Gigantyczny skok Polski w rankingu UEFA

AbsurDB

Autor:AbsurDB

01 października 2026, 16:33 • 6 min czytania 11

Reklama
Gigantyczny skok Polski w rankingu UEFA

Polski klub pokonał rywala w rozgrywkach UEFA toczonych w pełni w systemie przegrywający odpada. Zdarzyło się tak po raz pierwszy od… 2003 roku, gdy Rasiak strzelał Hercie, a Frankowski – NEC Nijmegen. Tym razem chodzi o kobiecą drużynę Czarnych Sosnowiec, która rozgromiła rywali w Pucharze Europy i awansowała do 1/8 finału. To nowe rozgrywki, oczywiście znacznie mniej ważne od Ligi Mistrzyń. Liczą się jednak do rankingu UEFA. Dzięki temu nasza Ekstraliga kobiet zanotowała w nim gigantyczny skok.

Reklama

Poszliśmy w górę aż o siedemnaście pozycji!

Sukcesu Czarnych Sosnowiec w europejskich pucharach

W męskiej piłce klubowej ekscytujemy się tym, że w zapomnienie odeszły okropne czasy, gdy w rankingu UEFA Ekstraklasa zajmowała trzydzieste miejsce w Europie. Tymczasem w kobiecej piłce jest jeszcze gorzej. A właściwie było. Ekstraliga kobiet rozpoczynała ten sezon z… 33. miejsca. Przed nami były nawet ligi luksemburska i litewska, a Bośnia i Albania były o ponad dziesięć miejsc nad Polską. O siedemnaście lokat nad nami była Islandia.

Dlatego gdy zawodniczki Czarnych Sosnowiec (wbrew temu, co sugeruje nazwa, to drużyna żeńska) trafiły na mistrza Islandii, nastroje nie były najlepsze. Tymczasem nasza drużyna wprost rozbiła rywalki, już w pierwszym wyjazdowym meczu, wygranym 6:2, zapewniając sobie awans do zasadniczej fazy Pucharu Europy. Ale skąd tam się wzięliśmy i co to za rozgrywki?

Tak niska (trzydziesta trzecia) pozycja w rankingu lig kobiecych oznacza, że w europejskich pucharach startuje tylko jedna drużyna znad Wisły. W dodatku rozpoczyna już od pierwszej rundy eliminacji Ligi Mistrzyń. Zawodniczki Czarnych rozprawiły się w niej z gruzińskim Nike Lusso i irlandzkim Athlone. W drugiej rundzie poradziły sobie także z cypryjskim Apollonem (po rzutach karnych) i słowackim Spartakiem Myjava.

Reklama

Dało to Sosnowiczankom prawo gry bezpośrednio o awans do fazy ligowej. W niej mogłyby się już mierzyć z takimi potęgami, jak FC Barcelona. Niestety, belgijskie OH Leuven okazało się zbyt mocne. Na szczęście UEFA postanowiła rozwijać kobiecą piłkę i w zeszłym roku rozegrano pierwszą edycję Pucharu Europy. To taki odpowiednik dawnego Pucharu UEFA wśród mężczyzn: rozgrywki drugiej kategorii dla drużyn, dla których zabrakło miejsca w Champions League. To właśnie do Pucharu Europy trafiają zespoły, które odpadły w ostatniej rundzie eliminacji Ligi Mistrzyń.

Czy Klaudia Miłek jest Karolem Czubakiem kobiecej kadry?

Nadzieje na dobry występ nie były jednak zbyt duże, bo polski zespół wystartował w eliminacjach Pucharu Europy z… najniższym współczynnikiem klubowym spośród wszystkich uczestników! Losowanie było dość szczęśliwe, ale islandzki Breidablik to znana w futbolu kobiecym marka. Kilka lat temu grał w fazie grupowej Ligi Mistrzyń, a w 2020 roku był nawet w 1/8 finału. Dawniej potrafił nawet znaleźć się w czołowej ósemce Europy. U wszystkich bukmacherów faworytkami pierwszego meczu były nasze przeciwniczki.

Tymczasem już w pierwszej połowie Polki prowadziły aż 4:0 i kwestia awansu właściwie była rozstrzygnięta. Ostatecznie skończyło się na wyniku 6:2. Dwa gole strzeliła Łotyszka Karlina Miksone, od lat grająca w Polsce. Aż czterema trafieniami popisała się natomiast Klaudia Miłek. Zawodniczka jest królową strzelczyń ostatniego sezonu Ekstraligi, a mimo tego nie zagrała w dorosłej reprezentacji. Trudno wygryźć z kadry Ewę Pajor! W rewanżu Miłek spudłowała z rzutu karnego, ale był on formalnością. Zresztą Czarni wygrali po golu najlepszej pomocniczki poprzedniego sezonu, Patrycji Sarapaty.

Reklama

Co ciekawe, była to pierwsza wygrana polskiego klubu w rozgrywkach UEFA prowadzonych wyłącznie w prawdziwym pucharowym systemie „przegrywający odpada” (bez żadnych faz ligowych czy grupowych) od 15 października… 2003 roku, gdy Dyskobolia wyeliminowała Herthę Berlin, a Wisła Kraków – NEC Nijmegen w starym Pucharze UEFA.

Zaczynają się prawdziwe schody

Puchar Europy kobiet to bowiem jedyne dziś rozgrywki, w których jest wyłącznie drabinka pucharowa. Jak w starym, dobrym Pucharze Zdobywców Pucharów. Z wyliczeń na stronie UEFA Women’s Champions League Information wynika, że Czarni zarobili już w tegorocznych rozgrywkach od UEFA 450 tysięcy euro. W porównaniu do stawek w męskim futbolu to niewiele (choć wciąż więcej, niż za ten sezon otrzyma za grę w Europie Legia). W kobiecym więcej zyskały tylko uczestniczki Ligi Mistrzyń.

Reklama

Niewiele więcej zarobiły w zeszłym roku… zwyciężczynie Pucharu Europy. Hacken otrzymał przelew na 520 tysięcy euro, co… nie wystarczyło nawet na pokrycie kosztów udziału w tych rozgrywkach.

Co dalej? W 1/8 finału Polki muszą trafić na którąś z rozstawionych drużyn. Wśród rywalek są (w nawiasie miejsce w rankingu Elo kobiet):

  • Wolfsburg (9.)
  • Eintracht (11.)
  • Hammarby (13.)
  • Brann (21.)
  • Ajax (28.)
  • Sparta Praga (47.)
  • Real Sociedad (49.)
  • Rosenborg (59.)

Biorąc pod uwagę, że drużyna Czarnych klasyfikowana jest na 138. miejscu, przed nami z pewnością trudne zadanie, ale z takimi Polki już się w tym sezonie kilkukrotnie uporały. Losowanie odbędzie się w piątek, a mecze 28 lub 29 października oraz 10 lub 11 listopada.

Gigantyczny skok w rankingu UEFA

Niezależnie jednak od tego, jak potoczy się dalej ten sezon, wyniki Czarnych w fenomenalny wręcz sposób podbudowały ranking Polski. Za dwie wygrane z drużyną z Islandii (która, przypomnijmy, wyprzedzała nas o 17 miejsc) i awans otrzymaliśmy aż 4,5 punktu do rankingu UEFA. To tyle, ile łącznie zyskaliśmy w trzech sezonach 2022/23-2024/25 razem wziętych!!! Łącznie z premią za eliminacje Ligi Mistrzyń mamy już za ten sezon aż osiem oczek, a więc dokładnie tyle, ile zdobyliśmy sumarycznie w poprzednich pięciu latach!

Reklama

Nasze punkty, jak wśród mężczyzn, dzielone są przez liczbę naszych klubów w pucharach, a więc przez… jeden. Pozwala nam to wyprzedzić paru rywali. A nawet więcej niż paru. Wielu. Bardzo wielu. A konkretnie zaliczyliśmy skok o siedemnaście pozycji. Jesteśmy już na szesnastym miejscu, nawet nad Islandią. I o ile jakichś fantastycznych wyników nie zanotuje Spartak Myjava, niżej już nie spadniemy. Trudno mi znaleźć przypadek, by jakiś kraj odnotował tak olbrzymi skok w rankingu UEFA. Obojętnie, czy wśród kobiet, czy mężczyzn!

Będzie jak w męskiej piłce?

W dodatku ten sezon będzie się za nami ciągnął w rankingu przez kolejne pięć lat. Jak dobrym wynikiem jest osiem punktów, niech świadczy fakt, że niemiecka Bundesliga zdobyła w sezonie 2024/25 8,333 punktu, a więc niewiele więcej. Oczywiście były to nieco inne czasy, bez Pucharu Europy, ale wynik jest świetny.

Reklama

16. miejsce w rankingu lig oznacza, że za dwa sezony mistrzynie Polski wystartują od drugiej rundy eliminacji Ligi Mistrzyń, a drugi nasz klub będzie mógł grać w Pucharze Europy. Dobrze, żeby wśród nich była ekipa Czarnych Sosnowiec, bo także w rankingu klubowym zaliczy ona pokaźny awans. Z tym może być jednak trudno, bo Ekstraliga ma podobny kłopot, jak Ekstraklasa, choć obie są przez to bardzo ciekawe. Otóż od czasu covidu nikt nie obronił tytułu mistrzyń Polski. Kolejno zdobywały tytuł:

  • 2020: Górnik Łęczna
  • 2021: Czarni Sosnowiec
  • 2022: UKS SMS Łódź
  • 2023: GKS Katowice
  • 2024: Pogoń Szczecin
  • 2025: GKS Katowice
  • 2026: Czarni Sosnowiec

Kobieca piłka klubowa w Polsce zaczyna zatem doświadczać tego samego, co męska. Zarówno rzeczy dobrych, jak i złych.

Fot. Newspix.pl

Reklama
11 komentarzy
AbsurDB

Kocha sport, a w nim uwielbia wyliczenia, statystki, rankingi bieżące i historyczne, którymi się nałogowo zajmuje. Kibic Górnika Wałbrzych.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Piłka nożna

Reklama