Bartosz Mazurek nie traci czasu z kadrą U-21. Szwecja znów na kolanach

Przemysław Michalak

30 września 2026, 20:11 • 3 min czytania 25

Reklama
Bartosz Mazurek nie traci czasu z kadrą U-21. Szwecja znów na kolanach

Reprezentacja Polski U-21 ani myśli spuszczać z tonu. Szła jak burza w eliminacjach do młodzieżowego EURO i nadal. Szwecja ponownie nie miała z nami szans, choć tym razem uniknęła absolutnej kompromitacji i przyjęła „zaledwie” trzy sztuki. 

Reklama

Kadra Jerzego Brzęczka w eliminacjach rozpycha się łokciami – jako jedyna wygrała wcześniej komplet ośmiu meczów. Mimo to przed finiszem nie miała jeszcze żadnej pewności co do przepustek na turniej finałowy. Nawet dzisiejsze pokonanie Szwedów niczego nam nie gwarantowało w kontekście pierwszego miejsca i awansu, bo Włosi potknąć się na Armenii mogą dopiero w czwartek. Sytuacja była oczywiście dość komfortowa, ale jednak nie sielankowa.

Bartosz Mazurek bohaterem reprezentacji U-21. Szwecja znów pokonana

W październiku ubiegłego roku rozbiliśmy Szwedów na wyjeździe aż 6:0, więc mogło się wydawać, że mecz u siebie tym bardziej będzie formalnością. To już jednak zupełnie inne drużyny. W biało-czerwonych szeregach z tamtego spotkania od początku wystąpiło sześciu zawodników. W szwedzkich – zaledwie jeden jedyny w osobie stopera Olle Samuelssona z Hacken. Do tego goście zmienili ustawienie, przechodząc w tym czasie z trójki stoperów na klasyczną czwórkę z tyłu.

Aktualnie największą gwiazdą młodych Szwedów jest Alieu Njie. 21-letni skrzydłowy ma już na koncie 35 meczów w Serie A (2 gole, 1 asysta) jako piłkarz Torino i Fiorentiny, do której latem został wypożyczony.

Nawet on jednak nie był w stanie czegokolwiek zdziałać. Raz przycisnął Marcela Krajewskiego, który stracił piłkę przy linii bocznej, ale momentalnie jego błąd naprawił Bright Ede. Stoper Deportivo grał profesurę w obronie, chwilami wyglądając, jakby rywalizował z młodszym rodzeństwem. Zdarzało mu się też błysnąć z przodu. Bardzo budujący występ byłego obrońcy Motoru Lublin.

Reklama

Bohaterem został jednak kto inny. Brakowało nam Bartosza Mazurka w powołaniach na Ligę Narodów, ale ten przynajmniej nie traci czasu. W debiucie dla kadry U-21 zdobył dwie bramki, sprawiające, że ostatnie pół godziny tego meczu było już trochę gierką treningową dla podopiecznych Jerzego Brzęczka. Mazurek najpierw po akcji Daniela Mikołajewskiego i Tomasza Pieńki idealnie uderzył tuż przy słupku z siedemnastego metra, a po zmianie stron dobrze wbiegając w pole karne podręcznikowo dostawił głowę po centrze Mikołajewskiego. Napastnik Luzern zabrał piłkę wspomnianemu Samuelssonowi i dośrodkował tak, jakby całe życie głównie tym się na boisku zajmował.

Na koniec Daniel Bąk pokazał się jako rasowy snajper, dobijając piłkę po strzale Marcela Krajewskiego i nieporadnej interwencji Elisa Jagera. W międzyczasie swoich szans szukali także Miłosz Matysik, Jakub Żewłakow czy Pieńko, a Mazurek polował na hat-tricka.

Reklama

Szwedzi od początku byli nastawieni na obronę i pilnowanie czystego konta. Ich pomysł na atakowanie ograniczał się przeważnie do prób dalekich podań za plecy. Szybko jednak nawet one przestały im wychodzić. Marcel Łubik przez całe spotkanie ani razu nie musiał się wysilić, mogąc koncentrować się na dobrej grze nogami. Nasi zawodnicy też mieli trochę problemów z konkretami, ale po pierwszym golu wszystko puściło. Nawet przez chwilę nie dało się odnieść wrażenia, że goście mogą nam pokrzyżować plany.

Jeśli zatem jutro Włosi zrobią swoje z Armenią, o wszystko zagramy na ich terenie. Wtedy do pierwszego miejsca wystarczy nam remis. Skala wyzwania będzie znacznie większa, ale czego tu się bać, gdy znajdujesz się w takim gazie. Brawo, chłopaki. Obyśmy tylko za kilka lat mieli z was masowy pożytek również w dorosłej reprezentacji.

Polska U-21 – Szwecja U-21 3:0 (1:0)

  • 1:0 – Mazurek 40′
  • 2:0 – Mazurek 58′
  • 3:0 – Bąk 90+1′

Fot. Newspix

Reklama
25 komentarzy
Przemysław Michalak

Jeżeli uznać, że prowadzenie stronki o Realu Valladolid też się liczy, o piłce w świecie internetu pisze już od dwudziestu lat. Kiedyś bardziej interesował się ligami zagranicznymi, dziś futbol bez polskich akcentów ekscytuje go rzadko. Miał szczęście współpracować z Romanem Hurkowskim pod koniec jego życia, to był dla niego dziennikarski uniwersytet. W 2010 roku - po przygodach na kilku stronach - założył portal 2x45. Stamtąd pod koniec 2017 roku do Weszło wyciągnął go Krzysztof Stanowski. I oto jest. Najczęściej możecie czytać jego teksty dotyczące Ekstraklasy – od pomeczówek po duże wywiady czy reportaże - a od 2021 roku raz na kilka tygodni oglądać w Lidze Minus i Weszłopolskich. Kibicowsko nigdy nie był mocno zaangażowany, ale ostatnio chodzenie z synem na stadion sprawiło, że trochę odżyła jego sympatia do GKS-u Tychy. Dodając kontekst zawodowy, tym chętniej przyjąłby długo wyczekiwany awans tego klubu do Ekstraklasy.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Piłka nożna

Reklama