Mistrz Europy mógł się przełamać. Zamiast tego – absurdalne pudło

Maciej Bartkowiak

Opracowanie:Maciej Bartkowiak

29 września 2026, 13:27 • 3 min czytania 0

Reklama
Mistrz Europy mógł się przełamać. Zamiast tego – absurdalne pudło

Jeszcze w 2024 roku był kapitanem reprezentacji Hiszpanii, która sięgała po mistrzostwo Europy. Minęły dwa sezony, a on po katastrofalnym powrocie do Serie A wylądował w drugiej lidze, gdzie nie grał od kilkunastu lat. W nowych barwach nadal nie strzelił gola, a ostatnio miał do tego wyborną okazję. Zamiast przełamania był… kiks z odległości paru metrów.

Reklama

Zjazd mistrza Europy

Jeszcze dwa lata temu był świeżo upieczonym mistrzem Europy. Puchar podnosił zresztą jako kapitan reprezentacji Hiszpanii. Dziś gra w drugiej lidze, a dla nowego klubu wciąż nie zdobył bramki. Mowa o Alvaro Moracie, którego minionego lata Como wypożyczyło do Leganes. Ostatni powrót wychowanka Realu Madryt do Serie A był koszmarny. Przez 1000 minut tylko raz wpakował piłkę do bramki – w 1/8 finału Coppa Italia. Częściej, bo pięciokrotnie, do protokołów wpisywał się za sprawą napomnień. Raz obejrzał nawet dwa żółtka w ciągu minuty.

W barwach Leganes Morata zadebiutował 4 września. W ciągu ponad godziny nie oddał ani jednego strzału. Przynajmniej stworzył koledze stuprocentową okazję, ale ten ją zmarnował. Jego zespół zremisował bezbramkowo w Las Palmas. Tydzień później zero z przodu było też na Teneryfie. Tym razem skończyło się porażką 0:2. Morata spędził na boisku 70 minut. Oddał w tym czasie zaledwie dwa strzały – oba niecelne.

Reklama

Następny mecz 33-latek zaczął na ławce, a już po siedmiu minutach Leganes wygrywało 2:0. Zgodnie ze znanym powiedzeniem prowadzenie to okazało się jednak niebezpieczne. Tuż po wyrównaniu przez Granadę napastnik wszedł na boisko. W ciągu półgodzinnego występu zdążył nie wykorzystać setki. Miał szczęście, że w końcówce gospodarze wdusili zwycięskiego gola na 3:2. Za ciosem Leganes jednak nie poszło. W ostatniej kolejce ponownie nie zdobyło ani kompletu punktów, ani nawet bramki. Tym razem przegrało u siebie ze świetnym Castellon 0:2.

Jak on tego nie wykorzystał?!

Dzięki tej wygranej piłkarze legendy Leeds, Pablo Hernandeza, wskoczyli na fotel lidera. Być może losy tego meczu potoczyłyby się inaczej, gdyby Leganes już w czwartej minucie wyszło na prowadzenie. Kapitalną okazję do przełamania serii 1100 minut bez ligowego gola miał nie kto inny, jak Alvaro Morata. Dostał patelnię od Patricka Soko, który wcześniej wygrał pojedynek fizyczny o piłkę. Jednak z odległości kilku metrów… skiksował. Był to jeden z jego dwóch strzałów w tym meczu. Drugi oddał dopiero godzinę później, tuż przed końcem występu.

Reklama

Z boiska zszedł na początku ostatniego kwadransa podstawowego czasu gry, już przy wyniku 2:0 dla gości. Kiedy schodził, z trybun wybrzmiewały gwizdy. Zmienił go Alejandro Millan i kilka minut później też się nie popisał. Nie wykorzystał bowiem rzutu karnego. Leganes otrzymało go za sprzedanie kopniaka w twarz Unaxowi del Curii. Po tym faulu Jeremiego Mellota Castellon kończyło mecz w dziesiątkę.

Po katastrofalnym występie przeciwko rewelacji Segunda Division Moracie stuknęło już 1170 minut bez ligowego gola. Ostatniego strzelił w maju 2025 roku, pod koniec wypożyczenia z Milanu do Galatasaray. Biorąc pod uwagę pozostałe rozgrywki, a także reprezentację, do której ostatni raz powołany został we wrześniu ub. roku, od czasu tego trafienia przeciwko Goztepe w ciągu 1270 minut ledwie raz trafił do siatki.

Po siedmiu kolejkach Leganes z jedenastoma punktami zajmuje miejsce w środku stawki. W najbliższy weekend zmierzy się na wyjeździe ze znajdującym się w strefie spadkowej Cadiz. Ten sezon jest dla Moraty pierwszym od czternastu lat, w którym gra na niższym poziomie rozgrywkowym niż pierwszy. 20-letni wówczas napastnik strzelił w tamtym sezonie dwanaście goli dla drugoligowych wtedy rezerw Realu.

Reklama

fot. Newspix

0 komentarzy
Maciej Bartkowiak

Przede wszystkim fan uniwersum polskiej piłki i rodowity poznaniak, więc zainteresowanie Ekstraklasą było mu pisane. Kiedy pada zdanie, że "po takich historiach młodzi chłopcy zakochują się w piłce", to czuje się wywołany do tablicy w związku z mistrzostwem Leicester City. W wolnych chwilach lubi zmęczyć się bieganiem, a po nim zasiąść do czytania kryminału.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Piłka nożna

To nie żart. Możemy nie mieć szansy bezpośredniego awansu na MŚ 2030!

AbsurDB
9
To nie żart. Możemy nie mieć szansy bezpośredniego awansu na MŚ 2030!

Inne ligi zagraniczne

Reklama