Decyzja sędziego o rzucie karnym dla Biało-Czerwonych i wyrzuceniu zarazem z boiska Radu Dragusina wzbudziła niemałą konsternację nawet wśród polskich kibiców. Eksperci są jednak w tym przypadku jednomyślni – ocena Ursa Schnydera była jak najbardziej prawidłowa. Były rumuński arbiter międzynarodowej stwierdził, że piłkarz o takim doświadczeniu nie może popełniać tak prostych błędów. Nieco bardziej kompleksowo sprawę wyjaśnił Rafał Rostkowski.
„Niewybaczalny błąd”. Ale nie sędziego
Koncert strzelecki w meczu z Rumunią Biało-Czerwoni rozpoczęli od trafienia Roberta Lewandowskiego z rzutu karnego. Chwilę wcześniej kapitan reprezentacji Polski sam wywalczył jedenastkę. Faulujący Radu Dragusin został dodatkowo ukarany czerwoną kartką. Nawet wśród polskich kibiców pojawiały się głosy krytyki dotyczącej decyzji sędziego Ursa Schnydera. Eksperci przekonują jednak, że szwajcarski arbiter podjął właściwą decyzję. Taką opinię w programie GSP Live wyraził choćby były rumuński sędzia międzynarodowy, Adrian Porumboiu.
Yeah, that can’t be brushed off as just a “touch”. They are both running, dragusin clearly extends his hand and pushes him (i can see that he also put his wrist on his back).
Also, Dragusin never plays the ball, his intention is not to protect the ball for the goalkeeper and he… pic.twitter.com/bnPFHd22bG— Vlad_12 (@IVlad_12) October 2, 2026
– Niestety, błąd jest niewybaczalny. Dragusin naciska na przeciwnika, będąc ostatnim obrońcą. Nie ma co komentować tej decyzji, jest prawidłowa – rzut karny i czerwona kartka. Niezależnie od tego, co byśmy uważali. Można mówić, że nie było tu nadmiernej siły ani gwałtowności. Zwykły podmuch wiatru nie mógłby go powalić. W powtórce było jasno widać, że on sam nie wiedział, co mu chodziło po głowie. To była piłka z 50-60 metrów, miał czas na ustawienie się. Można by wiele mówić, ale błąd istnieje – mówił 76-latek.
– Elegancko można to nazwać nieostrożnością. Ale to faul i czerwona kartka, nie ma o czym dyskutować. Trudno wytłumaczyć, biorąc pod uwagę jego doświadczenie, że dopuścił się takiej lekkomyślności. Ściśle rzecz biorąc, w świetle przepisów nie mamy o czym rozmawiać. Mnie również jest z tego powodu przykro, ale czym innym jest współczucie, a czym innym przestrzeganie przepisów gry. Żeby zawodnik z takim doświadczeniem w takiej fazie meczu zrobił coś takiego… Nie ma czego dodawać – dodał sędziujący w latach 1976-97 Porumboiu.
DZIEWIĘĆDZIESIĄTY GOL LEGENDY W REPREZENTACJI POLSKI!
🔴 📲 OGLĄDAJ ▶️ https://t.co/4gL2DhzR6A pic.twitter.com/ypU1Jxsp3F
— TVP SPORT (@sport_tvppl) October 2, 2026
Dragusin zabrał głos
Defensor Fiorentiny nie miał pretensji do sędziego – z pokorą akceptował jego decyzję. Po meczu 24-latek mógł jedynie przeprosić kibiców:
– Trudno tu wiele mówić, jestem rozczarowany tym, jak rozegrałem tę sytuację. Osłabiłem zespół, co miało duży wpływ na końcowy wynik. To był trudny moment, naprawdę brakuje mi na to słów. Ciężko się gra w dziesiątkę. Chłopaki musieli zmierzyć się z bardzo trudnym zadaniem. Musimy razem wyjść z tej sytuacji, zaakceptować ją i zająć się pracą. Musimy wziąć odpowiedzialność, razem z trenerem, w którego wciąż wierzymy. Jesteśmy drużyną zarówno w dobrych chwilach, jak i w te złe wieczory.
– Zawiedliśmy naszych fanów, przepraszamy ich. Musimy zacząć w pełni od nowa i wykorzystać nasze atuty. Takie chwile dają nam okazję do refleksji, zrozumienia, co zrobiliśmy źle, do bycia bardziej zdeterminowanymi i pewnymi siebie w tym, co robimy. Rozumiemy gniew i rozczarowanie, sami jesteśmy bardzo źli i rozczarowani tym, jak się dzisiaj zaprezentowaliśmy. Mogę poprosić kibiców jedynie o wsparcie, postaramy się zrehabilitować w rewanżu ze Szwecją – mówił cytowany przez portal „as.ro”.
…
Bardziej kompleksowo od Porumboiu decyzję Schnydera na łamach „sport.tvp.pl” wyjaśnił ekspert sędziowski tej stacji, Rafał Rostkowski:
– Obrońca będący w takiej sytuacji i przed takim wyborem musi sobie zdawać sprawę, że sędzia może podyktować rzut karny i pokazać czerwoną kartkę. Bez względu na to, czy obrońca zaatakuje napastnika barkiem, nogą, ręką, mocno, średnio, mocno, delikatnie, czy może ledwie go trąci. Kluczowe w takich sytuacjach jest to, że obrońca nie ma możliwości zagrać piłki – nie walczy o nią ani nie walczy o pozycję przy piłce. Kluczowe jest też to, czy faul jakąkolwiek częścią ciała jest skuteczny – czyli, czy przerywa akcję. Faul Rumuna był skuteczny.
– Dragusin, widząc mijającego go Lewandowskiego, wyciągnął rękę przed siebie. Najpierw uczynił z tej ręki barierkę utrudniającą bieg za piłką, a po chwili płynnym ruchem delikatnie go trącił. To wystarczyło. Jak mawia szef sędziów FIFA Pierluigi Collina (…) i wielu czołowych instruktorów sędziowskich na całym świecie – „Small touch, big impact”, czyli „Mały dotyk o wielkim znaczeniu”.
Świetna decyzja sędziego! Ewidentny faul ręką i ewidentna czerwona kartka, bo ten faul pozbawił Roberta Lewandowskiego możliwości oddania strzału z akcji.
— Rafał Rostkowski (@RafalRostkowski) October 2, 2026
Karny to jedno, ale kibiców zastanawiało, dlaczego Dragusin zarazem wyleciał z boiska. Rostkowski wyjaśnia arbitra decyzję następująco:
– Faul Dragusina musiał zostać ukarany czerwoną kartką, ponieważ Rumun sfaulował Polaka nie próbując zagrać piłki, nie mając nawet możliwości zagrać ją jakkolwiek. Zasada o unikaniu podwójnego karania w polu karnym może być stosowana wyłącznie wtedy, gdy zawodnik drużyny broniącej ma możliwość zagrać piłkę i próbuje ją zagrać, jednak popełnia faul pozbawiając rywala oczywistej możliwości zdobycia bramki. Dragusin pozbawił Lewandowskiego takiej możliwości, gdy sam nie miał żadnych szans na zagranie piłki.
– Fakt, że decyzja wzbudza wątpliwości, czy nawet krytykę ze strony części polskich kibiców, może wynikać z faktu, że w Polsce niektórzy trenerzy wręcz uczą piłkarzy blokowania rywali dokładnie w taki sam sposób (sprzeczny z „Przepisami gry”!!!) – zakończył.
Rumunia to jedyny zespół w dywizji B Ligi Narodów, który rozegrał już trzy mecze i nie zdobył w nich choćby punktu. Do przedostatniej w tabeli grupy IV Polski piłkarze Gigiego Hagiego tracą cztery punkty. Rewanżowe starcie ze Szwecją rozegrają w poniedziałek 5 października o 20:45 czasu polskiego w Bukareszcie. Równolegle Biało-Czerwoni mierzyć się będą w Zenicy z Bośnią i Hercegowiną.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
fot. Newspix