wiadomo, że Bośnia to nie jest łatwy teren, ale i my myślimy śmiało o trzech punktach – stwierdził.

Reklama

Wrócił także w swoich wypowiedziach do meczu z Rumunią, który dla naszej kadry był wyjątkowo udany i może napawać optymizmem przed starciem w Zenicy.

– Rumunia? Nie codziennie strzela się sześć bramek, fajnie, że nie cieszyliśmy się po prostu z wygranej i zdobywaliśmy kolejne gole. Jeżeli wygrywa się 6:0, to nie ma znaczenia, w ilu gra rywal, wiele było takich spotkań, w których osłabienie nie znaczyło wcale wiele. To dobry, wysoki wynik – zaznaczył Bułka, który zwracał uwagę na to, że takie rezultaty trzeba po prostu doceniać.

Co ze stałymi fragmentami. „To nie oznacza, że nie umiemy bronić”

Nasz bramkarz zmierzył się też z pytaniem dotyczących stałych fragmentów gry, które mają się dawać we znaki obrońcom reprezentacji Polski i jemu samemu. Czy faktycznie mamy z tym elementem gry problem?

– W piłce więcej się ostatnio strzela ze stałych fragmentów gry, widzimy, że koncepcja na ich rozegranie jest zupełnie inna niż kiedyś. To że tracimy po nich bramki, nie oznacza, że nie umiemy bronić. Błędy się zdarzają i po stałym fragmencie, i z gry – twierdzi Bułka, niejako broniąc kolegów z bloku obrony.

Reklama

– Warto zauważyć, że graliśmy już raz z dobrą w stałych fragmentach Bośnią i udało się w tych sytuacjach wybronić – dodał golkiper.

Czy uda się również w Zenicy? Odpowiedź na to pytanie poznamy dopiero w poniedziałkowy wieczór, kiedy nasi kadrowicze zamkną zgrupowanie. Pierwszy gwizdek meczu z Bośnią i Hercegowiną wybrzmi o 20:45.

Fot. Newspix

Reklama
1 komentarz
Antoni Figlewicz

Wolałby pewnie opowiadać komuś głupi sen Davida Beckhama o, dajmy na to, porcelanowych krasnalach, niż relacjonować wyjątkowo nudny remis w meczu o pietruszkę. Ostatecznie i tak lubi i zrobi oba, ale sport to przede wszystkim ciekawe historie. Futbol traktuje jak towar rozrywkowy - jeśli nie budzi emocji, to znaczy, że ktoś tu oszukuje i jego, i siebie. Poza piłką kolarstwo, snooker, tenis ziemny i wszystko, w co w życiu zagrał. Może i nie ma żadnych sportowych sukcesów, ale kiedyś na dniu sąsiada wygrał tekturowego konia. W wolnym czasie głośno fałszuje na ulicy, ale już dawno przestał się tego wstydzić.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Liga Narodów

Reklama