Debiutanckie starcie Xaviego z Kloppem. Zdecydował gol w doliczonym czasie

Wojciech Górski

24 września 2026, 23:04 • 4 min czytania 0

Reklama
Debiutanckie starcie Xaviego z Kloppem. Zdecydował gol w doliczonym czasie

Xavi Hernandez debiutował w roli selekcjonera reprezentacji Holandii, Juergen Klopp po raz pierwszy prowadził Niemców. Pomarańczowi dopiero w doliczonym czasie gry doprowadzili do wyrównania, ale to oni stworzyli sobie dziś więcej dogodnych sytuacji. Mecz selekcjonerskich debiutów zakończył się remisem 1:1.

Reklama

Zaledwie rok temu na holenderskiej ziemi w roli selekcjonera debiutował Jan Urban. Dziś, co prawda nie w Rotterdamie, a w Amsterdamie, po raz pierwszy w tej roli sprawdzili się byli trenerzy Barcelony i Liverpoolu. Xavi Hernandez debiutował w roli selekcjonera Holandii, Juergen Klopp – Niemców.

Jeden i drugi uniknął jednak rewolucji w budowaniu zespołu. W składzie Niemców, choć Klopp piłkarzy powoływał szeroko, pojawił się tylko jeden debiutant, prawy obrońca Philipp Treu z Freiburga. To sprawiło, że Joshua Kimmich przeniósł się z prawej strony do środka pomocy. W składzie zabrakło jednak kilku podstawowych zawodników z niedawnego mundialu – Neuera, Ruedigera, Pavlovicia, Wirtza, Sane czy Undava.

Od pierwszej minuty mecz miał zacząć za to Jamal Musiala, lecz w ostatniej chwili pojawiła się informacja, że zastąpi go Nadiem Amiri. Gracz Bayernu znów miał swoje problemy zdrowotne.

Jeszcze mniej w składzie zamieszał Xavi, stawiając niemal na tych samych piłkarzy, którzy u Ronalda Koemana grali pierwsze skrzypce na ostatnich mistrzostwach świata. Każdy z piłkarzy wyjściowego składu rozegrał na mundialu przynajmniej dwa mecze.

Reklama

Na amsterdamskim stadionie doszło też do sentymentalnego spotkania. Virgil van Dijk, Cody Gakpo i Ryan Gravenberch, którzy zaczynali ten mecz w wyjściowym składzie, to zawodnicy, którzy grali też w ostatnim meczu Juergena Kloppa jako trenera Liverpoolu. Dziś czekało ich starcie przeciwko swojemu byłemu menadżerowi.

Holandia – Niemcy 1:1. Nieuznany gol i trafienie Nmechy

Zanim jednak mecz na dobre się rozkręcił, obie ekipy straciły swoich… napastników. Najpierw, w 30. minucie plac gry opuścić musiał Kai Havertz, a pięć minut później to samo spotkało Briana Brobbeya. Obu zastąpili debiutanci. Za Havertza wszedł Younes Ebnoutalib, napastnik Eintrachtu, za Brobbeya Mexx Meerdink z AZ Alkmaar.

Reklama

Już wczęśniej jednak, jeszcze gdy Havertz i Brobbey byli na boisku, mogło dojść do otworzenia wyniku meczu. W 12. minucie Holendrzy mieli rzut rożny, na piątym metrze przed bramką niepilnowany znalazł się van Dijk i pewnym strzałem głową trafił do bramki.

Pusty przelot w tej sytuacji zaliczył ter Stegen, ale na jego szczęście uratował go VAR. Gol został cofnięty, bowiem sędziowie zinterpretowali tę sytuację jako spalonego przeszkadzającego bramkarzowi Brobbeya. Słusznie?

Reklama

Później inicjatywę przejęli Niemcy, którzy przed przerwą powinni strzelić dwa gole. Zdobyli jednego, autorstwa Felixa Nmechy. Akcja bramkowa mogła się podobać: piłkarze Kloppa zbudowali atak pozycyjny, Kimmich przerzucił piłkę na prawą stronę, skąd Treu szukał podaniem Adeyemiego. W zamieszaniu do piłki dopadł Nmechy i to on umieścił ją w siatce.

Tym razem gol został uznany, choć nie obyło się bez kontrowersji – Holendrzy po akcji mieli mocne pretensje, że rywale nie wybili piłki, bowiem na murawie leżał już kontuzjowany Brobbey.

Reklama

Chwilę później Niemcy wyprowadzili błyskawiczną kontrę, po której Adeyemiemu zostało skierować piłkę do pustej bramki. Jak przeniósł ją nad poprzeczką – wie chyba tylko on sam.

Cudowna asysta debiutanta

W dalszej części gry do głosu doszli jednak Holendrzy. Ter Stegen najpierw miał szczęście, gdy jego błędu nie wykorzystał Gakpo, a później sam ratował zespół choćby po strzałach Dumfriesa czy Meerdinka.

Reklama

To zwłaszcza 23-letni debiutant z AZ Alkmaar miał kilka dogodnych okazji do tego, by wkupić się w łaski Xaviego Hernandeza. Jednak ani w 62. minucie, ani cztery minuty później nie potrafił skierować piłki do bramki. Szansę miał też jeszcze w 73. min, ale wówczas strzał z ostrego kąta odbił się najpierw od ręki ter Stegena, a później od słupka.

Holendrzy wyrównali dopiero wtedy, gdy większość kibiców zaczynała szykować się już do opuszczenia stadionu. Co jednak dla tej sprawy istotne – siedem minut wcześniej na placu gry pojawił się Ruben van Bommel (tak jest, syn tego van Bommela), także debiutujący dziś w reprezentacji.

I to on odebrał piłkę Gnabry’emu, i to on absolutnie fenomenalnym dośrodkowaniem zewnętrzną częścią stopy odnalazł w polu karnym Gakpo. Choć mówi się, że gole w doliczonym czasie zawsze są piękne – tym razem piękna była przede wszystkim asysta!

Reklama

Ostatecznie to Pomarańczowi, mimo że do remisu doprowadzili dopiero w doliczonym czasie gry, mogą mówić o lekkim rozczarowaniu. To oni oddali w tym meczu aż dziesięć celnych strzałów (przy zaledwie dwóch Niemców) i wypracowali xG na poziomie 3,19.

Debiut Xaviego i debiut Kloppa kończy się jednak remisem. Będziemy z uwagą przyglądać się jak potoczą się obie te selekcjonerskie przygody.

Holandia – Niemcy 1:1 (0:1)

  • 0:1 – Nmecha 32’
  • 1:1 – Gakpo 90+2’
Reklama
0 komentarzy
Wojciech Górski

Uwielbia futbol. Pod każdą postacią. Lekkość George'a Besta, cytaty Billa Shankly'ego, modele expected Goals. Emocje z Champions League, pasja "Z Podwórka na Stadion". I rzuty karne - być może w szczególności. Statystyki, cyferki, analizy, zwroty akcji, ciekawostki, ludzkie historie. Z wielką frajdą komentuje mecze Bundesligi. Za polską kadrą zjeździł kawał świata - od gorącej Dohy, przez dzikie Naddniestrze, aż po ulewne Torshavn. Korespondent na MŚ 2022 i Euro 2024. Głodny piłki. Zawsze i wszędzie.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Dobre wiadomości dla Wisły. Młoda gwiazda zostaje na dłużej

Jan Broda
4
Dobre wiadomości dla Wisły. Młoda gwiazda zostaje na dłużej

Liga Narodów

Reklama